Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

To była dla niej radość, to była dla niej miłość, ten ciepły powiew wiatru. Mogła być, jak teraz, jesień, mogło się zanosić na deszcz, a wiatr mógł być mroźny – nie ważne – fala ciepła w jej ciele mówiła coś innego. Coś ją wypełniało i niemal zmuszało do stłumionego chichotu, gdy czekała na autobus. Słońce padało na górne partie okolicznych drzew. Jesień nie była „złota”, to byłoby zbyt jarmarczne określenie. Wiedziała, że ten moment, czas, w którym przejedzie te czterdzieści minut do Michała, to jest właśnie okres, który dzieli ją od roztopienia się w wielkiej, słodkiej chwili. Już czuła niemal jej smak na ustach.

Czekał. Chwile miłego podenerwowania i te rozkoszne skurcze żołądka. Gdyby to była randka z „pierwszą lepszą gorszą”, co najwyżej myślałby o tym, jak będzie z siebie ściągał ciuchy, ale nie w przypadku Renaty. To było to. Miłość to piosenka. Prosta piosenka, w której słowa wsłuchujesz się coraz bardziej. Chodzi o muzykę. Serce to najlepsza sekcja rytmiczna. Możesz jej ufać, być swobodny i improwizować bez końca. Do końca. Tak czuł i bez cienia zażenowania mógł analizować teksty najbardziej banalnych piosenek o miłości ( Zawsze jesteś w moich myślach, lub coś podobnego…). Chyba już czas wyciągnąć wino z lodówki.

Autobus. Wolne miejsce. Wszystko idzie jak po maśle, nawet na chwilę zapomniała jak bardzo nie lubi linii numer 13 ( notabene ? ). Kolejne przystanki i widziani od pasa w dół pasażerowie. Nie obchodziły ją kompletnie zaokienne widoki. A tym bardziej ten motłoch. Pogardzała ludźmi w autobusach bardziej niż gdzie indziej. Jakaś gruba kobieta z nagryzionym jabłkiem w dłoni i zwisającą z nadgarstka reklamówka. Świnia. Ten jej nastrój, ta coraz bardziej nerwowa pogarda, nie miała oczywiście nic wspólnego z faktem, że autobus właśnie zbliżał się do osiedla B. Rozmowy były dla niej coraz bardziej nieokreślonym szumem. Przystanek przy kościele. W imię ojca i syna…cztery pięć sześć. B. „Paradiso”.

Pięć lat starszy. To nic, na matematyce daleko się nie zajedzie, pomyślał, choć studiował kiedyś na Politechnice. Chodziło o te wszystkie panienki ( cześć Michał!, jak w podstawówce), wyprawiał z nimi wszystko, o czym mógł zamarzyć dorastający nastolatek. Wtedy już pracował, to było na początku „dorosłości”. Dziś był Panem Michałem, zajmującym się restrukturyzacją w pobliskiej hucie. Ale skończył filozofię. Wzdychał teraz i czuł odpowiedzialność za Renatę, pięć lat starszy, pomyślał znowu. Nie chciał już nikogo. Czuł ten zwykły ( przyjemny?) niepokój, bo jeszcze dwadzieścia minut. Sprawdzę parę rzeczy w necie, czas szybko minie, wino się ociepli, posprzątałem dzisiaj, mamy mieszkanie dla siebie, nie może być lepiej.

Nie może być gorzej. Trzy przystanki przez B. Masa znajomych pewnie wsiądzie. Znajomych z „Paradiso”. Antek. Kiedy pracowała tam jako kelnerka, spotkała Michała. Co ten facet robi w dyskotece, kompletnie się nudził. Ona nalewała klientom i sobie. Jej były, ochroniarz Antek, dalej jej „pilnował” i coraz mniej ją to bawiło. Filigranowa dziewczyna. Przez rok z taką agresywną kupą mięsa jak Antek. Wtedy właśnie zagadał Michał, Michaś, Misiu. Wtedy nie bał się niczego, nosiło go po całym mieście, mógł takiej dziewczynie jak ona otworzyć oczy na świat. Otworzył? Rzuciła pracę ponad dwa lata temu i zaczęła studiować. Najpierw na jego koszt, potem już na swój, ale przecież przy nim nie potrzebowała mieć zawsze pełnego portfela. Teraz on dalej ją kręci, ale jakoś tak „małżeńsko” jest. Dobry chłopak, pracowity facet, mówią, ale czy wy się ze sobą już nie nudzicie.

