Dr_Ops Opublikowano 16 Października 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Października 2005 Gustaw trzyma na kolanach wielki bochen chleba, dotyka. Wydaje mu się, że to policzek dziecka, kiedy głaszcze ciepłą skórę:będę cię jadł tak, żeby nie bolało - mruczy i wdycha zapach. Już się nie boi wypełnionego raz w tygodniu kosza. Ktoś o nim myśli. Gdy od wioski słychać dzwony, a na skraju lasu leży owinięty płótnem drożdżowy placek, Gustaw czuje, że to nie jest zwyczajny dzień. W jego życiu pojawiła się prawdziwa niedziela i robi mu się jakoś słodko i wtedy nic nie robi.
Tadeusz_Hutkowski Opublikowano 17 Października 2005 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2005 Dla mnie cykl o "Gustawie"- jest ekstra :) Mam wielką frajdę czytając- po prostu chce się następnych :) Serdeczne pozdrowienia dla Autorki.
Dr_Ops Opublikowano 17 Października 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Października 2005 Aż sobie ze strachu zajrzałem w spodnie! Uff!!:) kłaniam - Dr_Ops
Tadeusz_Hutkowski Opublikowano 17 Października 2005 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2005 Cholera! Myślałem, że to Pani Drops jest Autorką cyklu a tu ops... ups... Przepraszam Pana Doktora bardzo :) zagubiony jakiś jestem w tym wirtualnym świecie :))) Jeszcze raz najmocniej przepraszam...
Fanaberka Opublikowano 17 Października 2005 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2005 "wielki bochen", "policzek dziecka", "będę cię jadł tak, żeby nie bolało"? No cóż, widocznie rozmiar XXL w zestawieniu z dziecięcą gładkością tworzą obiekt godny delikatnego potraktowania. :-) Drożdżowy placek pewnie nie mniej wyrośnięty, a płótno w kwiatki i pszczółki. "nic nie robi"? A to truteń z tego Gucia! :-))))
Roman Bezet Opublikowano 17 Października 2005 Zgłoś Opublikowano 17 Października 2005 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. A ja wcale się nie dziwię Panu Tadeuszowi Hutkowskiemu! Sam bym tak spytał, czytając ten cykl, gdybym nie kojarzył autora ;) Kim jest Gustaw - okazuje się, że chyba mężczyzną z niewinną duszą anioła/?/. W tym odcinku jest kimś zabłakanym ze świata Rousseau, kimś kto zbliżył się do granicy obcego ("na skraju lasu"). W zasadzie robi się coraz bardziej nieciekawie, "słodko", że tak skrócę. Ale poczekajmy. Natomiast mnie martwi Narrator (onegdaj Wszechwiedzący i -mocny). Zniknął zupełnie z pola widzenia w poprzednim odcinku, przez co seria traci swój stały rytm (a niechby tak spróbowali w brazyliańskiej telenoweli formalnie mieszać - przecież zero oglądalności jak nic ;). Od początku bardziej zajmowały mnie zabiegi tego formalnego autora zwanego "peelem" (w tej prozie! ;) niż sam bohater. No i zniknął zupełnie, żadnych gier z czytelnikiem, żadnego dyrygowania bohaterem - jak kamfora się rozwiał, wyprzeźroczyściał, ukrył w eterze (literze?) - duch, mara, sen... no kobieta po prostu. I wróciliśmy do kwestii spodni: na wszelki wypadek niech Pan jeszcze raz dobrze spojrzy, autorze ;) pzdr. b
Fanaberka Opublikowano 18 Października 2005 Zgłoś Opublikowano 18 Października 2005 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. A ja wcale się nie dziwię Panu Tadeuszowi Hutkowskiemu! Sam bym tak spytał, czytając ten cykl, gdybym nie kojarzył autora ;) Kim jest Gustaw - okazuje się, że chyba mężczyzną z niewinną duszą anioła/?/. W tym odcinku jest kimś zabłakanym ze świata Rousseau, kimś kto zbliżył się do granicy obcego ("na skraju lasu"). W zasadzie robi się coraz bardziej nieciekawie, "słodko", że tak skrócę. Ale poczekajmy. Natomiast mnie martwi Narrator (onegdaj Wszechwiedzący i -mocny). Zniknął zupełnie z pola widzenia w poprzednim odcinku, przez co seria traci swój stały rytm (a niechby tak spróbowali w brazyliańskiej telenoweli formalnie mieszać - przecież zero oglądalności jak nic ;). Od początku bardziej zajmowały mnie zabiegi tego formalnego autora zwanego "peelem" (w tej prozie! ;) niż sam bohater. No i zniknął zupełnie, żadnych gier z czytelnikiem, żadnego dyrygowania bohaterem - jak kamfora się rozwiał, wyprzeźroczyściał, ukrył w eterze (literze?) - duch, mara, sen... no kobieta po prostu. I wróciliśmy do kwestii spodni: na wszelki wypadek niech Pan jeszcze raz dobrze spojrzy, autorze ;) pzdr. b Wątpię w niewinną duszę Gustawa, obstawałabym raczej przy niewinnym żołądku, nie nawykłym do ciepłych bochnów i drożdżowej baby ;-) Bohater zbliża się do granicy obcego? Jeśli "obcego" w sensie: nieznanego, nie eksplorowanego - zgadzam się. Żądam powrotu Wszechwiedzącego. Już go słyszę: [To prawdziwa niedziela, Gustawie] , czy jakoś tak. :-) Gustaw jeszcze nie dojrzał do szwedzkiego stołu, wymizernieje, biedaczysko. "jak kamfora się rozwiał, wyprzeźroczyściał, ukrył w eterze (literze?) - duch, mara, sen... no kobieta po prostu." ?? Bezecie!! Jaka kobieta?? Na pewno nie feministka!! :-)))) "I wróciliśmy do kwestii spodni: na wszelki wypadek niech Pan jeszcze raz dobrze spojrzy, autorze ;)" I proszę nie poprzestać na ewidencji dóbr, lecz spłodzić kolejny odcinek. Pozdrawiam. Fanaberka. ;-)
Roman Bezet Opublikowano 18 Października 2005 Zgłoś Opublikowano 18 Października 2005 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. A któż to niby jest nawykły, Fan, do baby?! W dodatku drożdżowej :) Chyba tylko feministki, których, masz rację, skolko ugodno teraz się namnożyło, że aż nas(z), takich jakby Gustawów, nie potrzebują. :D I popieram apel: jak najbardziej, autorze, płódź, byle nie koniecznie z feministką ;)))) pzdr. b
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się