ewan_mcteagle Opublikowano 9 Grudnia 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Grudnia 2005 Kolejny kościół idzie zagubiony czarno biały niczym późną nocą podróżny w tłumie kwiatów przyciętych na niedzielę. Rzeka wiernych wypływa drzwi trzeszczą. Perspektywa się chwieje. Wychodzisz ostatnia a uśmiech który trzymasz coraz gęstszy drży. W dłoniach pot w głowie pustka. Zapach pod którym się kryjesz. Cynamon? Wanilia? Zupełnie nie jak śnieg blednie twoje oblicze. Zrozumiałaś że nie spacerowaliśmy nad Sekwaną nie jedliśmy lodów choćby na Jaracza. Przypuszczeniami pochłaniasz dzień niczym iluzjonista tłum gapiów na rynku. Staję oniemiały. Zmieniasz mnie i obyś miała rację. Zakochani umierają w biegu.
Vera_Ikon Opublikowano 9 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 9 Grudnia 2005 Fajna fota. Najbardziej podoba mi się trzeci fragment, ostatni. I nawet ci "zakochani" nie brzmią wybitnie banalnie, choc nie przepadam za używaniem wielkich słów. Tu jednak się pokłonię, bo nie razi. Ode mnie + pozdr serdecznie Weronika
Marian Koń Opublikowano 9 Grudnia 2005 Zgłoś Opublikowano 9 Grudnia 2005 im dalej tym słabsza myśl, ogólnie w ten cholerny piątek, bardzo nieźle
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się