Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Napisałam Ja i Moja Logika,

... a pisane było w tych najcieplejszych dniach maja. Nie pytaj dla kogo.


PO RAZ PIERWSZY.

W miłości nie jest ważna płeć ani religia ani poglądy. Nieważne jak wyglądasz, czy osiągasz sukcesy jeden za drugim, czy przegrałeś czy wygrałaś. Tutaj nie ma znaczenia twoja przeszłość, tutaj twoje plany nikogo nie interesują. Możesz mieć wszystko i nic. Twoje zdrowie ani radość ani płacz ani złość, nic tu nie są warte. To naprawdę nie ma znaczenia ile dajesz i ile dostajesz. Sprawiedliwość, honor, odwaga, prawda - wszystko, co ma znaczenie wśród ludzi nie jest ważne w miłości. Nawet nie jest ważne, aby ktoś cię kochał. To naprawdę nie ma znaczenia.

Najważniejsze w miłości jest kochać.

Nie obchodzi mnie jak reagujesz. Chcę kochać. I kocham.

Bezwarunkowo, bezszelestnie, bezgranicznie, bez końca, bez przywiąznia, bez zazdrości, bez cierpienia, bez analizowania. Liczy się tylko bez. Odejmuj. Liczy się tylko to co zostanie, gdy odejmiesz już wszystko.

M.Logika: Ale czy to możliwe?


PO RAZ DRUGI.

Pradopodobieństwo, że się pojawisz w moich banalnych dniach jest bardzo niskie. Czekam na ciebie każdego dnia o każdej godzinie każdej minuty. Nawet jeśli będziesz naprawdę obok mnie, to nie dasz mi wiele. A jednak wyglądam na Ciebie, nie mogę usiedzieć na miejscu. Z podniecenia robię rzeczy niemożliwe. Radość czekania działa z potrójną siłą, gdy mimochodem dajesz jakiś znak. Znak od Ciebie podnosi mnie tak bardzo wysoko wysoko, jeszcze wyżej, tak, że nikt nie może mnie dosięgnąć. Jestem wtedy na samym szczycie całkiem sama z myślami o Tobie. Czasem zerkam na nich z góry i patrzę jak się śmieją i płaczą, rodzą się i umierają. Czasem zerkają na mnie z dołu i patrzą nic nie rozumiejąc. Używam ich by być bliżej Ciebie, nieświadomi tworzą możliwości i nieświadomi je odbierają. Nie złoszczę się, nie poddaję się, dalej trwam obok nich z Tobą w swojej głowie szukając nowych, lepszych sposobów. Wszystko, co robię, robię dla Ciebie. Kocham Cię miłością wielką i czystą. I nie mogłabym prosić o nic więcej. I nie żądam niczego więcej.

A Ty jesteś taka chłodna i obojętna.

Cierpliwa i wyrozumiała.

M.Logika: Wyidealizowana.


PO RAZ TRZECI.

Serce biję mi szybciej, widzę lepiej, czuję intesywniej ładne zapachy, słyszę jeszcze więcej więcej, doskonale słucham, nie liczę czasu - mam go nieskończenie wiele, nie liczę pieniędzy - nie są ważne, nie muszę spać, nie czuję głodu ani pragnienia, więcej rozumiem, już wiem co jest najważniejsze, nie myślę o tym co tracę, cieszę się chwilami, łatwiej znoszę błędy, łatwiej wybaczam, jestem cierpliwsza, stać mnie na wiele, mogę być lepsza, chcę być lepsza. Gdy jesteś przy mnie.

Serce biję mi wolniej, widzę kafelki chodnikowe, zapachy gdzieś tam są ale to nie ma znaczenia, już nie słyszę tak dużo, nie umiem słuchać, czasu mi ciągle brakuję, pieniądze mają znowu swoją wartość, zmęczona chcę spać, jem i piję ale nie potrafię się najeść ani napić, tak niewiele rozumiem, często zmienia mi się system wartości, myślę o miejsacach w których nie jestem, sekundy mnie nie cieszą, błędy mnie tak bardzo bolą i bardzo się nimi martwię, chyba nie potrafię wybaczać, szybko tracę cierpliwość, czuję jak niewiele mogę, może mogę być lepsza, ale mi nie zależy. Gdy Cię nie ma przy mnie.

M.Logika: Ale jak długo mogłabym znosić Twoją obecność?


PO RAZ CZWARTY.

Za Twoje oczy. Za Twoje usta. Za Twoje włosy. Za Twoją szyję. Za Twoje ręce. Za Twoje dłonie. Za Twój brzuch. Za Twoje nogi. Za Twoje stopy. Za Twoje ciało bez przymiotników.

Będę Cię kochać aż stracę zdolność doceniania piękna.

Ponieważ nie okłamałaś mnie w tej ważnej sprawie. Ponieważ słuchałaś mnie gdy mówiłam. Ponieważ rozmyślałaś nad tym co mówiłam. Ponieważ zawsze wyrażałaś swoje zdanie. Ponieważ dałaś mi kopa, którego potrzebowałam. Ponieważ byłaś silna. Ponieważ wybaczyłaś. Ponieważ postanowiłaś spróbować jeszcze raz. Ponieważ dałaś mi szansę. Ponieważ nie pozwoliłaś mi jej stracić.

Będę Cię kochać aż stracę zdolność logicznego pojmowania.

