Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
gołębie patrzyły w górę...

niejeden
skrzętnie podlicza
własne myśli ukrywając
instynkt dzielenia

matkę by sprzedał
a łup- własną duszę ukrył
w kieszeni pasera

zasłania się żabą
i ucieka przed własnym
odbiciem w lustrze

zabijając własnego trupa
sprzedaje licencję na zabijanie
z wizją życia po życiu

na świecie nie jeden z miłości
do siebie
tworzy własne reality show

... nie znalazły gniazd
Opublikowano

bez obrazy, pani stanisławo, ale zawsze miałem panią za poetkę w czytaniu lekką, łatwą i przyjemną. Aż do teraz.
Ten wiersz mi zakrawa na takie pani opus magnum... jest bardzo bogaty, ma dużo myśli (ja np. nie wiem co to znaczy ukrywać sie za żabą). Ukrywanie instynktu dzielenia, własne reality show, licencja na zabijanie z wizją życia po śmierci - miód dla uszu (;)). Klamerki zamykające wiersz bardzo pomysłowe, również dodają znaczenia. Tylko te wielokropki na początku środkowych strof bym skasował... no i może wersyfikację trochę zmienił (ostatnio jestem jakoś sceptycznie nastawiony do takiej "krótkiej", hehe).
Kawał pierwszorzędnej roboty, gratuluję!

Opublikowano

Niezła randka.... Stasiu... pokazałaś naturę niejedego, który móglby się tutaj podpisac...;)
Dla mnie całośc brzmi dobrze, poza jednym fragmentem... wydaje mi się zupełnie zbyteczny ten z żabą... on i tak niczego nie zmieni..... Trzykropki..?..hmm..jeżeli tak chciałas.. Pozdrawiam..:)

Opublikowano

Nato, "żaba" to strach przed samym sobą i swoimi czynami ta przed którą uciekamy- takie powiedzenie, nie pamiętam czyje,
Sceptyku, bardzom wdzięczna za dobre słowo,ten wiersz to przemyślenia po Katowicach,
wielokropki żeby sie nie powtarzać-słowem niejedni.

chciałam ukazać ludzi - niektórych-jako złodziei, skąpców, morderców, hieny i tchórzy,zasłaniających się udawaniem czynienia dobra, ludzi szukających sensacji, by skorzystać na nieszczęściu.pozdrawiam serd.

Opublikowano
gołębie patrzyły w górę...

niejeden skrzętnie podlicza
własne myśli ukrywając
instynkt dzielenia

matkę by sprzedał
a łup- własną duszę ukrył
w kieszeni pasera

zasłania się żabą------------------żaba nieszczęsliwa
i ucieka przed własnym ----------własnym
odbiciem w lustrze

zabijając własnego trupa---------znów własnego
sprzedaje licencję na zabijanie
z wizją życia po życiu

na świecie nie jeden z miłości
do siebie
tworzy własne reality show------i jeszcze raz własne???

nie znalazły gniazd

Reszta mi się podoba.Poza angielszczyzną w tytule!!! Gratuluję i pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie pamiętam chwili, w której cisza zaczęła mieć ciężar. Najpierw była tylko brakiem dźwięku, przerwą między jednym oddechem a drugim, niewinną przestrzenią. Potem zaczęła rosnąć. Zajęła ściany, weszła w szczeliny mebli, osiadła na książkach jak kurz, którego nie da się strzepnąć, bo nie jest materią, tylko decyzją świata, by nic więcej nie mówić. Siedziałem naprzeciw drzwi, choć nie pamiętam, dlaczego uznałem je za ważne. Nie prowadziły nigdzie konkretnie. Nie oddzielały mnie od nikogo. A jednak wiedziałem, że jeśli się otworzą, coś zostanie odebrane — nie dodane. Nie było pukania. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zrozumieć. Nie było żadnego dźwięku, a mimo to wiedziałem, że ktoś stoi po drugiej stronie. Nie „ktoś” w znaczeniu osoby. Raczej obecność, która nie potrzebuje ciała, bo ciało byłoby ograniczeniem. Czekała. I w tym czekaniu było coś bardziej niepokojącego niż jakikolwiek ruch — jakby czas przestał być linią, a stał się spojrzeniem, które nie mruga. Wstałem dopiero wtedy, gdy zorientowałem się, że siedzę tam od zawsze. Nie pamiętam dzieciństwa. Nie pamiętam pierwszego dnia w tym pokoju. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek był gdzie indziej. Jakby życie zostało skrócone do tej jednej sceny, powtarzanej bez wariacji. Ręka na klamce nie była moją ręką. Była gestem, który musiał się wydarzyć, bo wszystkie inne możliwości już wygasły. Kiedy drzwi się otworzyły, nie zobaczyłem niczego, co mógłbym opisać. Nie było ciemności. Ciemność jest czymś, co można nazwać. Tam nie było nawet tego. To było miejsce, w którym znaczenie jeszcze się nie narodziło albo już zostało zużyte. I wtedy zrozumiałem, że to nie ja patrzę na zewnątrz. To coś patrzyło na mnie od zawsze, cierpliwie, bez zamiaru wejścia — bo nigdy nie było na zewnątrz. Drzwi nie oddzielały dwóch przestrzeni. Oddzielały dwa złudzenia. Zamknąłem je powoli, z ostrożnością kogoś, kto nie chce obudzić śpiącego w sobie świadka. Ale od tamtej chwili każda powierzchnia stała się podejrzana. Ściany nie są już ścianami. Podłoga nie podtrzymuje — tylko udaje. A cisza cisza nie jest już ciszą. Jest dowodem, że coś przestało potrzebować dźwięku, żeby istnieć.
    • @Waldemar_Talar_Talar spokój i dojrzałość płyną szerokim strumieniem z Twojego wiersza.  Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Leszczym zgadzam się:)  Najlepiej gonić za brakiem kłopotów, bardzo mi się podoba ten pomysł i ta zgrabna myśl :)
    • @Alicja_Wysocka Wszystko w porządku Alu. Głos można zabrać lub nie - jest demokracja, a poza tym to każdego prywatna sprawa i należy to uszanować. A poza tym Ty jesteś kobietą, a więc zawsze masz prawo odmówić i żaden facet (w tym ja) nie powinien ci moralizować. Innymi słowy - wszystko gra. :) Dobranoc...
    • @Berenika97    Przeczytałem i ja. Z Prawdziwą Przyjemnością, jak powyżej komentujący Współforumowicze. I też zostawiłem polubienie jako wyraz czytelniczego uznania. Pozdrawiam serdecznie. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...