Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Opowiadam sobie bajki. Opowiadam bajki sobie i wszystkim wokół. Opowiadam historie smutne, wesołe, śmieszne, do płaczu. Opowiadam… opowiadam o Tobie. O Twoich lękach
i koszmarach nocnych. Nadziejach, które przeszły i marzeniach, które boisz się spełnić. Opowiadam… Jeśli chcesz – posłuchaj.
Mała dziewczynko na huśtawce.
*
Boisz się strachu podchodzącego pod gardło. Boisz się, że będziesz lękać się do końca życia. Boisz się końca życia… I swoich myśli o tym końcu. Nie chcesz umierać, nie chcesz żyć
w lęku. Twoje życie jest lękiem przed lękiem. Boisz się uwolnić. Bo czego się wtedy złapiesz?
*
Mała dziewczynko, masz swoje autobusy pełzające co dzień po tych samych trasach. Masz plan miasta, z nim łatwiej jest przewidzieć każdą ulicę. Masz numery telefonów, godziny spotkań i zajęć, legitymacji, dowodu, karty bibliotecznej, indeksu. Masz konto w banku i lęk, że ciągle ubywa, cyferki o coraz mniejszej wartości na comiesięcznym wyciągu. Opowiadam ci bajkę o świecie bez liczb, a nie chcesz słuchać. Mała dziewczyno, z numerkiem z szatni
w małej kieszeni plecaka.
*
Wdychasz z tym powietrzem obce nazwy, twój mózg przetwarza je na swoje. Z jakim nabożeństwem powtarzasz litanię przystanków: Kościół, Katowicka, Korfantego, Mickiewicza… Notes z godzinami odjazdów obok numerka z szatni. Potem przyswajasz obce nazwiska i twarze. Nie możesz sięgnąć do wnętrza tych nazw, nie możesz sięgnąć poza twarze. Nie możesz poznać, a chciałabyś bardzo poznawać właśnie i być poznawaną. Wyjść do ludzi z sercem na dłoni. I tak się właśnie starasz, to nic, że potem cicho w poduszkę przed snem z milionami ciemnych myśli. Znowu strach. Że cię źle zrozumieją, nie będą się starać, że twoja powierzchnia im wystarczy, że nie interesują ich twoje wspomnienia i sny, myśli, uczucia, tylko nazwy, które zdołasz zapisać i zapamiętać. Mała dziewczynko, stłumiona przez nazwy, z nienazwanym strachem gdzieś w okolicach żołądka.
*
Opowiem ci teraz o twoich snach, mała dziewczynko. Masz je barwne i szybkie, czuwam nad nimi, odgarniam koszmary. To twoje drugie życie – bez ciała, wspomnień, nazw, liczb. Tylko światło i miłość i dużo powietrza. Wiele gwiazd nocą i czyste słońce, księżyc w pełni, chmury prawdziwe, z wody. To mocne sny, pamiętasz je po przebudzeniu, żyjesz nimi potem, to dlatego przeczesujesz palcami włosy, potrząsasz głową, trącasz kolczyki. Szukasz snu, szukasz uczucia nocy, szukasz dotyku. Niekiedy toczysz z myślami zaciekłe boje, bywa też tak, że się do nich uśmiechasz. Nie chciałabyś spełnić snów, tylko zostać w nich na dłużej, wyśnić sobie lepszą siebie. Albo sprawić, żeby inni tez śnili twoje. Podtrzymujesz umysłem inny świat.
Mała dziewczynka z wielkimi marzeniami.
*
Chciałabyś wstawać i krzyczeć, widzieć krew na swoich rękach – wtedy czułabyś, że żyjesz, że jesteś. Stać się tak jasną, czerwoną plamą w szarości lub bieli śniegu, sprawić by inni widzieli… Idziesz ulicą, wskakujesz na krawężniki, skaczesz przez kałuże. Śpiewasz do siebie, wymyślasz kolejną kiczowatą piosenkę… Biegniesz. Przystajesz. Patrzysz w niebo. Szukasz śladów samolotów, tak dobrze znanych stamtąd. Ale nie, tu ich nie ma, nie ma ich. Tylko ten obraz – dachy domów, kościołów, trochę smogu. I uśmiech na twarzy, dołeczki gratis.
Mała dziewczynka w swoim własnym świecie.