Ponieważ szukasz logicznej prawdy. Ponieważ chcesz osiągnąć spokój duchowy. Ponieważ mniewasz lepsze i gorsze chwile. Ponieważ często Ci się to zmienia. Ponieważ nie wiesz czego pragniesz. Ponieważ Twój system wartości jest nieuporządkowany. Ponieważ często zmieniasz zdanie. Ponieważ chcesz być tylko szczęśliwa.

Będę Cię kochać aż stracę zdolność pragnienia świadomości.

Ponieważ już nigdy nie spotkam osoby takiej jak Ty. Ponieważ już nigdy nie spotkam kogoś takiego kto robiłby to co Ty jak Ty. Ponieważ tylko Ty myślisz tak jak Ty. Ponieważ jesteś jedyna. Ponieważ mi się podobasz.

Ponieważ wciąż tu jesteś.

Będę Cię kochać aż stracę zdolność do kochania. Będę Cię kochać dopóki tu będę.

M.Logika: Ponieważ uwielbiam swoje wyobrażenie o Tobie.


PO RAZ PIĄTY.

Jeśli zechcesz dam Ci gwiazdkę z nieba. I, przy okazji, resztę kosmosu. Właściwie to mogę oddać Ci wszystko, co mam, a jeśli czegoś mi brak, to to zdobędę. Właściwie nie ma dla mnie granic.

Gdy Ci smutno, chcę Cię pocieszać.

Jeśli zechcesz dam Ci BMW. Albo rower i pianino, najlepszy film - film dnia. I życie jak z bajki. Bo w dawaniu Tobie prezentów nie ma dla mnie granic.

Gdy chcesz mówić, chcę Cię słuchać.

Jeśli zechcesz dam Ci talent. Cofnę czas. Wyprzedzę dni. Będę muzyką, stanę się najpiękniejszą melodią. Niemożliwe zrobię możliwym. Bo jeśli chodzi o Ciebie, nie widzę granic.

Gdy Ci źle, chcę być obok.

Jeśli zechcesz wyciągnę białego królika z kapelusza. Zbuduję machnię czasu w kształcie zielonego jabłka. I zdobędę świat. Bo w rozbawianiu Cię, nie ma dla mnie granic.

Gdy chcesz płakać, chcę Cię przytulać.

Jeśli zechcesz dam Ci wolność. I jeszcze gratis: niezależność. Bo w kochaniu Ciebie, nie ma granic. Bo kocham Cię bezgranicznie.

M.Logika: Gdy chcesz być sama, mogę odjeść.


PO RAZ SZÓSTY.

Teraz patrzę jak rośnie szczeście tworząc uśmiechy. Jeden za drugim, drugi długim, trzeci dłuższym. Teraz patrzę jak uśmiech tworzy szczęście. Moje Szczęście. Uśmiech Twój.

Jak się cieszysz, to nie mogę już nic dodać. Jak się cieszysz to wiem, że już nic nie warto dodawać.

M.Logika: I nie jestem zazdrosna?

Nie jestem zazdrosna. Bo jak można nosić w sobie złość i miłość? Jak można mówić, że życie jest złe, kochając kogoś? Jak można widząc radość czuć zawiść? Po raz pierwszy od dawna nie jestem zazdrosna.

M.Logika: Czy aby na pewno?...

Na pewno.

M.Logika: Ale na pewno? ...

Na pewno. Uczę się kochać. Uczę się Kochać Naprawdę.


PO RAZ SIÓDMY.

Cześć dziewczynko,

dzwonię do Ciebie, żeby Ci powiedzieć, że niebo jest piękne. Nie tylko dziś. Niebo jest piękne co dzień, niezależnie od pogody. Możesz uważać, że to bardzo kiepski powód, żeby do Ciebie dzwonić. Może nic Cię to nie obchodzi. Masz prawo do złości, możesz dziś nie spojrzeć na niebo. Ale może jutro, spójrz na nie jutro. Albo za minutę.

Cześć, dzwonię do Ciebie, żeby Ci powiedzieć, że co dzień do szkoły jadę autobusem z niewidomą kobietą. Nie mogę sobie wyobrazić jak można żyć w ciemnościach. Ta kobieta może nigdy nie widziała nieba, może nigdy już go nie zobaczy. Nie obchodzi mnie jakim jest człowiekiem. Nie zobaczy nieba. Nie wiem czy pojmujesz jej wielkie nieszczęście. Nie wiem czy ograniasz moje wielkie szczęście. W tej minucie.

Cześć, dzwonię do Ciebie, żeby Ci powiedzieć o mojej nieporadności, nieśmiałości, nieumiejętności wyrażania uczuć, o mojej niedoskonałości. Tak bym chciała dać Ci uczucie spokoju i zachwytu, dokładnie takie samo jakie daje mi niebo. Niestety, nie mogę porównywać się do bezkresnego nieba. Przy nim jestem bez znaczenia. Mogę Cię tylko namawiać, żebyś na nie popatrzyła. Chociaż przez minutę.

Cześć, dzwonię do Ciebie, żeby Ci powiedzieć, że Cię uwielbiam. Chciałabym, żeby to uczucie było wielkie i piękne jak niebo. Chciałbym, żeby to uczucie trwało zawsze i żeby widział je każdy kto na mnie spojrzy. Tak, chciałabym być prawdziwa. Chociaż na minutę.

