Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Panie Piotrze! Nie wiem jakiemu gremium mam dziękować, ale dla mnie to szok, przyznam się, że szukałem wiersza w dziale :P i pomyslałem,że został usunięty z powodu smiałości "obrazowej". Dziękuję! Dla mnie to wyróżnienie bezsprzeczne!
Opublikowano

pamiętam jak komentowałem twój pierwszy erotyk, jak mnie zniesmaczył barwnością metafor, tym razem widać tą mistykę w wierszu, tą zapisaną na papierze krótką historię
ukryte obrazy w słowach to jest to

nisko się kłanaim i pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Michał! Ten o cieniu? chyba tak zrobię! Dzięki, pozdrawiam.

Nie o cieniu, a Kasi 1986 :)
Pozdrawiam.
Michale, nie rozumiem, jaki o Kasi 1986? a to ciekawe? Jaka Kasia? Jaki wiersz? Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Espeno dziękuję za pozytywny komentarz. Wpisz Egon Schiele w internecie - i wyskoczy dużo! Pozdrawiam.
heh, już zobaczyłam. artysta czerpał wiele natchnienia z ludzkiego ciała i erotyki. jeden obraz nawet kojarzyłam, tylko nie wiedziałam że jest jego autorstwa.
Cieszę się, że ci się podobało jego malarswo. Szkoda,że tak młodo zmarł w wieku 29 lat. A Roessler to był jego marchand czyli taki dzisiejszy sponsor, który dbał o zakupy jego obrazów i reklame. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję za miłą wizytę. Przyznam się, że nie sugerowałem się "narysuję dla Ciebie aniołka", a raczej powodem stało się malarstwo Egona Schiele'go i wiersz Szymborskiej "Radość pisania".Pozdrawiam serdecznie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję za miłą wizytę. Przyznam się, że nie sugerowałem się "narysuję dla Ciebie aniołka", a raczej powodem stało się malarstwo Egona Schiele'go i wiersz Szymborskiej "Radość pisania".Pozdrawiam serdecznie.

rozumiem - mimo wszystko sam wiersz nie przedstawia tego - ale będę pamiętał by w kolejnych Twoich wierszach nie wytykać - tylko spróbować wejść w Twój krajobraz
z ukłonikiem i pozdrówką MN
Opublikowano

Ja generalnie funkcjonuję w Dziale P, tutaj jest tylko ten jeden wiersz, przeniesiony przez Pana Piotra Snockiego, nie wiem jakie konsylium o tym decyduje? Zapraszm więc na forum Działu P. Dziękuje i pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...