Nigdy nie będzie źle, póki starczy nam pomysłów. Póki będę myślał, tak jak zawsze myślałem, gdy z nią byłem, wtedy jakby otworzyła się przyszłość. Moja „mała dziewczynka” okazała się „nie taka głupiutka”, właściwie całkiem bystra. Bezpretensjonalna, otwarta, w lot łapała moje… zresztą, bez słów. Coś przeskakuje między nami jak ta iskra kiedyś na warsztatach. Zresztą, szkoda, że nie widzę siebie, cały jestem skupiony na tym wspólnym wieczorze. Dawniej się okłamywałem, teraz nie potrafię. Nie potrafiłbym się okłamać, rzucić jej, nie cieszyć się na wspólną noc. Na to „dobre”. Dobre dzielenie się sobą. Ta dobroć bez końca. Do końca. Jeszcze kwadrans.

- SRACZKA PRZECHODZI, A TO NIE PRZECHODZI!!! – powiedział ktoś, chyba o miłości. Tylko kto. Ta tutaj pomarszczona baba, która chyba właśnie jedzie do jakiejś speluny. Ale, ale… Co z pogardą, moja droga, ona wie, a ty nie wiesz? Jak to? Przecież ciągle, te wątpliwości, jak mignie Ci przed oczyma, w pracy czy w knajpie, jakaś bardziej mięsista dupka, jak Antek schylał się nad stołem bilardowym, jak Cię brał w te swoje wielkie łapy, a nie ta ciepła klucha, Michaś. Co jest, z kim się na łby zamieniłaś, moja droga i miła? I ta zasrana wdzięczność do końca życia? O nie, kochana! Wysiadka! I to już, Już! Ostatni przystanek na B. Impra w „Paradiso” dopiero się rozkręca. Dobrze tam będzie wejść w końcu z kasą.

10 minut. Nigdy nie powiem jej „bywaj”. To dobra dziewczyna, skromna przez to, co przeszła. Jest już tylko moja, jeszcze parę chwil.

Za 5 minut zacznie się denerwować, dzwonić, gdzie jesteś, kochanie. Trzeba wyłączyć komórkę, bo co mu dziś powiem? „Bujaj się”?

To już….