Cześć, dzwonię do Ciebie, żeby ci powiedzieć, że wolę żyć w ciemnościach niż żyć nie kochając. Bez miłości i tak to niebo nic nie byłoby warte. Już nie jestem przy nim mała, już nie jestem bez znaczenia. Tworzę światy. Czuję się dobrze. Teraz.

Cześć, zadzwoniłabym do Ciebie, żeby ci powiedzieć, że Cię kocham. Ale nie wiem czy jestem zdolna do miłości. Chciałbym umieć kochać, by móc co dzień zachwycać się niebem. Zachwycać się Tobą. Bez końca.

M.Logika: Niestety, nie umiem pięknie mówić. Niestety, nie mam telefonu.


PO RAZ ÓSMY.

Właściwie trudno to wytłumaczyć. To skomplikowane. Tęsknie za Tobą ciężarem ziemi. Chyba ciężko to zrozumieć. Tęsknie za Tobą ogromem kosmosu. Można to ogarnąć? Tęsknie za Tobą wiatrem. Ale jak to załapać? Tęsknie za Tobą co dzień od czterech lat. Czy to ma znaczenie.

Właściwie trudno to wytłumaczyć. To skomplikowane. Nie chcę by marzenia się spełniały. Ale w ogóle co to za marzenie: zrobić komuś śniadanie ? Nie chcę Cię trzymać ani na chwilę ani na zawsze ani teraz ani nigdy więcej. Wolna lepiej mi się podobasz. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Bo jak mam to wyjaśnić: oddać światu kogoś kogo się kocha. Bez żalu? To skomplikowane: pragnę, ale boję się spełnienia pragnień. Bawi mnie dążenie do celu.

M.Logika: Bezczelnie kpię z tego, przez co inni miewają depresję.


PO RAZ DZIEWIĄTY.

