Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

spadła
wprost do pudełka ciała
brak powodu do oddechu nie spowodował zaprzestania reakcji na ból
obudzona na chwilę
sprawdziła wiązania na sznurkach przytrzymujących w pionie
linki były mocne
raniły nadgarstki do zielonej krwi nadziei
za bardzo czuła jak na zwykłą kukiełkę
dni wypełniały się przedstawieniami siebie
codziennie inna
zawsze jednak ta sama
powtarzalna jak świt
zmienna jak kolor nieba

w dniu końca poszybowała pamięcią w głąb ścieżek istnienia
smutnym latawcem do dnia narodzin
bez prób generalnych chciała stać się gwiazdą teatru życia
lecz jak zwykle ją zastąpiono

marionetka w dłoniach Stwórcy

Opublikowano

Po pierwsze - uporządkowac wersy, po drugie - to wszakże dobry tekst, a tak haniebnie pominięty...

codziennie inna
zawsze jednak ta sama - niezbyt nowatorskie
powtarzalna jak świt
zmienna jak kolor nieba - a to bardzo fajna metafora

Pomijając pierwsze, a zatrzymując się na drugim - nie jest źle.
Pozdrawiam.

Opublikowano

"pudełko ciała"
"brak powodu do oddechu"
"zielona krew nadziei"
"za bardzo czuła jak na zwykłą kukiełkę "
"codziennie inna
zawsze jednak ta sama "
"teatr życia"

- do wycięcia, wyrzucenia, wymiany*

*niepotrzebne skreślić

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...