Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jesień nie zaczyna się nigdy tak po prostu, przychodzi znienacka, budząc nieposkromione uczucia w spadających liściach. Drzewa wychodząc z letniego letargu tańczą walca pożegnalnego, gubiąc to, co kiedyś stanowiło o ich drzewowatości. Walc pożegnalny to wzrokiem wodzenie po parku, wspomnienie ławki zielonej i czerwonego wina smaku i blasku świecy niezapalonej i głosu niewypowiedzianych słów i strachu rozpalonych oczu i dłoni i… i gorzkiej chwili rozstania…
Zrzucając liść po liściu, drzewa nabierają kształtu odwróconych plecami kochanków, niepatrzących sobie w oczy, bo, po co, wiedzą, że muszą patrzeć w przeciwne strony, życie na nic innego przecież nie pozwala…wiesz.
Czy jest Ci zimno dzisiaj? Herbata czeka na Ciebie malinowa z dodatkiem czerwieni i zielono – żółtych liści, tych z parku. Sposób na rozgrzanie dłoni znasz, nie pytaj więc. A może zimno jest tylko wyimaginowane, może wszystko jest wytworem schizofrenii otaczających nas drzew. Paranoja rozkłada swój płaszcz i zakrywa to, co kiedyś było nami. Wie, że teraz ogranie nas nieokiełzana obłąkańczość, szaleńczość w swej idealnej postaci. Fantasmagoryczny blask widzisz w moich oczach, nie patrz, nie możesz, od dzisiaj nawet do Katedry nie pójdziemy razem, nie wezmę twojej dłoni, nie napiję się z Tobą herbaty gorącej; liście już całkiem opadły, więc niechybnie przyjdzie zima. Dłonie pogrążą się w zapomnieniu, marskość dotknie moich ust a Ty staniesz się tak nierealny, jak piękno tego, co kiedyś było drzewem…
Erotyzm parku niewątpliwie przyciąga mnie, tak jak Twoje usta, dłonie…Nie podchodź, proszę, dłużej tak nie może być, dłużej nie wytrzymam, roztapiam się…
Calvados czeka w „Hoteliku pod Basztą”, a ja leżąc na białej kanapie w ciemności rozkoszuję się jego smakiem. Chcesz spróbować?
Spoglądam na park, stojąc na krawędzi istnienia, patrzę na Twoją twarz, wpadając w głąb bezkresu, zatapiam się w myślach, których już dawno nie ma. Połóż się obok mnie, powiedz mi gdzie jest granica tego, co niewidzialne, ja nie rozumiem tych słów, nie wiem, co znaczy być… Powiedz mi, dlaczego nie śpię w nocy, budzę się o trzeciej, zapalam lampkę, bojąc się ciemności; dlaczego myśląc o spacerze w parku, bez Ciebie, mam ochotę kląć; dlaczego myśląc o wszystkich obłudnie szczęśliwych sukinsynach krzyczę, przecież nie chcę tak żyć…
Przytul mnie jeszcze dziś, jutro pociąg odjeżdża. Nie wiem, o której, na pewno zdążę, nie zobaczymy się, wiesz; nie będę tęsknić, chyba…, nie będę żałować, wiem…
Drzewa potrafią zatracić się w intymności, a park ma wymiar erotyczny, nie wiedziałam do wczoraj, a Ty…?

Opublikowano

Mam mieszane uczucia po przeczytaniu całości. Pozwolę sobie wypunktować wszystko, co przyciągnęło moją uwagę:
- "czerwonego wina smaku i blasku świecy niezapalonej" - poetycko, ale "smaku czerwonego wina i niezapalonej świecy blasku" też brzmi dobrze.
- "drzewowatości" - podoba mi się to określenie
- "marskość dotknie moich ust" - może i jest to ładne słowo, ale czy na pewno chodziło Ci o zmiany chorobowe na ustach? Marskość prowadzi do obrzęku. Może chodziło o nabrzmiałe usta?
-"Drzewa potrafią zatracić się w intymności, a park ma wymiar erotyczny, nie wiedziałam do wczoraj, a Ty…? " - podoba mi się to zakończenie :)
Podoba mi się, że szukasz ciekawego tematu. I bez wątpienia porównanie drzew do kochanków, jest porównaniem ciekawym. Pozdrawiam :)

Opublikowano

niepatrzących sobie w oczy, bo, po co, wiedzą, że muszą - trochę za dużo przecnków.
Znów debiut, a ja znów na nie. Tego typu teksty nie są w kręgu moich zainteresowań. To taka papka, czasem ciekawa czasam nie. POzdrawiam.

Opublikowano

wzniosła filozoficzna paplanina nie zawsze działa....Panie Adamie...piszemy, bo czujemy...ja czuje...każdy ma prawo oceniać....lepszy nieprzychylny komentarz niż żaden....pozdrawiam:)

Opublikowano

jaka to filozofia?Filozofia? "filo" i "sophia" jak nazwa wskazuje to "umiłowanie mądrości"...a w uczuciach..."umiłowanie mądrości"?wolę być niefilozoficznym 'kochankiem/pisarzem/poetą' niż filozofem kochającym filozoficznie....Szanowny Panie...