*M.Logika: Szukam wielkiej miłości nie dostrzegając sprzeczności zawartej w szukaniu, bo szukanie może odnosić się jedynie do rzeczy, osób i uczuć się nie szuka, to tak jakby mnie ktoś szukał, nie czuję się szukana, żyję, a gdy coś się stanie, nie czuję się przez to znaleziona, nie zgubiłam się nigdy i przyszłość również nie zgubiła się nigdy. Nigdy nie jest to szukanie, najwyżej czekanie. Czekanie na Coś powstałego w głowie, czyli Coś nie dotkniętego wszystkimi zmysłami, Coś nierealnego, co nigdy się nie zdarzyło i nigdy się nie zdarzy, bo jest zaledwie zarysem, czyli nie jest rzeczywistością, bo rzeczywistość jest tak pełna, że ludzki umysł nie jest w stanie jej ogarnąć i nigdy nie starczy mu na to teraźniejszości. Teraźniejszości brakuje zakresu czasowego, jest wieczna, czyli poza regułami, które ustalił człowiek, poza minutami i poza najmniejszymi częściami sekund, jest poza czasem. Czasem wydaję mi się, że nie znam zarysu przyszłości, a przecież jest zaledwie kilka miliardów możliwości, z których część mogę wykluczyć z powodu pewnych moich ograniczeń, część zgadnąć, część wywnioskować z przeszłości i wreszcie część sobie zaplanować jak chcę. Chcę być poza regułami świata, ale nawet gdy stoję, tylko stoję, ulegam chociażby urokowi grawitacji, chcę być poza regułami ludzi, ale nawet gdy zrobię coś sprzecznego z ich dotychczasowymi normami pozostanie to jedynie zaprzeczeniem norm, czyli nadal czymś znanym i ludzkim, chcę być poza regułami, ale nawet gdy spróbuję uciec, nadal będzie to tylko ucieczka do miejsc, które ludzie potrafią nazwać, chociażby donikąd, i nigdy nie ucieknę dalej niż pozwala mi na to świat. Świat idealny musiałby być bez człowieka - jedynie on potrafi źle wykorzystać, to co daje mu świat i chociaż bardzo by się starał nigdy nie uda mu się w pełni żyć zgodnie ze światem, ogólnie (człowiek) ulega harmonii (dowodem na to jest np. jego dobre i złe samopoczucie - wolałby zawsze czuć się dobrze, jednak byłoby to dla niego... złe), ale jego ograniczony rozum (przez który w pełni nie może korzystać z rzeczywistości) tworzy potrzeby i prawdopodobnie nigdy nie przestanie ich tworzyć, ponieważ nie ma kontaktu z rzeczywistością, ponieważ nie może pozwolić sobie na bezwarunkowe szczęście. Szczęście nie jest stanem chwilowym, nie jest to uśmiech, pieniądze, zdrowie etc., szczęścia się nie posiada, nie traci, nie osiąga, nie szuka, nie odkrywa - jedyne co mogę zrobić, to zrozumieć, że szczęście jest stanem właściwym, a smutek czy złość jest jedynie jego częściami (nie są czymś osobnym), tak samo jak inne uczucia. Uczucia są nieopisywane, a oczekiwanie zrozumienia od drugiej osoby jest czymś bynajmniej śmiesznym, bo jak ona ma przestać być sobą i stać się mną z całą moją przeszłością i teraźniejszością, patrzeć moimi oczami i myśleć moimi myślami?, więc mimo, iż ludzie są tak bardzo podobni, każdy jest osobnym niepoznawalnym wszechświatem, a uczuć jest tak wiele ile osób na ziemi (było, jest i będzie) i obrazów w głowie osób, tych osób, które istnieją (czyli mnie jest tyle ile osób mnie zna + ja prawdziwa), a więc jestem koło waszych moich Mnie, całkowicie dla wszystkich nieosiągalna i niepoznawalna, a każda myśl o Mnie będzie zaledwie marnym zarysem Mnie rzeczywistego, którego nawet ja nie jestem w stanie poznać.
Jedynym sposobem na szczęście jest kontakt z rzeczywistością, odnalezienie w sobie stanu właściwego nie dotkniętego przez innych ludzi, a ponieważ jest to niemożliwe - nie mogę być szczęśliwa, szczęście jest czymś nieludzkim, ale nie oznacza to, że jestem skazana na nieszczęście. Nieszczęście jest przeciwieństwem niepojętnego szczęścia, czyli jest równie niepojętne - nadal trwam w harmonii. Harmonii ze światem nie można osiągnąć (inaczej: nie można osiągnąć doskonałości), a przede wszystkim nie to powinno być celem, (który wbrew pozorom jest łatwy do osiągnięcia - wystarczy ze świata usunąć ludzi), więc co jest celem? Celem nie jest powrót do natury - gdyby cywilizacja nie była potrzebna, nie powstałaby, celem nie jest Bóg/miłość - tego się nie szuka, szukanie jest tu wielkim nieporozumieniem, Bóg/miłość po prostu jest i czasem osiąga się tylko tego świadomość, celem nie są osoby ani rzeczy - dla nieidealnego człowieka zawsze istnieć będą nowe potrzeby, celu (sensu) życia nie ma, bo po jego osiągnięciu musiałby być koniec, musiałoby być Nic - a Niczego nie ma. Nie ma możliwości odpowiedzi na pytanie: kim jestem?, (przy okazji: odpowiedź 'jestem sobą' jest najbardziej kretyńską z możliwych - nadal pozostaje pytanie: czym jest Ja?, już nie wspomnę o odpowiedziach typu 'matką', 'lekarzem', 'Stanisławą', "osobą szukającą siebie' itp. - odpowiedzi te są tak bardzo nieprzemyślane, że aż chuj opada :)), żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba by opisać całe swoje życie z niezwykłą dokładnością i włącznie ze swoją opowieścią - co jest fizycznie niemożliwe. Niemożliwe jest również pomóc komuś 'lepiej się poczuć', ponieważ jedyną pomocą dla takiej osoby jest zrozumienie i czas, a tego nikt nikomu nie może w pełni dać, nawet jeśli byłby bardzo blisko, bardzo by chciał - nadal pozostaje osobnym wszechświatem, a ci, którzy myślą, iż komuś pomogli, mylą się. Mylą się ci, którzy twierdzą, że są szczęślwi, nieszczęśliwi, głupi, brzydcy, spokojni, fajni, bogaci, biedni, mylą się katolicy, ateiści, protestanci, mylą się szowiniści, feministki, psycholodzy, lekarze, dilerzy, narkomani, profesorowie, wszyscy się mylą, mylą się w swoich ocenach innych, mylą się, żyję na ziemi ludzi tak pomylonych, że aż stało się to normą - i cokolwiek napiszę o kimś innym - mylę się. Mylę się, bo jak mam się nie mylić jeśli nie żyję w rzeczywistości i jeśli nie znam nawet siebie?; błądzenie jest naturalne, zmieniono mu tylko nazwę - błędem nazywamy odstępstwo od normy, normy, która przecież jest błędem. Błędem jest dla mnie nie godzenie się z tym co się stało (np. czyjąś śmiercią), skoro tak się stało, być tak powinno, i dlatego, bardzo mi przykro, nie jestem wdzięczna ludziom, którzy podobno za mnie umierali (tj. za cały kraj, co nie), szczerze mówiąc to chuj mnie to obchodzi, to był ich wybór, ich życie - dla mnie to bez różnicy, gdzie bym się urodziła i czy bym się urodziła (jak kogoś nie ma, to i się nie przejmuje, że go nie ma), wszystko ma swoje przyczyny i wyniki, dobre i złe strony, nie ma dróg idealnych ani tragicznych - nie ma dziękowania (za coś) ani przeklinania (czegoś); dziękowanie jest zbędne, bo każdy ma swoją egoistyczną wolną wolę i wszystko, co dla mnie zrobił, zrobił z własnej woli, narzekanie również jest zbędne, bo każdy ma swoją egoistyczną wolną wolę i to szanuję - w tym zdaniu są dwie rzeczy niezwykle trudne (nie są one do końca odrębne): śmierć i wolna wola (bo jak godzić się na wolną wolę mordercy twojej małej córeczki, która nikomu nic przecież nie zrobiła?), a jednak należy się pogodzić (smutek przeminie, smutek będzie wracał), bo zemsta jest najgorszym rozwiązaniem, z którego wyniknie zawsze więcej 'złego' niż 'dobrego', a gniewu nie da się opanować, jest się jego niewolnikiem, jedynie czas jest w stanie dobrze opanować gniew ('dobrze', czyli bez 'tłumienia emocji', 'ucieczki' itp.).
Generalnie robimy to, czego spodziewają się od nas inni, a nie to, co chcemy zrobić naprawdę (nawet nie wiem co, bo powrót do stanu właściwego jest przecież niemożliwy), odgrywamy pewne role w życiu. W życiu nie pomyślałabym, że nie jestem sobą tylko cząstkami innych ludzi, nie mam własnego zdania, obdarzam uczuciami z przypadku, budzę się i zasypiam, bo tak chce mój organizm, bo tak należy, bo tak musi być, bo tak zostało powiedziane, bo ponad 2000 lat temu był jakiś Jezus na ziemi, bo takie mam przyzwyczajenia. Przyzwyczajenia moje i innych zabijają we mnie kreatywność i rodzą monotonność. Monotonność zabija ciekawość, bez ciekawości leżę i nic mi się nie chcę, brak chęci tworzy nowe niepotrzebne potrzeby, potrzeb nie osiągam, przez co czuję smutek, smutek przemija i dochodzę do wniosków, wnioski są jedynie słowami, nic nie znaczą, znaczenie ani sens nie są ważne, to co najważniejsze jest dla mnie chwilą obecną, chwila obecna jest niepojętną rzeczywistością, rzeczywistość doskonałością... używam słów, których znaczenia nie znam i rzadko zadaję sobie pytania, bo wiem, że gdybym zaczęła to robić, nie mogłabym