*
Bolą cię słowa suche i nieopatrzne, bolą cię spojrzenia. Boli cię, że komuś przeszkadzasz, boli cię, że żadne oczy nie patrzą na ciebie z miłością. Boli cię, że nie możesz z nikim pogadać, po prostu pogadać – to wszystko. Boli cię, gdy telefon milczy. Boli i irytuje. Wtedy najlepiej jest w parku, choć ten park nie może się równać z tamtymi drzewami, które zostawiłaś za sobą gdzieś w innej krainie. Tu słychać samochody i tramwaje, ale to drobiazg, bo słychać też liście pod stopami, taki szum, szum, szum… Jesień dotyka spadającym kasztanem, możesz sobie przypomnieć tamtą mgłę, którą widziałaś co rano i mówiłaś – zmarznięte anioły gubią nad ranem swoje sukienki. Tak, to byłaś ty, to jesteś ty, to będziesz ty, bo znalazłaś wreszcie coś, co przywróci ci równowagę, sprowadzi wszystkie myśli
w jedno. Ty łączysz te miejsca, a ja tylko opowiadam, tylko powiadam. Góra jest dołem, dół górą.
Mała dziewczynka wreszcie znalazła…
*
I huśtasz się, huśtasz z zapamiętaniem. Przechodzące obok dzieci są lekko zdziwione, a ich mamusie i babcie zdegustowane. Ale ciebie to przecież nie dotyczy, teraz jest tylko niebo – drzewo – ziemia, ziemia – drzewo – niebo, wyżej, wyżej, wyżej, wyżej! Potem zwalniasz, zwalniasz, już tylko kołyszesz się nieznacznie wahasz. I czekasz, tak jak kiedyś,
w dzieciństwie, czekasz, wymyślając sobie bajki… Ile miałaś lat? Dziesięć? Tak, wtedy to się zaczęło, pierwszy pamiętnik i to dziwne przepoczwarzanie się. Jak to się stało, że jesteś taka, a nie inna? Już dziesięć lat to się ciągnie, to czekanie na różnych huśtawkach, że ktoś przyjdzie, znajdzie cię, może nawet przestraszy, ktoś znajomy, to zawsze był ktoś znajomy…
I wtedy zaczniecie rozmawiać, pierwsze rozmowy są najłatwiejsze, potem już trochę skrępowania, włączają się hamulce. Znowu się boisz. A przecież to twoje najmniej spełnione marzenie, najmniej realne. Wiesz o tym. Rozpaczliwie wiesz i znów zaczynasz odchylać się w prawo – lewo, wprawiasz wszystko w ruch, huśtawka buja się, ty się bujasz, wszystko znów jest takie proste. Żyj na huśtawce żyj.
Mała dziewczynka ze swoją huśtawką.
*
Kiedy ty wreszcie przestaniesz? To twoje wewnętrzne rozdygotanie wprawia w ruch co mniejsze wszechświaty. Drżenie rąk. Dlaczego? Lubisz pytać. Lubisz dostawać odpowiedzi. Tylko… Czasem ich nie ma. Są też pytania niewypowiedziane. Znów lęk. I czas. Brak czasu. Ciągle zużywasz go na głupstwa. Boisz się zapytać. Ciągle zużywasz czas sama. A on jest raz tylko dany, pamiętasz? Chodzisz, śpiewasz to, wierzysz w to. I co? Ciągle to samo. Jeśli nie zaczniesz działać twoja huśtawka zardzewieje lub urwie się, ty spadniesz razem z nią.
A razem z tobą spadnę ja, a ja nie chcę przerywać istnienia.
Twoje próby działania wypadają żałośnie. Co wieczór patrzysz w lustro, sobie w oczy. Starasz się nie żałować. Żałuję tylko tego, czego nie zrobiłam. Tak… I tych słów wypowiadanych za szybko lub za późno. Zmarnowane szanse. Nie podjęte działania. Autobus, do którego wsiadłaś. Autobus, do którego nie wsiadłaś. Kolory, wzory, cyfry, pomieszanie z poplątaniem. Życie musi być czymś więcej niż wycieczką krajoznawczą. Sama kiedyś mówiłaś, obiecywałaś sobie – będzie inaczej. Ale nie jest. Ty ciągle dygoczesz. Nawet nie na widok konkretnej osoby, ale sama z siebie, sama… Jesteś mała.
Mała głupiutka dziewczynka.
*
Na huśtawce świat wraca do normy, zegarek nie chodzi do tyłu i nie rozpamiętuje się błędów i rzeczy–nie–zrobionych. Na huśtawce wszystko wydaje się łatwiejsze i wszystko zależy tylko od ciebie. Czasem nawet masz to zbawienne złudzenie – już nie czekam. To nieprawda, dobrze wiesz, że czekasz, to czekanie podtrzymuje cię przy życiu, pozwala śmiać się. Boisz się, że będziesz czekać za długo. Nie bój się, dziewczynko, nie bój się.