Opublikowano

a ja kocham park jesienią ....i moc tych wrażeń ....gdy czeka się aż drzewa się zarumienią...a potem opadnie z nich wszystko.....zostaje tylko przepiękna...głucha ...a tak gośna pustka....cieszę się,że jest ktoś, kto rozumie jesień....i drzewowatość "drzew".....gorąco pozdrwiam....

Opublikowano

Lubię jesień. I zawsze kojarzy mi się właśnie z parkiem.
Natomiast co do tekstu;) - też mam mętlik po przeczytaniu. Mam wrażenie, że to luźny zapis myśli, w którym czasem trafi się jakaś bardziej wartościowa, ale ogólnie jest to dość chaotyczne. Nie wiem czy tak miało być, czy nie, ale do mnie to w 100% nie przemawia. Przemawia fragmentarycznie - np. motyw z herbatą malinową i zakończenie(jak już ktoś nade mną wspominał:) Pozdrawiam.

Opublikowano

bardzo ładne,
nie ma do czego się przyczepić (kurcze...) choć schizofrenia drzew i fantasmagoryczny blask wybiły mnie z rytmu
należy się uznanie, bo ani razu nie pomyślałem sobie, że kicz albo banał, a przecież używamy porównań dobrze wszystkim znanych; to duży sukces napisać na temat mocno wytarty w taki sposób żeby o tym fakcie czytalnik w trakcie lektry zapomniał, ja zapomniałem na śmierć.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Miotła”   Zamiatam i co? Zgarniam i co? Zbieram i co? Co cię to obchodzi? Mnie zwą panna Miotła.   Mieszkam w bloku A pod numerem siódemka. Dobrze mi tu. Nie chce zmian. Po co mi one? Jak mi dobrze, co?   Wybacz, ale idę sprzątać.   „Widelec”   Nabijam i wbijam. Lubię zaszaleć. Nie ważne czy łyżka czy widelec. Lubię bo ochotę mam.   Nic ci do tego, kochanie. Weź przestań o mnie gadać. Irytację wprowadza tylko. Zaburzenie powoduje.   Wybacz, ale mam randkę z panią Łyżką spód szóstki.   „Łyżka”   Spożywałam zupę, gdy oni znowu. Męczące dla mnie. Przynajmniej niedługo spotkam specjalnego. Zaprosił mnie na niezwykle ważną randkę.   Bo pierwsza. Jestem pewna, że czujesz ekscytację, co? Od dawna marzyłam o miłości. Wreszcie mi się to przydarzyło.   Wybacz, ale muszę wesprzeć moją przyjaciółkę Miotłę.   „Radio”   Ja podobno co? O co mnie oskarżasz? Ja niby zagłuszam spokój?! Dobre gadanie.   Ja z moją panną nic takiego nie robię. Zwykłe partnerskie przyjemności. To nie grzech przecież. Spójrz głębiej. Tu każdego sekretnie nienawidzi.   Wybacz, ale moja ukochana woła.   „Nóż”   Tak, jestem z Radiem. Wydaję mi się że od zeszłego roku. Oficjalnie. Jestem taka szczęśliwa.   Nie rozumiem jednego. Często się denerwuje. A potem sąsiadki mi mówią, że zazdroszczą. Nie rozumiem czego.   Wybacz, ale muszę zawołać męża na obiad.   „Talerz”   Toczę się cały czas. Nie wiem gdzie. Nie wiem po co. Nie interesuje mnie to zbytnio.   Ulegam chwili. To jasne. Lubię taki stan rzeczy. Toczę się cały czas.   Wybacz, ale mnie nie interesują sąsiedzkie sprawunki.   „Telefon”   Co ty ode mnie znów chcesz? Daj mi się wyspać? Gdzie ty chcesz dzwonisz? Na policję, powiadasz?   Na tego męża? A po jaką cholerę? To dobry pan. Zawsze mi się kłania.   Wybacz, ale nie będę donosił na przyjaciela.   „Książka”   Żyje tu od wielu lat. Lecz nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   A taki dobry pan z niego był. Żałuję, że umknęło mi to mojej uwadze. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   Wybacz, ale wybierz się do telefonu. On będzie wiedział co robić.   „Powietrze w bloku”   Ja to wiem wszystko o wszystkich. Chcesz posłuchać? Nie? A szkoda, panie.   Mógłbym w nieskończoność. Młodość pani Miotełki. Jak Radio trafił do więzienia. No, dokładnie. Sam się dziwiłem. Bo taki dobry pan z niego jest.   Wybacz, ale wracam do obowiązków.   „Blok A”   Mówiłem. Ostrzegałem. A skończyło się jak zapowiadałem. Co się stało? Pozwól, że wyjaśnię.   Tragedia się stała. Mieszkanie Radia i Noża. Puste, lecz czerwone. Sama tragedia.   Wybacz, ale mnie zburzą. Nikt tu nie chce mieszkać.   „Stół”   Oglądałam z boku. Przykro mi było. Mieszkała tam moja siostra. Ale co poradzić? Idę dalej.   Moja codzienność. Oglądam telewizję. Robię dania. Witam męża.   