Cię Kochać.

*Choracy 2004


PO RAZ DZIESIĄTY.

Mogłabym porzucić tę chorą znajomość. Mogłabym przestać Cię słuchać i przestać Ci narzekać. Mogłabym do Ciebie nie dzwonić, nie pisać. Mogłabym Ci nie wybaczać i Cię nie przepraszać. Mogłabym nie pytać co słychać, nie odpowiadać na to pytanie. Mogłabym nie dowiadywać się. Mogłabym zapomnieć. Mogłabym nie lubić, nie kochać. Tak, mogłabym Cię nie kochać...

Ale co bym wtedy robiła?

Głupia głupio krążę wokół głupiej sprawy. Chciałabym przestać myśleć.

Ale co bym wtedy robiła?

Nie potrafię być z Tobą ani bez Ciebie. Nie potrafię z Tobą rozmawiać. Nie potrafię słuchać. Nie potrafię mówić. Nie wiem, naprawdę nie wiem, co się robi z ludźmi, co się robi z Tobą. Jak Cię pocieszać, jak radzić, jak z Tobą żartować, jak milczeć.

Tylko czasami przypomina mi się jakie to ważne, czasem przypomina mi się jak wiele dałam i dostałam. I nikt nie może mi tego odebrać. To już jest na zawsze moje. Cały wkład emocji, który dałam, poteżne uczucia, które otrzymałam. Czy zdajesz sobie sprawę, że dałaś mi to na zawsze? Czasem sobie przypominam jak wielkie mam szczęście. Chciałbym nigdy o tym nie zapominać.

M.Logika: Ale czy byłoby wtedy lepiej? Czy coś by to zmieniło?

Nadal, naprawdę nie wiem, co i jak mam robić. Potrzebuję pomocy z zewnątrz.

M.Logika: Ale pomocy z zewnątrz nie ma. Ale przyjaźń nie istnieje. No, bo... dla kogo to wszystko? Czyżby dla siebie?

Nie, nie mogłabym Cię nie kochać.


PO RAZ JEDENASTY.

M.Logika:

Ciekawe ile starczy mi sił. Na miłość bezgraniczną. Na miłość bez końca. Bez wzajemności.

Stawiasz mnie pomiędzy murem a murem i murem a murem. I milczysz.

Nie.

Stanęłam pomiędzy ciszą a ciszą i ciszą a ciszą. Tysiące pytań w mojej głowie. Stoję milcząc przed Tobą i patrzę jak milczysz. A ty milczysz. I milczysz. Milczysz!

Wmówiłam sobie miłość, która boli.

Co to za miłość, która nie pozwala spokojnie oddychać.

Jak piękne jest piękno. I miłość. Może zwątpię i w piękno i w miłość i umrę. Może umrę.


PO RAZ DWUNASTY.

Zgadnij o kim myślę, gdy dzwoni telefon. Zgadnij o kim myślę przed zaśnięciem, a o kim gdy się budzę. Zgadnij dla kogo robię to wszystko. Zgadnij jak wiele dla mnie znaczysz. Spróbuj przedstawić to w liczbie. Jest jeszcze taka? Zgadnij dlaczego piszę to dla Ciebie. Nie zgadniesz.

Niech nie pytają dla kogo. Nie zrozumieją i będą pytać dlaczego. I ty też pytasz dlaczego dla Ciebie. A ja nie wiem. Może dlatego, że dałaś mi najlepszy powód, żeby żyć. Może dlatego, że tym nim jesteś.

M.Logika: Nie obchodzisz mnie Ty, tylko uczucie, którego doznaję, kochając Cię.

Obrzydliwe.


PO RAZ TRZYNASTY.

Przykro mi,

miłość jest zbyt wielka, by ją stłumić, zbyt niepojęta by logicznie odrzucić, zbyt ponadczasowa by o niej zapomnieć.

Proszę Cię,

biegnij za mną, złap mnie i powiedz, że Ci... zależy.

