Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


przykro mi, ale taki sie urodziłem - niktórzy rodzą sie leworęczni - ja urodziłem się chamem, wyzywam ludzi od skurywsynów i leje na kanapy w centrach handlowych - a co najważniejsze - musisz to uznać za po prostu odmienną orientację kulturalną... bo ja przecież mógłbym kurwa nie klnąć i mógłbym zamiast "ty" pisac pan? to nieduży wysiłek a wszyscy byliby zadowoleni, co prawda w głebi siebie dalej byłbym chamem, ale z racji tego że żyję w społecznstwie wypadaloby mi uznawać niektóre wynzawane przez to społeczenstwo wartości... ale jednak ostatnio dowiedzialem sie, że spoleczenstwo jest tolerancyjne i ono wręcz namaiwa mnie żebym nie ukrywał sie ze swoimi slabosciami, bo to jest normalne że ludzie są rózni - i że powinni to manifestować - a jeżeli ci, czy komukolwiek innemu to nie pasuje to znaczy że jesteś zasciankowym burakiem

czyż nie?
  • Odpowiedzi 139
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Chamstwo - jest postawą, albo zachowaniem wyuczonym. Homoseksualizm, natomiast, nie jest ani postawą, ani zachowaniem ani nawet preferencją. Jest zainteresowaniem seksualnym osobami, które są tej samej płci co Ty. I tego się nie wybiera, nie kształtuje, nie uczy i nie oducza.


Przeczytałem to, co piszesz o chamstwie i przykro mi, że masz problem z rożróżnieniem, co daje się wartościować, a czego wartościować nie trzeba. Ale może to nie Twoja wina ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




czyli mówisz zeosoby bezpłodne nie są chore? musisz im to powiedzieć bo wielu jeszcze nie wie i się naziści jedni próbują z tego leczyć

Wyrażam opinię na temat pańskiej wypowiedzi, więc to w jej kontekście prosiłbym rozważać moje argumenty.
Opublikowano

ludzie SĄ rózni... jedni są anorektykami inni gejami a jeszcze inni seksoholikami... tolerancja to akceptowanie tej odmienności a nie pieprzenie że oni wcale nie są inni i co gorsza wyciaganie z tego poronionych konsekwencji...

dlaczego takie przykłady: anorektycy są absolutnie przekonani że mają rację (są grubi) - jedank nikt nie ma wątpliwości - to jest zaburzenie - człowiek jest w stanie się tak "nakrecić" żeby zagłodzić sie na śmierć... więc dlaczego niby nie mógłby zrobić takiej drobnostki jak wmówić sobie że jest homseksualistą?
oczywiście że nie ma dowodów (i nie bedzie dopóki jak wspomnial joaxii na uiiwersytecie nawet nie bedzie mozna wspomnieć ze chiałoby sie zbadać przyczyny homseskualizmu)
ale w taki sam sposob mozna powiedziec że moze i anoreksja jest uwarunkowana genetycznie (że samobójstwo jest - juz dawno "udowodoniono" a jednak to zakrawa na szrlatanerie)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jeśli już mowimy o mnie, to tak - mam nadzieję że jak kiedyś będę chciał komuś pomóc, to nie będę mial listy chorób których leczenie jest niepoprawne politycznie...

w przeciwieństwie do anorektyków i niedoszłych samobójców nikt ze społeczności homoseksualnej nie ustawia się w kolejkach po pomoc. Co najwyżej Ci z tej grupy, którzy przez takich ja przestali jeść albo wpadli na pomysł, żeby się zabić.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


brakuje ci tylko "dr" przed nazwiskiem,
proszę cóż za błyskotliwy wniosek - a kiedyś uważano, że dzieci nie umiejace ortografii są po prostu leniwe i lano po dupie(teraz za takie uważa sie nadpobudliwe)
ale oczywiście dostałeś objawienia i już wiesz że chamstwo jest zachowaniem nabytym, natomiast homoseksualizm jest na pewno nie tylko wrodzony ale jeszcze "normalny" (w takim razie mam jeszcze pytanie czy chamstwo jest "normalne" i po czym poznać że nie jest? - z góry dzieki)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wyłapywanie niespójności w wypowiedzi która ma na celu ukazać absurdalność pewnych poglądów nie jest najlepszym pomysłem ;) ale moze dzieki temu zauważysz o co mi chodzi :)
Opublikowano

a mnie przeraża, jeśli przyszły psycholog wygaduje takie rzeczy — jeśli naprawdę masz takie przekonania, to nie nadajesz się do tego zawodu
o jakim kraju mówimy? bo w Polsce nie ma takiego prawa, które nakazuje leczenie anorektyczek
jeśli chodzi o samobójców, to też nie ma przymusu, zresztą tu nie ma mowy o „leczeniu”, ewentualnie o pomocy dla człowieka, który nie widzi wyjścia z sytuacji

