Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie wiem kto kogo odnalazł
to ja zauważyłam ciebie
pod stopami
ale to ty musiałeś wypełznąć
na chodnik
wyślimaczywszy się z zielonej trawy
wiele zostawiłeś za sobą

w języku polskim znalazłam
siedem przypadków

w życiu ani jednego

były przyczyny i skutki
ryzyko i wyrafinowanie
ale nie było na chodniku
przypadkowych mięczaków
czytających gazetę

wyciągasz rogi jakbyś zdejmował
kapelusz z niemym
dzień dobry
- i pełzniesz dalej

nie jest już ważne czy jestem
damą z łasiczką ślimakiem lub bez
gustu krytycy ocenią mnie po swojemu

nauczyłam się ciebie
i ty pożarłeś mój kawałek
więc idziemy dalej
pewniejsi siebie

o jeden przypadek

Opublikowano

Mniam! naprawdę super! Zastanawiam się tylko nad potrzebą przecinka po "damą", bo on niepotrzebnie podkreśla interpretację poddawania pod zastanowienie ważności bycia damą w ogóle. Ja bym go usunął. Usunąłbym także i następny przecinek; to dwa jedyne w całym wierszu. A po usunięciu drugiego doszła by też i interpretacja z krytykami bez gustu.
Bardzo mi się podoba i w sferze dosłownej (ja takich wyślimaczonych wrzucam z powrotem w trawę, zanim ktoś ich rozdepcze), jak i w przenośni.
Pozdrawiam :)
Ja.

Opublikowano

Ciekawie, Pani ;)
słuchaj Jacka (to czytelnik, i nie tylko, rzetelny ;).
Wolałbym "wyślimaczyć" zamiast -wszy ;), językowi można darować "polski" - w końcu uniwersalizm ;)
No i odstęp po myślniku jest!!! ;))))
pzdr. b

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Maciej Szwengielski @Maciej SzwengielskiPisząc retorycznie "gdzie był Bóg" miałem na myśli "dlaczego nic nie zrobił", to chyba oczywiste. A Pan mi pisze, że "cierpiał razem z nim". Ale prosiłbym, by mnie Pan traktował poważniej. Nie jestem dzieckiem, OK? Bo skąd Pan wie, że ten Pan Bóg kilkanaście lat temu cierpiał razem z Andrzejem? Widział go Pan, napisał to Panu? A może w TV Republika mówili? nie, Pan tworzy, to taka konfabulacja na jawie.  Nawet, gdyby obaj jednocześnie cierpieli (Andrzej fizycznie, Bóg jakoś bosko), to dlaczego mu nie pomógł? I to już nie jest moja retoryka. "Bóg jest miłością", tak nas księża katoliccy uczą. Zatem  na przykładzie tragedii szwagra twierdzę: TO SĄ KPINY Z MIŁOŚCI. I proponuję to sobie zapisać i przyjąć jako pewnik. Bo widzę, że z tymi sprawami Pan sobie nie daje rady. 
    • @Alicja_Wysocka To ekwilibrystyka liryczno-metafizyczna. Dziękuję za komentarz, pozdrawiam.   
    • @Berenika97 Czasami utrwalam zdjęcia słownie.  Kawałek folii po rybach, wyprałam w zmywarce i posłużył mi jako filtr do portretowej sesji.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję za interpretację. :)
    • @Poet Ka Podsumowanie człowieka w kilku wersach. Jak próba uchwycenia momentu, w którym skończoność spotyka się z wiecznością. Bardzo ciepły wiersz.   Splot słonych wspomnień. I ta jedna melodia. Echo po tobie.   Pozdrawiam
    • W podziękowaniu za łzy     Pisze poeta – jest jak liści szelest Które wiatr pogłaskał delikatnie I choć wielkim poetą nie jest To na niejedno serce się natknie Serce co widzi niedostrzegalne Tam, gdzie wszystko zdaje się banalne I jest – serce, którego pragnął poeta I te łzy, które jak ogień – choć to woda Dla myśli nieznanych – to podnieta Której zmarnować byłoby szkoda Bo więcej znaczą niż słów tysiące I są jak życiodajne słońce Więc usiadł poeta i z tego strumienia Rzeki łez, duka wiersz diamentowy Bez przygotowania, bez natchnienia Bo do wdzięczności za te łzy niegotowy Zbyt dużo jak na serce jedno I słowa marnieją, bledną Słowa, jasnością łez wypalone Bledną, marnieją, bo mniej znaczą Niż te łzy miłością podpalone Co nie zważają i nie baczą Na bramę, którą w poecie otworzyły Jakby same z siebie żyły Te łzy, ile ich popłynęło rzeką Ile na ziemię upadło pojąc otuchą Ile ich jeszcze pod powieką One natchnieniem jednak – ciszą głuchą Z której poeci czerpią litera, po literze Słowa, co więcej znaczą niż pacierze
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...