Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W łóżku z marzeń,
a drżąca ręka
nadal trzyma pióro.
I tylko wiatr
za oknem
cię zrozumiał,
tak naprawdę.
Dzisiejszej nocy
napiszesz wiersz
swojego życia,
tylko zasłoń okno,
bo pożądanie
staruszka z naprzeciwka,
uwiedzie ci wenę.


Noe-Gd R.D.J Gdańsk 21.02.2006 /23.50/ [email protected]
22-02-06 00:00 romdar77

Opublikowano

Zasypiam


A ty nie pozwalasz mi odejść,
trawisz mnie od środka,
rozrywasz albo ssasz
i ogniem w piersiach
węglem palisz,
stąd ten żar !
Czasami mam cię dość
a zwłaszcza teraz,
kiedy chce mi się spać!
Bezlitosna jesteś!
- Wiesz o tym ,

Poezjo?!



Noe-Gd R.D.J Gdańsk 21.02.2006 /21.20/ romdar77@wp

Opublikowano

My – Wielcy Poeci z Forum w sieci.


Wiemy swoje – My Wielcy Poeci,
Piszemy dzieła genialne i to świata
Tylko wina ,że nas kisi w sieci a My
–Wielcy Poeci z Forum w sieci!

Pewnie zmowa to masonerii , albo
innej sitwy ,by nas zakisić za życia
a po śmierci ogłoszą nas wielkimi,
I nasze zabiorą pieniądze, pieniądze!

I nie będzie nam tu pędrak, nowy taki,
psuł nastroju – My Wielcy Poeci! –z sieci,
gromadą rzucimy się na Neo,ego i w chaosie
utopimy jego Prawdę, jak ziemniaki w sosie!


Noe-Gd Gdańsk 25.02.2006 13.15 [email protected]

Opublikowano

Zwycięstwo zła.


Odchodzisz a pośród drzew wiatr się chowa
i zdziwiony milczeniem owiec niedowierza
sam sobie, lecz nawet on nie śmie spytać:
Dokąd odchodzisz poeto umarłych?
Kto teraz pośród czterech pór roku wspomni
poległych , oszukanych i wykorzystywanych?
Ostatnia para koni uniosła łby znad owsa,
wyczuły odejście ostatniego sprawiedliwego,
ale pełne pyski nie pozwalają im zarżeć,
one także pogodziły się ze swoim losem.
Będą ciągnąć wozy z hańbą aż do śmierci,
tak samo jak i ty.





Noe-Gd Gdańsk 25.02.2006 /18.17/ [email protected]
25-02-06 18:25 romdar77

Opublikowano

Rozbitek


Wyrzucony na zewnątrz
Po oceanie świata żegluję sam
Przyjaźnie komitetu mocą
Zatonęły gdzieś na dnie

Skruchę źle zrozumiałem
Dużo kosztowało mnie to
Dryfując po wodach niechcianych
Nadaremno czekam na latarni blask

Zawieszony gdzieś w przestworzach
Obu stronom przyglądam się
Pragnąc przybić do portu chwały
Mimowolnie oddalam się

Pozbawiony sił z Góry
Wiosła wypadają z rąk
I ster ciężki się wydaje
Jakby z ołowiu był



Noe-Gd Gdańsk 23-01-06 08:49 [email protected]

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @LessLove teraz to już się reklamujesz  Ja jak niewierny Tomasz nie uwierzę jak nie zobaczę

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Już Ty lepiej o wieku nic nie mów bo od jakiegoś czasu chyba przechodzę kryzys  Albo to początek menopauzy albo te nerwy to za wysoki kortyzol  Tak czy siak nie jest dobrze
    • „Kiedy umiera nadzieja, przynajmniej wiadomo, na czym się stoi.”   Najtrudniej jest uwierzyć. Dać się nabrać i wodzić za nos. Próbuję bardzo powoli, zanurzyć się w zupełnie nieznanym bukiecie zapachów. Pachnie zwyczajnie. Kwiatowo, lekko ziemiście. Lecz jest to ziemia  muskana wiatrem przedwiośnia. Spulchniona wsparciem dziesiątek słów. Rozkopana nie dla ciemni grobu  a dla oddechu. Z czym mi się kojarzy ten zapach? Z nowonarodzonym czasem. Materią ukrytą gdzieś pod sercem. Na dotychczasowych ugorach, ptaki zrzucają nasiona. Spadają w wydrążone łzami leje  jak zapalające nowe życie bomby. Płożą się łąk serpentyny, zarastają ziemne groby bezimiennych klęsk. Grobowce paraliżów sennych. Dobre wspomnienia dostały skrzydeł. Odleciały jak pocałunki. W przestrzeń wypełnioną tylko Tobą. Tak ciężko jest teraz siedzieć bezczynnie w samotnym obozowisku opodal szczytu. Słysząc Twój głos między zboczami, skąpanymi w tęczowym lśnieniu śniegu. Wołasz mnie po nagrodę. Bym Cię zdobył. Najtrudniejszą z możliwych tras. Szlakiem pewnej porażki. Wyglądam w czerń lodowych rozpadlin. Żadnego pościgu za plecami. Ale może ktoś już tam był. Zostawił chorągiew triumfu. Zdobył wszystko. Wiszę na łascę górskiej ściany. Na chybotliwym ostrzu czekana. Doby przeszły płynnie w miesiące. Te przejdą w lata. Umrę tu w zapomnieniu. Będę wiecznym drogowskazem  dla innych śmiałków. Z pewnością przejdą ich setki. Zmierzch znów zatruwa myśl. Powoli tracę czucie. Halucynacja. Ostatni film. Łzy zamarzają  w oczach pozbawionych sensu. Potrzeby życia. Jak zawsze. Rezygnuję w ostatniej chwili. Posiedzę tu do końca. W złudnym cieple wspomnień. Moja kurtka zostanie tu jako kolorowy kamień. Twarz wyrzeźbiona  z lodu i wściekłego wichru. Rozleci się w pył. Jak miłość, której nie warto zdobyć.       
    • @Gosława Domyślam się, bo brakowało racjonalnych i nieracjonalnych podstaw :-) Taka jest moja prawda serca, ducha, mężczyzny. Napisałem ten wiersz około miesiąca temu i... nie odważyłem się opublikować. Jestem "grzesznikiem", mężczyzną kochającym kobiety za kobiecość, jestem dzieckiem Tajemnicy, którą różnie nazywają, a wszyscy jesteśmy błądzący. Eros i Agape drży pod skórą, pomimo wieku, który powinien bardziej schłodzić namiętności...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Podejrzliwość jest dobra Dziękuję Ci za przeczytanie
    • A, to Kaziulo powiada: gęgawa na wagę gada i w Opolu, i za kota.   Ratata, a Tatar?      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...