M.Logika: Osioł!

Opublikowano

Wiesz, weszłam z czystej ciekawości, przeczytałam pierwszy akapit trochę od niechcenia i... tak mnie wciągnęło, że przeczytałam jednym tchem.
I do tej pory nie wyszłam z podziwu i wychodzić nie zamierzam. Świetne, przemyślane i tak bardzo niepospolite. Dla Ciebie brawa, a dla mnie... tekst do ulubionych, koniec kropka:)

Opublikowano

mnie się nie podobało... tylko teraz muszę napisać dlaczego, a to nie jest latwe.
1. do wielkiego monologu logiki jest dosyć miło - za ten fragment daję +
2. monolog logiki jest:
* bardzo niepoprawny pod względem kropek i przecinków
* bardzo długi i analityczny negatywnie (to moje określenie) tzn. analizuje ale nie ma z
tego żadnego wniosku
3. zakończenie dobre choć zdaje się być zbyt łatwe

generalnie:
* właściwie nie wiem po co podział na narratora właściwego (?) i logikę skoro one mówią w zasadzie jednym głosem tzn. zgadzają się w sumie
* nie mam zielonego pojęcia skąd i po co są "po raz"
* nie wiem o co chodzi z osłem
* nie wiem dlaczego ten tekst się tu znalazł (szczególnie wielki monolog) bo to nie jest beletrystyka żadna (jeśli jest, to przepraszam)

jeszcze bardziej generalnie:
* gdyby były w tym tekście jakieś postacie i coś robiły i mówiły lub z tego co robią wynikało by to co jest napisane w tym tekście - spadłbym z krzesła czytając to i pozostał w pozycji leżącej aż do końca mego zachwytu
* myślę że łatwiej jest rzucić na stół swoje przemyślenia niż ubrać je w jakąś literacką szatę, która więcej zakrywa i dzięki temu uruchamia wyobraźnię

podsumowanie:
czekam na kolejne teksty

Opublikowano

o! konstruktywna krytyka, cieszę się :)

muszę napsiać, że w większości się z tobą zgadzam.

przede wszystkim z tym, że "że łatwiej jest rzucić na stół swoje przemyślenia niż ubrać je w jakąś literacką szatę, która więcej zakrywa i dzięki temu uruchamia wyobraźnię", ale wpadłam na to dopiero ostatnio, a powyższy tekst jest chyba z 2004 roku. i jeszcze chyba tak nie potrafię.

z osłem chodzi o to, że kiedyś przeczytałam takie zdanie, że "człowiek jest osłem, a gdy się zakochuje jest osłem podwójnym". myślałam, że jest ono dość znane (?).

zgadzam się, że robię błędy interpunkcyjne, stylistyczne i pewnie też ortograficzne.

reszta "krytyki" nie zrobiła na mnie wrażenia, więc pozostawię ją bez komentarza.

