Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wtedy pojmiesz, że życiem można się cieszyć,
a szczęście znajdować w drobnostkach
przy odrobinie wysiłku, odwagi i pracy.
Taki jest bowiem porządek przyrody.

Wiosną czekasz na lato, latem na miłość,
a jesienią na wykopki, cokolwiek miałoby to znaczyć.
Zimą nie zrywaj fiołków, za to wąchaj pelargonie,
we własnym łóżku.oblizuj sople zwisające
z dachów

Opublikowano

Niekońkursowy ;)
Wie pani, wg Darwina, z tym porządkiem przyrody jest jednak trochę inaczej. Cio prawda różne filozofie i religie nas przekonują, ale -
Końcówka jest jakaś surrealistyczna, aż nie podejrzewałem pani o to cóś ;)
Czy te pelargonie są w łóżku? czy sople? (w łóżku, do oblizywania? ;)
Kropka - no właśnie: kropka: co ona tu robi?
pzdr. b

Opublikowano

ale baju baju nie trzymające się...

Weź do ręki to, co jutro będzie niczym,
wtedy pojmiesz, że życiem można się cieszyć,
a szczęście znajdować w drobnostkach
przy odrobinie wysiłku, odwagi i pracy.


przykro mi. moze pojedyncze fragmentu chwytliwie brzmia, ale trudno pomyslec o tym wierszu i podejsc do niego powaznie.

pozdrawiam, zycze lepszych, bardziej przemyslanych

p.s.

jesli się mylę i wykazalem sie ignorancja, albo brakiem wrazliwosci, z checia przyjme oswiecenie

Opublikowano

Stasiu! bardzo pogodzony - oddycha się Twoim wierszem szeroko, aż po oprzytomnienie!
to poważny wiersz, i bardzo ładny! pozdrawiam z uciechy;
i sama rozumiesz, to musi stać poza końKursem, bo ma zupełnie inny kurs - serio; J.S.

Opublikowano

he he, Oskarze,miał to być konkursowy, taki bez sensu, ale okazuje zrobił się sens, to "coś" co do ręki bierzesz miało cieszyć, bo jest małe,( w prównaniu do całości),miękkie i co by nie mówić - cieszy nie tylko nocami,ale żeby cieszyło musisz włożyć- trochę wysiłku, pracy a nieraz i odwagi- he he dlatego tyle tego gadania, NIEPOWAŻNIE- wiosna idzie kochaj i rób co chcesz!
ale nie mów że nie wiesz o co chodzi.
a jest przemyslany od początku do koń-ca!
pozdrawiam wio-sennie, nie na koń kurs na owo.
Jacku, cała przyjemność w zrozumieniu!pozdrawiam gorąco,

  • 1 rok później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...