Koniec.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @monon Bardzo dobry pomysł na wiersz. Przedmioty i elementy świata spięte w żywą relacje.
    • @michal_stefan Dziękuję, cieszę się, że ci się podobało.
    • @Nata_Kruk ... wczoraj … cudowne  chociaż nie  zawsze    zniknęło  jak piękna zorza  budząca zachyt  spoglądam na nie   widzę z nim różne dziś  wiele obiecywało  jak piękna zorza  budząca zachyt    spoglądam na nie ... widzę tamten świat    wiosną budził  nie tylko nadzieję  wiele obiecywał    obiecywał  i dawał  starczy na każde jutro    jesteśmy tam na zawsze  nawet jak niektórzy ...odeszli  ... Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia 
    • „Miotła”   Zamiatam i co? Zgarniam i co? Zbieram i co? Co cię to obchodzi? Mnie zwą panna Miotła.   Mieszkam w bloku A pod numerem siódemka. Dobrze mi tu. Nie chce zmian. Po co mi one? Jak mi dobrze, co?   Wybacz, ale idę sprzątać.   „Widelec”   Nabijam i wbijam. Lubię zaszaleć. Nie ważne czy łyżka czy widelec. Lubię bo ochotę mam.   Nic ci do tego, kochanie. Weź przestań o mnie gadać. Irytację wprowadza tylko. Zaburzenie powoduje.   Wybacz, ale mam randkę z panią Łyżką spód szóstki.   „Łyżka”   Spożywałam zupę, gdy oni znowu. Męczące dla mnie. Przynajmniej niedługo spotkam specjalnego. Zaprosił mnie na niezwykle ważną randkę.   Bo pierwsza. Jestem pewna, że czujesz ekscytację, co? Od dawna marzyłam o miłości. Wreszcie mi się to przydarzyło.   Wybacz, ale muszę wesprzeć moją przyjaciółkę Miotłę.   „Radio”   Ja podobno co? O co mnie oskarżasz? Ja niby zagłuszam spokój?! Dobre gadanie.   Ja z moją panną nic takiego nie robię. Zwykłe partnerskie przyjemności. To nie grzech przecież. Spójrz głębiej. Tu każdego sekretnie nienawidzi.   Wybacz, ale moja ukochana woła.   „Nóż”   Tak, jestem z Radiem. Wydaję mi się że od zeszłego roku. Oficjalnie. Jestem taka szczęśliwa.   Nie rozumiem jednego. Często się denerwuje. A potem sąsiadki mi mówią, że zazdroszczą. Nie rozumiem czego.   Wybacz, ale muszę zawołać męża na obiad.   „Talerz”   Toczę się cały czas. Nie wiem gdzie. Nie wiem po co. Nie interesuje mnie to zbytnio.   Ulegam chwili. To jasne. Lubię taki stan rzeczy. Toczę się cały czas.   Wybacz, ale mnie nie interesują sąsiedzkie sprawunki.   „Telefon”   Co ty ode mnie znów chcesz? Daj mi się wyspać? Gdzie ty chcesz dzwonisz? Na policję, powiadasz?   Na tego męża? A po jaką cholerę? To dobry pan. Zawsze mi się kłania.   Wybacz, ale nie będę donosił na przyjaciela.   „Książka”   Żyje tu od wielu lat. Lecz nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   A taki dobry pan z niego był. Żałuję, że umknęło mi to mojej uwadze. Boże, zmiłuj się nad nami. Boże, zmiłuj się nad nami.   Wybacz, ale wybierz się do telefonu. On będzie wiedział co robić.   „Powietrze w bloku”   Ja to wiem wszystko o wszystkich. Chcesz posłuchać? Nie? A szkoda, panie.   Mógłbym w nieskończoność. Młodość pani Miotełki. Jak Radio trafił do więzienia. No, dokładnie. Sam się dziwiłem. Bo taki dobry pan z niego jest.   Wybacz, ale wracam do obowiązków.   „Blok A”   Mówiłem. Ostrzegałem. A skończyło się jak zapowiadałem. Co się stało? Pozwól, że wyjaśnię.   Tragedia się stała. Mieszkanie Radia i Noża. Puste, lecz czerwone. Sama tragedia.   Wybacz, ale mnie zburzą. Nikt tu nie chce mieszkać.   „Stół”   Oglądałam z boku. Przykro mi było. Mieszkała tam moja siostra. Ale co poradzić? Idę dalej.   Moja codzienność. Oglądam telewizję. Robię dania. Witam męża.   Dziękuję, że jesteś.   „Krzesło”   Wróciłem się do domu po pracy. Całuje mnie czule żona. Kochamy się ponad życie. Nie opuszczę jej.   Siadam na kanapie. Biorę obiad ze sobą. Moja żona obok mnie. Zjadła już.   Dziękuję, że jesteś.   „Poduszka”   Pogodna. Radosna. Lekka. Na wietrze jestem.   Tęsknię za talerzem. Przez całą sytuację przestał się ze mną spotykać. Tęsknię za nim. Pogodziłam się.   Dziękuję, że byłeś ze mną przez ten cały czas.   „Blok B”   Brak najdroższego przyjaciela. Zburzyli go miesiąc temu. Był dla mnie jak brat. Przepraszam, że ci nic nie powiedziałem.   Stoję. Moi mieszkańcy są pogodzeni. Są szczęśliwi. Może ja też powinienem.   Dziękuję ci Bloku A.   „Blok D”   A czy ktoś pamięta Blok C? Widzę jak przez mgłę. Dobre rzeczy tam mieszkały. Szkoda, że nikt o nich nie pamięta.   Bieda panowała u nich. Ale i tak lepiej im się żyło. Byli po prostu szczęśliwi. Może to wynikało, że nie przejmowali się niczym niż tylko przetrwaniem.   Dziękuję, że ja miałem lepszy start. Żałuję, że nie miałem takich rzeczy.   Wybacz, ale muszę sobie to wszystko przemyśleć. Ty idź na grób Bloku A. Pozdrów go ode mnie.   „Stare mieszkanie i kotek”   Pozostawili. Czy czuję gorycz? Nie. Został ze mną ten biały kotek.   Dawał mi ciepło, dopóki nie zburzyli całego bloku. Udało mi się znaleźć inne. Ciepłe ognisko. Rodzinna miłość.   Dziękujemy za siebie.   „Kosz na śmieci”   Nóż do mnie chodziła. Miotła do mnie chodziła. Łyżka do mnie chod ziła. Karmili mnie ich zmartwieniami.   Ale czy ktoś mnie słuchał? Ze smutkiem przyznaje, że nie. Ale nie mam nic im za złe. Byli jedynymi, którzy do mnie przychodzili.   Dziękuję wam za to że sprawiliście że poczułem się czymś.                
    • Zamierzona dominacja formy nad treścią wypowiedzi. Forma jest ważnym i samoistnym celem u ciebie - w tym wierszu.   1. Każda z 7 pierwszych linijek jest złożona z dwóch samodzielnych elementów.  2.W lewej kolumnie wiersza "połówki wierszy" wchodzą ze sobą w rymy i rytmy. 3. Dwie ostatnie linijki tworzą puentę, osobną całość, refleksję podmiotu lirycznego. Pzdr  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...