podsumowanie:
dziękuję bardzo.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Piszę te wersy dla Was
      Każdy jest najlepszy ale paradoks życia sprawia, że tyle samo zła co dobra w nas. 
      Zapamietasz Nas, pokolenie wysłuchało co podświadomości lodowa góra ukryła pod powierzchnią fal morza.
      Zimna pustynia arktyki i podróż w stronę horyzontu, banita opusza stada brać by na samobójczej misji zamienić lód na kosmicznej próżni jeszcze większy chłód i brak gwiazd wokół które życiodajne ciepło chcą nam dać i w kolory ubrać dla Nas świat.
      To dla Was wszystko, to tylko moje litery, ułożone spółgłoskami w słowa, które w szaleństwie nazwanym dnem przyszło mi bezczelnie i niestety Wam podarować, mieć anioła, który brał co diabeł opętany w wersów kilka ubrał i w nieświadomości nawet nie przemyśłał, dziw brał ale uszy zatkał na własne krzyki skrzeczącego głosu z gardła które mu służy chyba jedynie tylko by łykać flaszka i flaszka mocne twarde trunki aż do dna za ostatni hajs, nie zapracowany ze swojego tronu który dostał by złorzeczyczyć temu który na srebrnej tacy podał mu widelec którym najpierw karmił a potem ostry nóż którym zabił brać i braci jakimi ich chciał mieć jak kosz pomarańczy mu podarowanych których na stole nie zauważył w złotym czepku który mu spadł na oczy i zamknął wzrok tak że tylko własny nos tam widział z czubkiem którym się stawał z kolejną flaszką za pieniądz wyżebrany lub ukradziony bo nie ma w nim kołaczy do pracy. Niezrozumiał nic z życia, którym szedł jak w ciemny las z tą czapką którą niewiadomo czemu urodzony Bóg go wybrał na los jak banany są tacy wiecie dziecie które ma lepiej a niewdzięcznie umie tylko być dla siebie bez wdzięczności i pokory wobec chamów którymi ich nazwał a życie mu z górki obaj w miłości dla jego jestejstwa przyszło stworzyć. 
      Ludzie są chorzy niby wszyscy tylko niezdiagnozowani, chcieliby każdego dziś leczyć tabletkami psychiatrzy byśmy byli posłusznie na smyczy w kagańcach posłusznie poddani.
      Nowy porządek świata. Oni mogą samolotami latać dla nas zielony ład i ograniczenie w cenie diesla i benzyny. Bunt zabity przez ich (Ich z dużej litery bo to nazwa własna tych iluminantów winnych nam spokój i miłość raj na ziemi i wymiatanie ludzi tego świata (światu ale wyrzygana mi w mgle licencja poetica pozwala mi przekręcić słowo albo słowa zmyślać (osobowość ksobna może to nie moja osoba zadedykowana tam nie wiem już sam (dziś nic nie wiem) (czwarty nawias liczę tym razem po piątym zamknę choć nie mam pomysłu co w nim wpisać podpowiedź by się przydała ale w samotności sięgam dna jak dna flaszki i dna jak upadam (według demokratycznego osądu ludzkości ale jednak się przydało to szaleństwo czasem nawet jako bandaż (ha mam piąty nawias myślę i się dzielę tym i piszę w szóstym niestety (może koniec tych w nawiasach dygresji) (po siódmym miałem skończyć bo to blisko Boskości w matematycznej interpretacji Biblijnej narracji) (ale skońćze po ósmym który nie wiem jak się interpretuje jak cztery któtre znaczy śmierć jak u Wieszcza cztery i cztery bo dwa razy zabije) (i zabiłem) (wiem dziewięć) (i dziesieść będzie bo jeszcze myślę że interpunkcję miałem w dupie i nie zamykałęm nawiasów otwieranych a może tak się nie robi nie wiem) (grafomani we mnie wiem piszę by pisać wyżyję się na tle białego tła na forum w internetach ściana tekstu żaden ze mnie pisarz żaden dziś poeta po prostu klikam te litery jak małpa i powstają teksty jak ta ściana która przeraża która oznacza szaleństwo, miałem nie robić tego więcej ale skasowany ef be i insta nic nie dał znalazłęm fora jak socjal media gdzie się piszą wiersze z prawdziwego zdarzenia a nie moje rymowane bardziej lub mniej teksty do czego się jutro nie będe chciał sam przed sobą przyznać i wstydem się spalę żem to wysłał w świat) (ale o czym to ja, jaka była główna myśl, trzeba wrócić myśle sobie przed pierwszzy nawias i nie wiem sam czy po tym chyba dwunastym już do zamknięcia chaosu dygresji nie do przełknięcia oczyma przez czytelnika którego wiem że tu ni ma i nie będzie bo skazany na zapomnienie jak w wizji mistycznej na substancji otwirajającej świat na ten niematerialny na codzień schowany gdzie został mi los pokazany grubasa klikającego w klawiaturę przez życie przechodzącego bez ruchu i bez rozejrzenia się by umrzeć w ogniu słońca bez sensu żył i niezauważony znikł samsara go wyrzuca ale to kara a nie nagorda na ciemnej materii zimnej drodze skończy się jego los tam a to ja bo to moja głowa i na własnych oczach to zobaczyłem a wszystko co widzę dotyczy mnie a wszystko co słyszę mnie dotyczy a świat jakim jest jakim się go widzi to tylko ty w tym to tylko ja widzę świat który goni hajs i pogrąża się w dramatach jak widzi smutek i zło, rój szerszeni zauważam w cywilizacjach jak nasza a to w senniku oznacza wroga (chyba) (i chyba był to trzynbasty nawiast a ten jest czternasty wracam do tego co mówił dwunasty a potem czas wrócić na początek gdzie otworzyłem pierwsze nawiasy (pierwszy nawias ale do ryma myśla mi się tak układać przyszła więc ryma żem ja napisał nie w myśl języka którym żem zaczął władać od rodziców nauczon gdziem urodzon jako Polak za co wdzięczni powinni być czytający wierszów wersów przekaz metafor mgłów rozwiewających umięjący poeci i interpretatorzy bo to język najlepszy do skłądania w rymy metaforów i przekazów dla pokoleń zapowiedzianych przez wieszczów bytów podróżnych wbrew linii śmiertelnych niewybranych dla 27 skrzydlatych z armii Boskiej Trójcy dających możliwości wbrew uczynkom ich i ich podłości piękność nad piękności (a za to co uczynił niech szczerznie w bezimmienym grobie no może z tabliczką tu spoczywa pojeb) (i przestałęm liczyć nawiasy i tylko pamiętam że miałęm wrócić z zapowiedzianych słow do tego co przed pierwszym a potem przed dwunastym ale chuj z tym) (niby ludzie inteligentni mają skłonność do używania przekleństw ale mi się wydaje (a tam mi się to może wydawać a to pewno nieprawda ja kłamca najgorszy zły dla Ciebie CIebie i świata byt) że jednak inteligentniejsze jest powstrzymać się od rzucania kurew i chujów pojebanych popierdolców ze słów nawet w przypadkach najgorszych napotkanych przeszkód zazwyczaj z ludzkich słów myśli i czynów wobec nas)))))))))))))) (to za mało nawiasów ale kto wie ile ich było może ktoś policzy ale nie ma tu odbiorców dla moich szaleńćzych słów wieć cóż wracam do tego co na początku)
      To dla Was
      Pamiętając o paradoksie naszego miasta wiedz że mieszka w nas anioł ale na wadze stojąc równoważy go ciężar diabła na szali 
      Wiem to szaleństwo ale tramwaje i autobusy jeżdżą tu jak chaos bez rozkładu jednocześnie przywożąc pasażerów na miejsce na czas i na miejsce (że się powtórze ale obiecuje jednej nawias i wracam do tego co dla Was)
      Spokój w oku cyklony choć w około wszystko lata jak chaos ponad definicję chaosu
      To jest w nas
      Słońce które daje życie, ciepłem promieni osiem minut drogi stąd w największej prędkości znanej w cyfrach ludzkośći na dziś i w odwrotnej drodze by zabrać życie i kolory które pryzmatem rozbitego w granicy atmosfery naszej Planet Ziemi Matki (nie jedynej wbrew przeszłości która dopiero niby ma być dla pewnych, n ie jedynej matki za co wybacz mi która była przy mnie zanim pierwszy oddech przyszedł, karmiącej i trwającej mi spokojem oceanicznej jedności zanim pierwszy krzyk i płacz i męki dla jej poświęcenia która wciąż jest przy mnie co nie jest dla mnie wbrew czynom i braku słowa Kocham którego się boje moim bez znaczenia (kończę nawias i wracam do Was)
      Gai której odległość od gwiazdy w centrum układu siedmiu czy tam ośmiu planet w tej Galaktyce na Drodze Mlekiem (i miodem oby Wam płynącej) usłanej 
      Gai której czas i miejsce we wszechświecie zauważ dało wyjątek wobec tego co wiemy o kosmosie, wyjątek cudem zauważ jest jakim jest człowiek
      Was pozdrawiam ludzie w tym momencie i zachwyciłbym się życiem gdybym nie był kim jestem kto je niszczył strachem i złem

