Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

"...Krzysztof „Grabaż” Grabowski, artysta o punkrockowej proweniencji, autor znakomitych tekstów, lider Pidżamy Porno i nowej formacji Strachy na Lachy, która w 2005 r. wydała album „Piła Tango”."

Z wcześniejszych wątków wiem, że spore grono osób słuchało bądź słucha muzyki 'punkowej'. To też chciałem zapytać odnośnie powyższej wypowiedzi. Czy wy też uważacie, że teksty Grabaża są "znakomite"? Bo mnie się wydaje, że są nędzne. pozdrawiam.

Opublikowano

"Posmarowałem tobą chleb"


Tu chodzi o to by od siebie
nie upaść za daleko
Kiedy długo drugie
nie widzi pierwszego
Bo gdy siedzi człek samemu
z czarnymi myślami
Człowiek rzuca słuchawkami
Rzuca słuchawkami

Bo chodzi o to by od siebie
nie upaść za daleko
Nawet jeśli czasem między nami wykipi mleko
Choćbyś nawet i wieczorem zasypiała
zdołowana
Chciałbym ci zaśpiewać z rana
Móc ci zaśpiewać z rana
Kochana

Dzień dobry
Kocham cię
Już posmarowałem tobą chleb
Dzień dobry
Kocham cię
Nie chcę cię z oczu stracić więc
Jeszcze więcej dzień dobry
Kocham cię
Podzielmy dziś ten ogień na dwoje
Dzień dobry
Kocham cię
To zapyziałe miasto niech o tym wie
Dzień dobry
Kocham cię


nędzne, beznadziejne i w ogóle do d*py...?
ja chciałabym, by tak mi zaśpiewał

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





mamy gusta i guściki
jedni lubią punk rocka inni techno i nikogo nie można za to winić
a krytykowanie jest tylko przejawem braku zrozumienia dla otoczenia



a z tekstów Piżamy podoba mi się jedynie "Egzoteryczny Poznań" ale głównie za wspomnienia z różnych festiwali

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





mamy gusta i guściki
jedni lubią punk rocka inni techno i nikogo nie można za to winić
a krytykowanie jest tylko przejawem braku zrozumienia dla otoczenia

przepraszam nie mialam zamiaru nikogo urazic. po prostu mnie sie nie podoba taka muzyka.
mam nadzieje ze sie nie gniewasz.

/kasia
Opublikowano

Ja słucham tak różnej muzyki że się w głowie nie mieści:)
Strachami zaraziłam się niedawno, samej Pidżamy nie słuchałam jeszcze. Teksty Grabaża mi się podobają, nie sa banalne i głupie, choćby powyższy przykład. "Dzień dobry kocham Cię", "Pogrzeb króla" też jest całkiem niezły - (prawdopodobnie dotyczy śmierci Jana Pawła II). Strachy na Lachy mają w sobie też elementy reagge ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       

      Maniuś

       

      Urodziłem się tuż po pierwszej wojnie światowej w Poniatach – rodzinnym gnieździe Poniatowskich herbu Ciołek. Dzisiaj, kiedy nie ma mnie już na tym świecie od niemal czterdziestu lat, moja wnuczka może łatwo sprawdzić w internecie i przeczytać mądrości, że to wcale „nie z tych” Poniatowskich. Ale jak to nie z tych? Skoro z Poniatowskich herbu Ciołek, to przecież, że z tych! Ziemia Zakroczymska była w czasach szlacheckich ważnym ośrodkiem, miejscem kontaktów z władzami królewskimi. Było tam wielu królewskich urzędników.

       

      Jako malec zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. A gdy podrosłem, „zostałem” mieszczaninem i robotnikiem. Czasy powojenne były łaskawsze dla chłopów i ludzi pracy. Wtedy niechętnie mówiło się głośno o tym, że przodkowie mieli jakiś herb albo walczyli w narodowych powstaniach. Takie tajemnice lepiej było trzymać w domu.

       

      Gdy byłem jeszcze chłopcem, przenieśliśmy się ze wsi do miasta. Położone było nad piękną, szeroką rzeką, która swoje źródło miała daleko na Kresach. Zamieszkaliśmy na terenach podmiejskich. Ich urok polegał na tym, że na niewielkim kawałku ziemi można było prowadzić własne, tycie gospodarstwo.

       

      Mieliśmy tam wszystko: trochę pola, konie, krowy, owce, kury, indyki i kaczki. Mama i tata nie opływali w luksusy, ale byliśmy samowystarczalni. Żyliśmy z płodów ziemi i z tego, co sami wyhodowaliśmy. Tatuś dodatkowo zarabiał na handlu końmi, a mamusia wkładała całe serce i czas w hodowlę drobiu. To był nasz bezpieczny świat.

       

      Do szkoły nawet lubiłem chodzić. Najbardziej ciekawiła mnie historia oraz polska literatura. Często jednak wygrywało we mnie zwykłe, chłopięce lenistwo. Zdarzało mi się rzucić tornister za przydrożny płot i uciec z kolegami z klasy na wagary. Mówiło się wtedy, że bumelujemy. Całe dnie spędzaliśmy na kąpielach w rzece i zabawie w gęstym lesie.

       

      Mimo tych ucieczek, sporo ze szkoły zapamiętałem na całe życie. Miałem dobrą pamięć do wierszy i piosenek. Uwielbiałem recytować „Powrót taty” Mickiewicza albo bajkę „O Janku, co psom szył buty”. W dorosłym życiu chętnie śpiewałem stare melodie: „Jarzębinę czerwoną”, „W pielgrzymiej szacie”, „Malowany wózek” czy "Czarną morową".

       

      W głębi duszy byłem jednak samotnikiem. Największą radość sprawiało mi... siedzenie na dachu przydomowej szopy. Mogłem tam spędzać godziny, wpatrując się w niebo i obserwując krążące nad domem gołębie.

      Wszystko zmieniło się, kiedy poznałem Klarę. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i od tamtej pory staliśmy się już na zawsze niemal nierozłączni.

       

      Edytowane przez Poet Ka
      wstawienie ilustracji (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...