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dobra, bo widzę, że ciężko idzie: konkuras ogłaszam:
więc jakie to są te moje przekonania co to takie straszne sie wydają, bo już mi zarzucono ze nie umiem pisać wiec pewnie to racja... to myśle, że fajne by było sie wreszcie dowiedzieć co Wy właściwie widzicie w miejscach gdzie wklejam swoje teksty... tylko prosiłbym w miarę szczegółowo, bo sami widziecie że mam problemy z rozumieniem słowa pisanego :/
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dobra, bo widzę, że ciężko idzie: konkuras ogłaszam:
więc jakie to są te moje przekonania co to takie straszne sie wydają, bo już mi zarzucono ze nie umiem pisać wiec pewnie to racja... to myśle, że fajne by było sie wreszcie dowiedzieć co Wy właściwie widzicie w miejscach gdzie wklejam swoje teksty... tylko prosiłbym w miarę szczegółowo, bo sami widziecie że mam problemy z rozumieniem słowa pisanego :/

chodzi o to, że zawód psychologa, to zawód z misją
a ty w większości swoich wypowiedzi deklarujesz daleko posuniętą „utratę wiary w człowieka”
poza tym bycie psychologiem to myślenie w kategoriach pewnej doktryny — psycholog, który chce leczyć homoseksualistów, jest skończony
po prostu czasem odnoszę wrażenie, jakbyś przeżywał kryzys światopoglądowy (od dłuższego czasu?)
piszę wprost - sam pytałeś
Opublikowano

"psycholog, który chce leczyć homoseksualistów, jest skończony" - no i to też jest wkurzające, bo zgodzisz sie chyba ze jest skończony głownie z przyczyn politycznych...
czy psycholog ma misje i czy potzrebuje do tego wiary w czlowieka (zwłaszcza nieuzasadnionej) nie wiem, poza tym gdybym nie miał wiary w człowieka nie zakładałbym tych wątków :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

otóż właśnie nie tylko z przyczyn politycznych, specyfika tego zawodu wymaga pewnego rodzaju światopoglądu, psycholog to człowiek w pewnym stopniu nawiedzony, taki jest model, który w jakimś stopniu się sprawdza

ma misję, a przynajmniej tak uważa grono psychologów
a jest jakiś system w tej wierze? czy anarchia?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

otóż właśnie nie tylko z przyczyn politycznych, specyfika tego zawodu wymaga pewnego rodzaju światopoglądu,
myślę że to nie tak - owszem są "zastraszeni" i boją sie powiedziec oficjalnie, że wszelkie dane wskazuja że homoseksualizm to chorba nabywalna, ale jak ktoś ma wiedze z tej dziedziny to musiłaby sie naprawdę starać zeby tego nie zauważyć... więc myślę że jednak pozory :) ale jeszcze sie zobaczy - poza tym nie planuje pracować jako psychopatolog :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

otóż właśnie nie tylko z przyczyn politycznych, specyfika tego zawodu wymaga pewnego rodzaju światopoglądu,
myślę że to nie tak - owszem są "zastraszeni" i boją sie powiedziec oficjalnie, że wszelkie dane wskazuja że homoseksualizm to chorba nabywalna, ale jak ktoś ma wiedze z tej dziedziny to musiłaby sie naprawdę starać zeby tego nie zauważyć... więc myślę że jednak pozory :) ale jeszcze sie zobaczy - poza tym nie planuje pracować jako psychopatolog :)

wszelkie dane? hahahaha
nononono, ty chyba krótko studiujesz, co?
Opublikowano

Brawo Klaudiusz !!!!!!!!!
ja powiem tylko to co juz tutaj kiedyś napisałem - kiedys było tak że normą był ogół a nie margines
dzisiaj kiedy pederaste uczyniono koroną ludzkości , każą normalnym ludzim wstydzić sie tego że są ............ że są normalni wlaśnie
Twój post i cała ta dyskusja dotyka jeszcze jednego bardzo istotnego problemu , jak wielkie spustoszenie w umysłach ludzi ubogich duchem uczyniła agresywna propaganda politycznej poprawności , niekturzy sa nawet w stanie powiedzieć dowolną głupote byle tylko nie narazić sie na odium ciemnogrodu i zacofania a jeszcze nie daj Boże pani Szczuka palcem pogrozi ..... łojojojo a to by dopiero było

dla tego też bardzo sie ciesze że są jeszcze ludzie którzy z usmiechem na ustach i podniesionym czołem i dystansem do sametgo siebie potrafią stanać w obronie zdrowego rozsądku

ps
z tego co zauważyłem w dyskusji wzieli udział wszyscy czynownicy " postępu "
niejaki Marek Wieczorny ,Włodek Nabkowski brakuje mi tutaj troche Vacka ale cóż mmoże warszawka ma ferie


pozdrawiam Klaudiusz i do zobaczenia w normalnym swiecie

kop

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...