*
O moim świecie opowiadać nie warto. Wszyscy i tak chcą słuchać tylko o sobie. O moim świecie opowiadać nie mogę. Bo go zapragniesz… Ja też kiedyś chciałam, pragnęłam tak mocno, odrywałam się do ziemi, aż w końcu znalazł się odpowiedni klucz, pasujący do odpowiedniej dziurki – po prostu się stało. W moim świecie jabłka i pomarańcze rosną obok siebie, a pachną malinami. Może kiedyś…
*
Mała nierozsądna dziewczynko, głową dotykasz nieba i lecisz gdzieś, może ci się uda. Mała naiwna dziewczynko, chcesz motyką ściągnąć słońce i wycierać księżyc mokrą ścierką, a na gwiazdach grać myślami. Chcesz dosięgnąć ich ze swojej huśtawki, a raz jesteś bliżej, raz dalej, smakujesz cel, to znów tracisz go z oczu. I kiedy w końcu zeskakujesz na ziemię, masz w sobie spokój, szum myśli wyciszony, rumieńce i błyski… wiesz wtedy, masz umysł przytomny, nie przytłoczony – zawsze będzie ziemia, zawsze będzie niebo. Zawsze znajdzie się jakaś huśtawka, z której można poprawić ułożenia chmur na nim. I usypiasz malutka dziewczynko, dając szansę tej drugiej…
Kobiecie.
*
Opowiedziałam ci króciutką bajkę, bo ja właśnie jestem od takiego opowiadania, o sobie milczę, moja historia układa się gdzie indziej i inaczej, moja historia to wszystkie twoje sny,
a one nie są do rozumienia, nie…Ja tylko opowiadam… Jeśli chcesz – słuchaj, maleńka, słuchaj… sen się zaczyna we włosach… Huśtawka wahadłowo odmierza twój czas.

Katowice, 25 listopada 2003, wtorek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Achilles_Rasti Lubię jedne i drugie.  Jedne karmią duszę.  Drugie - ciało. Pozdrawiam.   
    • @Poezja to życie   czy ląd się zagubił w nocy ma tyle gwiazd do pieszczenia czy może jest łasy na dotyk ciemności która dopełnia :)
    • @Leona pomysłowe   wiem - że ów tekst już mnie zatrzymał więc - strofkę dopiszę tu chyba wiersz - fajny z pomysłem pisany dam - dam serducho dla damy :)
    • @andrew    czy dziś jeszcze  spalać się trzeba  czy jutro    czy odpowiedź  należy do wszystkich  czy tylko nasza własna   Ja się dziś jeszcze spalam, jutro odpoczynek ;) Pozdrawiam. 
    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE reż. Serge Gainsbourg MINITEL: 6996 (Hier Schiphol Port) Kocham cię tak O, jak w locie ptak! Ja ciebie też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W lędźwie twe  Bo ja Kocham cię Kocham tak O tak, kocham cię! Ja też nie Och, miła ma... Ty to fala,  ja ziemi trud  By, wpłynąć na  brzeg Mych zeschłych ud Więc ja Na spotkanie biegnę ci Kocham Cię Kocham Cię Ja też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W Twój lepki mrok  Wstrzymuję krok  Ty bijesz o mój szczyt Czubek miłości mej  Idę, by hołd złożyć ci Złożyć perły dżdżu  W dolinie Twych ust A Ty idziesz w mój ślad   - Kocham Cię Kocham Cię O tak, kocham na wznak! Ja też nie Miłośi ciał  zamknięty pas Lecz ląduję i tak  Gdzie twego  łona port Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr Lecz to Ty trzymasz ster  Nachodzi, ziemi fort... Nie! Terra... terr! Terrain ahead, pull up! Przyziemienia spaz.. Je t'aime de pluie Moi non plus Je te kiffe  Même diff... RICHARD 1004 (Tu i tu, i tam) Kochał  pałac tak (Boga palec mniej) Że porwał go żelazny ptak,  W las antycznych ciał... I w ostry historii cień Wbił dziób swój, w ziemi krew Więc wzbił się w dech małpiej mgły W pagonów, tóg werbli rytm  Stary wilk wciąż dzierżył ster,  Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień O konia dam na sławy żer! My też nie Och, ziemio ma... To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie Chcę wpłynąć znów w Victorii dal Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz, By Vox Populi skrył mnie deszcz Osiodłam znów mit krwistych burz... Czy wyjdziesz na spotkanie  mi? Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż, Dam kres swym dniom, by być miłym ci.. Och, miła ma... Na fali twej Ulecieć chcę nawet tam, Gdzie Aerofłot  Wstrzymuje lot Biję w wąwozu szczyt, Lodowej góry Twej  Idę, by hołd złożyć Im I łożyć perły  ciał  Na ołtarz tronu łez O miła ma, zetnę tysiąc brzóz By wpiąć je w dolinę Twych ust Jeśli Ty też nie trafisz w pas W mój kurs i szlak "Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj w tym tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Mu Obiecuję ci Wyssać perły krwi  Z ciebie l ziemi tej, Gdzie pada żelaza deszcz I z najkrwawszej z ziem Wycisnąć choć metr  Stopę... Stop tlen, Skryłem ciało swe W całun błót,w martwy liść Kocham Cię Kocham Cię O daj mi znak Kocham je Leżę tam, gdzie znak... My przez chwilę też tak Miłości ciał zamknięty pas Lecz ląduję i tak Jak te jedwabne drzwi Gdzie mój ostatni port Orczyk ściągam, poziom sto  Lecz ster trzyma On; "Pо правильной дороге. Na верном пути" Sixty , fifty, fort... Nie! Ziemia...ziem! Kur!!! Uniżenia dno (w dur) Wniebowzięcia dreszcz... Pравильнa дорогa. Na верно  Pути..." Wiary dochowałem, ukończyłem lot Wzbiłem się w Majestatat Flot Wstrzymałem dech Wbiłem w wąwozu szczyt Zdradzony świt Góry Kości tej Kur piał (X3) Я люблю тебя, туман. И я. Я сошёл с ума, Я сошёл c телa Я, туман. YFD: 0-911 (Sullied van) Kochał  tak przygody smak (I inshallah też) Że porwał go żelazny ptak W tumult szklanych wież  ... "Yes;  the book and orders were onboard, Quite quiet men, and riot squads  His cutting edge was not stored And  came quite handy down the road; Tak; księgę i przekaz na pokład wziął, Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi, I ostry wzrok, co niejeden róg ściął I był poręczny w zręcznym locie tym; His learning did not go as far As safely getting to the quai:  He only sought to know how to start; The rest, he'll discover on the fly" Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las, Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas: Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot I w szklany sufit  historii się wbić  I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur I Ziemię Zer  zatopić  we krwi  I paszczę przymknąć Ul. Mur By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę  Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc Morskiemu wilkowi odebrać ster, A rufę mu wszedł  morza Hudson cień Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież Tej Sodomy muru, co niesie śmierć. Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się! W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień Uleciałem zburzyć płaczu mur  Rozciałem, gdzie On wezwał mnie   Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel, Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg… Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95 ... Na ołtarzu tronu łez. Brzeg O, mój drogi, powalę tysiąc wież, Aby przywiązać je do doliny twoich ust, Na mojej ścieżce i za mną, „Nie zostawiaj mnie, Nie zostawiaj mnie tutaj, Nie zostawiaj mnie, chcę… Nie zostawiaj mnie, Obiecuję ci, Wyssać perły krwi, Z ciebie i z tej ziemi, Gdzie pada żelazny deszcz, I z najkrwawszych krain, Utrzymać choćby metr, Stopę… Zatrzymać tlen, Ukryłem moje ciało, W całunie z błota, w martwym liściu. Kocham cię, kocham cię Och, daj mi znak Kocham je CHAR 0:  ELEB 1997 (Paparazzo a Pariggio) Tak bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer Czy Rossinanta La Manche Czy Rossinskiego plansz  Liczy się, że są jak Edam ser Ziemia, tu planeta Metal Mars  Tu patria Allah en marche Tu księstwo  Mówisz i Masz Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz Czy podburzone karykatury szkło Czy wzburzenie a la Monroe  Czy mur zburzony Behemotha czcią Non importa, sono senza brio... Czy krwawego bata klan  Czy czarno-biały ilustracji plan Czy arabski z drugiej ręki flan Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn   Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad Och, wskaż mi szlak. Kładę się tam, gdzie jest znak… Ciała miłości zamknięte są Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom Jak te  bramy w jedwabny ton Gdzie mój ostateczny port? Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą” Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do… Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach Głębia pokory (durowych shal) Dreszcz Wniebowzięcia…i strach Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal  Na wiernej ścieżce jak bezpański kot Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot Wzniosłem się w majestacie flot    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...