      Anioł na przeciwwadze diabła może zrezygnować i zostawić miejsce dla kogoś kogo nazwiesz osobą jaka jest podła
      Jesteś miastem w którym rządzi paradoks pamiętaj
      Wszystko ma swój początek w jednym miejscu 
      Jak od jednego słowa 
      Jak od jednej liczby 
      Jak jedność która jest w Trzech Osobach która mogła zachwycić się Sobą i na tym pozostać a jednak postanowiła wykorzystać moc i tchnąć wszystko byś się znalazł, byśmy się znaleźli tu i teraz
      Jest jeden punkt wyjścia dla wszystko co na przeciwnych stronach 
      Dobro i zło wyszło z jednego miejsca więc tworzy jedność jak Yin i Yang tylko bardziej bo czerń i biel zanim powstały były jednym kolorem 
      Dla nas niezrozumiałym
      Jak miłość i strach które pozornie są sobie obce tworzyły jedną całość co może być niezrozumiałe jak jest dla mnie
      Jak czas który nie istniał a potem zaczął zmierzać ku granicom nieskończonym
      A musiałobyć coś wcześniej przecież
      I ten byt jest nie do pomyślenia dla nas jak coś może trwać bez początku i końca i jeszcze się rozszerzać
      Wpadnij w zachwyt pod kopułą nieba 
      Pod opieką słońca
      Pod okiem księżyca i odległych gwiazd ułożonych w horoskopy 
      Pod opieką się miej samego siebie
      I miej innych za tych którzy opieką obdarzeni przez Ciebie będzie Ci oddane w szczęściu niepoznanym jeszcze
      O czym ja pieprze
      Bluźnię
      Mieszam Boga z Diabłem
      Chcę by drugie przyjście Syna na świat ten skońćzyło się porozumieniem z piekłem na chwałę ludzkich dusz na chwałę życia 
      By nie było walki Jezusa z Szatanem
      Tylko (potocznie ale wybacz rym to rym rymowanie mi dziś na zgubę przyszło choć nie wyszło) żeby zbili sztamę
      By zapowiedziane ponowne przyjście na świat Syna było ku porozumieniu i zjednoczeniu ponownym piekieł z niebiosem
      szatanie zrozum proszę że i Tobie będzie lepiej że i Ciebie Bóg wysłucha w modlitwie choćby najprostszymi słowami to Ci się dotrzeć uda do Jego czekającego ucha
      Wiem że Bóg może wszystko i chce dla swoich istot i dla swojego stworzenia spokoju i szczęścia
      szatanie wróć do nieba
      Nie graj fałszywej nuty na skrzypkach
      Nie nieś sztucznego światła gdzie zimna lampa nie daje ciepła
      Zgaś czarny płomień ogniska
      I zobacz ogień Ducha który rozpala w Nas gdy na słowa hymnu odpowiada czynem nam


      KONIEC
      BARDZO PROSIŁEM BY TAK SIĘ STAŁO

      BY TEN TEKST PRZESTAŁ SIĘ PISAĆ

      I SIĘ UDAŁO

      POSTAWIŁEM SŁOWO KONIEC I OTO

      BARDZO PROSZĘ JAK KOŃCZĘ TO 

      NA ZGUBĘ ZACZĄŁEM POST TEN

      MOŻE GDY SKOŃĆZĘ TO...

       

      PS

      TO MIAŁO BYĆ DLA WAS A JEDYNIE BYŁO DLA MNIE 
      I TO JEDYNIE W TRAKCIE BO POTEM I MI TO NIE DANE BĘDZIE

      CHCIAŁEM BYĆ WSZĘDZIE

      JESTEM NIGDZIE
      NISZCZĘ I ZNIKNĘ JAK ZAPADNĘ SIĘ SAM W SOBIE

      ZABRANE ŚWIATŁO ODDANE TOBIE

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...