Dziękuję, że jesteś.   „Krzesło”   Wróciłem się do domu po pracy. Całuje mnie czule żona. Kochamy się ponad życie. Nie opuszczę jej.   Siadam na kanapie. Biorę obiad ze sobą. Moja żona obok mnie. Zjadła już.   Dziękuję, że jesteś.   „Poduszka”   Pogodna. Radosna. Lekka. Na wietrze jestem.   Tęsknię za talerzem. Przez całą sytuację przestał się ze mną spotykać. Tęsknię za nim. Pogodziłam się.   Dziękuję, że byłeś ze mną przez ten cały czas.   „Blok B”   Brak najdroższego przyjaciela. Zburzyli go miesiąc temu. Był dla mnie jak brat. Przepraszam, że ci nic nie powiedziałem.   Stoję. Moi mieszkańcy są pogodzeni. Są szczęśliwi. Może ja też powinienem.   Dziękuję ci Bloku A.   „Blok D”   A czy ktoś pamięta Blok C? Widzę jak przez mgłę. Dobre rzeczy tam mieszkały. Szkoda, że nikt o nich nie pamięta.   Bieda panowała u nich. Ale i tak lepiej im się żyło. Byli po prostu szczęśliwi. Może to wynikało, że nie przejmowali się niczym niż tylko przetrwaniem.   Dziękuję, że ja miałem lepszy start. Żałuję, że nie miałem takich rzeczy.   Wybacz, ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Ty idź na grób Bloku A. Pozdrów go ode mnie.   „Stare mieszkanie i kotek”   Pozostawili. Czy czuję gorycz? Nie. Został ze mną ten biały kotek.   Dawał mi ciepło, dopóki nie zburzyli całego bloku. Udało mi się znaleźć inne. Ciepłe ognisko. Rodzinna miłość.   Dziękujemy za siebie.   „Kosz na śmieci”   Nóż do mnie chodziła. Miotła do mnie chodziła. Łyżka do mnie chod ziła. Karmili mnie ich zmartwieniami.   Ale czy ktoś mnie słuchał? Ze smutkiem przyznaje, że nie. Ale nie mam nic im za złe. Byli jedynymi, którzy do mnie przychodzili.   Dziękuję wam za to że sprawiliście że poczułem się czymś.                
    • Zamierzona dominacja formy nad treścią wypowiedzi. Forma jest ważnym i samoistnym celem u ciebie - w tym wierszu.   1. Każda z 7 pierwszych linijek jest złożona z dwóch samodzielnych elementów.  2.W lewej kolumnie wiersza "połówki wierszy" wchodzą ze sobą w rymy i rytmy. 3. Dwie ostatnie linijki tworzą puentę, osobną całość, refleksję podmiotu lirycznego. Pzdr  
    • i nadchodzi ta wiosna w której słychać ptaków liryczny śpiew wiosna ta kolorem drzwi odmłodzi co otwiera na oścież wiesz niebem ona taka kobaltowo pycha taka schludnie całkiem miła a na powitanie ciebie mocno znowu radość w wiosny łyk w blask polubiła ta wiosna to zimy jak co roczne zapomnienie to czarodziejskie nowo to miłosne odmłodzenie wszystko kwitnie no i łąki też w końcu swą piersią zaśpiewają bo serduszkiem promienie słońca tudzież nas witają będzie piękny kwiecień no i rodny złoty maj dorodny w las kotek mi tu ładnie teraz proszę aby graj lecie głodny będzie dużo kwiatów naj tych nośnych ulic drzewach i ptaszyny co mi raj doraźnie dłoń podgrzewa a w marcu jak w garncu coś się jakby poruszy rzucimy marzannę no i sen o wiośnie się nam wzruszy to ten który nosiliśmy tej zimy ochłodzeni a on rodnym okiem bladym świtem świat nasz w końcu zmieni jeszcze kaczeńce się podniosą w tych młodych miłosnych glebach jeszcze wierzby zapłaczą w letnich podniebnych siewach jeszcze Krokusy i fiołki olśniewają swym dorodnym plonem wiosennie woń dobywają jeszcze Tatry pokażą swą złotą wiosny naturę co zboże blaknie miłości w lecie które zwierzyna odrodzi się z zimowego zapomnienia wszystko rozchodzi się bez trosk do życia i zwątpienia bo te liście które brodzą potem będą sobie ssać to co było deszczem co im można było latem grać na fortepianie i na mandolinie i akordeonie ta wiosna tak szybko nie minie ona płonie
    • @Charismafilos mam wierszyk ale się w jęzor ugryzę

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Idę spać bo mnie tu bałamucisz  Dobranoc Dawid i nie siedź za długo bo Cię oczy będą bolały
    • @Gosława i w te słowa ją nieśmiało klecić mowę swą wspaniałą Skoro już mnie panienka tak bez gaci zobaczyła I tak miła dla mnie raczyć była Przyjmę i zapaskę i pantalony ale tylko od mej przyszłej żony ;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...