Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

...pogrążona w wielkiej mocy

- to brak wizualizacji chęci

długo mi do ucieczki, mnóstwo
godzin i wieczorów
jeszcze nie przepalonych nikotyną
a już zasłoniętych dymem

mimo to nie wiem czy moja skóra
zdoła do ciebie dotrzeć
czy jest nam na co czekać

Opublikowano

Wiesz, nie przepadam za poezją lekkostrawną i przyjemną, poezją którą łatwo się czyta
i równie łatwo zapomina,
polaną zbyt dużą ilością lukru, który zbyt szybko rozpuszcza się w ustach.
Nie wiem dlaczego, ale smak gorzkiej herbaty czuję na języku dłużej niż smak słodkiej gorącej czekolady.
Może to mój masochizm...

Zastanawiasz się pewnie po co to piszę, przejdę więc do końkretów:

Moje wątpliwości budzi konstrukcja: "długo mi do ucieczki".
Wyraz "długo" zastąpiłbym raczej słowem "daleko" i wtedy brzmiałoby to o wiele lepiej.

Jeśli chodzi o pozostałe środki wyrazu to zasłużyłaś na duży plus.
Jestem pod wrażeniem "braku wizualizacji chęci", a wieczory "jeszcze nie przepalone nikotyną
a już zasłonięte dymem" jeszcze długo nie pozwolą mi zasnąć.

I jeszcze ta niepewność zawarta w ostatnich wersach. Niepewność, ale też i nadzieja zarazem.

Jednym słowem, dziękuję ci za prawdziwą, mocną, gorzką herbatę.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Do wiejskiego kościółka na koncert kolęd Zjechali się brzuchaci dygnitarze z miasta O pyzatych gębach i złotych implantach. Zasiedli w pierwszych ławkach, a te aż   Zatrzeszczały, choć z dębowego drewna. Chór niósł melodyjne śpiewy, na które echo Odpowiadało, odbite od gotyckich sklepień. Poruszali niemo ustami, jakby znali słowa.   Jeden trzymał się za portfel, a inny rzucał Na tacę grube pliki fałszywych banknotów. A gdy umilkła ostatnia dźwięczna nutka Z organowych piszczałek i nastała cisza,   Hrabiostwo w futrach wyszło do swoich aut I odjechało, skryte za ciemnymi szybami. Na klęczkach zostali ci, zniesmaczeni butą I chamstwem, w ciszy szeptali modlitwy.   Wdychali ostatnie ulotne zapachy kadzidła, Jakby wciąż czekali na własne nabożeństwo. Słabnącą staruszkę przy zimnej ścianie Ujęli pod ręce, posadzili obok siebie i uściskali.   Na duszach zrobiło im się raźniej, a przez Barwne witraże ujrzeli spadającą gwiazdę. I nagle, w zadumie, posłyszeli dźwięki, które Wydobywały z siebie średniowieczne cegły.   Pieśni i kazania w nich utrwalone przez wieki, Jak szum morza w muszli, poniosły się wokoło. Nie chwycili za śpiewniki, lecz siebie za dłonie „Oj, Maluśki, Maluśki” na ustach nieśli.   I oto kościół oddychał znów pełną piersią. Gdy zgasły reflektory, a świece lekko mrugały, Przytuleni do siebie, szczęśliwi, pełni nadziei, Poczuli, że to jest najprawdziwszy Boży dom.
    • Andrew   bawiliśmy się w wojnę   damy wyprowadzały wojowników  słuchaliśmy melodii   marsz sokoły nie zginęły   później było normalnie krew siniaki straty pieniężne  źle obstawiony tucznik   teraz za znośne pieniądze  pozwalamy wybranym cieszyć się parkinsonem
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Aro, zabawa - wab Azora
    • miałam sen że nie było Boga świat w pustkę zaczął wpadać a słowa leciały przez ręce i chwiałam się w posadach
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...