Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1

Dochodziła północ. Przez gęste, leśne poszycie przedzierało się dwóch mężczyzn. Jeden z nich był starcem o długich siwych włosach, takiej samej brodzie i wąsach. Natomiast włosy drugiego były kruczo czarne. Oboje ubrani byli w wojskowe ubrania w panterkę, uzbrojeni w stare myśliwskie strzelby i takież same noże. Na głowach mieli czarne berety.
Po kilku godzinach męczącej drogi ujrzeli z daleka blask małego ogniska. Przyspieszyli i wkrótce z za drzew wyłoniła się mała leśna polanka. Przy ogniu siedział młody mężczyzna ubrany podobnie jak obaj przybyli. Nieznajomy wstał i zwrócił się do nadchodzących :

- Podajcie hasło !
- Hańcza - odparł młodszy
- Jestem „Kruk”, to powinno wam na razie wystarczyć - to mówiąc podał obydwóm rękę.

Usiedli przy ognisku, a „Kruk” poczęstował ich tytoniem. Przez chwilę w milczeniu pykali fajeczki.

- Wiecie już, jakie przyjmiecie pseudonimy – spytał "Kruk".
- Ja będę „Korabem” - rzekł starzec - a mój wnuk „Młodym” .

Gdy skończyli palić zadeptali ognisko i powoli zagłębili się w ścianę zieleni jaką tworzył las. Po pewnym czasie dotarli do obozu partyzantów.


2

Następnego dnia do „Kruka” zgłosił się wywiadowca i rzekł :

- Niedaleko stąd odkryłem mały obóz niemiecki. Gdy podsłuchałem "szkopów" podczas narady dowiedziałem się, że przez najbliższe kilka dni nie będą się stamtąd ruszać.
- Ogłoś w obozie, że zwołuje wszystkich na naradę w moim namiocie.
- Tak, jest - to powiedziawszy wyszedł i po chwili rozległ się cichy głos trąbki.

Gdy wszyscy zebrali się w namiocie wodza rozpoczęła się narada .

- Zrobimy tak - mówił „Sulima”, stary doświadczony żołnierz - wygasimy ogniska, opuścimy obóz i ukryjemy się w zaroślach dookoła niego. Kiedy przyjdą Niemcy pomyślą, że śpimy i wejdą do obozu. Wcześniej przygotujemy na środku obozowiska stos suchych badyli i kiedy Niemcy będą już w środku, jeden z nas wystrzeli płonącą strzałę i podpali stos. Zrobi się jasno i będziemy widzieć nieprzyjaciół jak na dłoni, wtedy otoczymy ich - Co wy na to ?
- Twój plan jest bardzo dobry - stwierdził „Kruk” - i zatwierdzam go jednak musimy się jeszcze zastanowić nad tym jak ich zwabimy, sami przecież nie przyjdą. Ktoś ma jakiś pomysł ?
- Jeden z nas mógłby przebrać się za chłopa i zaproponować Niemcom doprowadzenie ich do naszego obozu - dodał nieśmiało któryś z zebranych.
- Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że mogą powziąć jakieś podejrzenia. Wtedy ten, który będzie wabiem znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie. Jeżeli jednak nikt nie zgłosi lepszej propozycji będziemy musieli przy tym zostać - rzekł "Sulima"
- Ja mam pomysł - odezwał się „Młody”.

Wszyscy spojrzeli z zaciekawieniem na nowego członka drużyny.

- Proszę - rzekł „Pomian”, zastępca dowódcy - z przyjemnością cię wysłuchamy.
- W obozie widziałem mundur niemiecki i dużo zdobycznej broni. Biegle władam niemieckim.
Mógłbym się do nich udać w przebraniu i później zaprowadziłbym ich do obozu. Żeby bardziej ich zachęcić zmyślił bym historyjkę, że mój oddział został rozbity przez partyzantów.
- Dobry pomysł - pochwalił dowódca – czy jesteś zdecydowany podjąć ryzyko.
- Tak, - rzekł pewnym głosem „Młody”
Ponieważ nikt nie oponował narada został zakończona .

3

Nazajutrz po posiłku „Młody” był już gotowy. Pożegnał się z dziadkiem oraz pozostałymi towarzyszami i ruszył w drogę. Zapadał zmierzch. Partyzanci już dawno ukryli się i zajęli wyznaczone pozycje. Niedługo mogli nadejść wrogowie, wiec wszyscy zachowywali ciszę.

- Słyszysz - szepnął „Sulima” do dowódcy.
- Nie... zaraz chyba jednak coś słyszę. Jakby cicha rozmowa – odparł „Kruk”.
- Pójdę się rozejrzeć.
- Tylko uważaj na siebie.

„Sulima” skinął głową i począł skradać się na czworaka w stronę miejsca skąd usłyszał podejrzane szmery. Po chwili był z powrotem.

- I jak ? - spytał „Kruk”.
- To oni, będą tu za parę minut.

Wszyscy byli zdenerwowani i z niecierpliwością oczekiwali na rozpoczęcie potyczki. Nagle na tle zarośli ukazał pierwszy żołnierz - zapewne zwiadowca. Rozejrzał się uważnie i po chwili dał znak w kierunku, z którego nadszedł. Na polanie pojawiło się kilkunastu jego towarzyszy. Gdy byli już pośrodku obozowiska z krzaków śmignęła płonąca strzała i wbiła się w stos drewna wymieszanego z żywicą i polanego spirytusem. Jaskrawe światło zalało polanę. Nim zaskoczeni Niemcy zdołali zorientować się w sytuacji zostali obsypani gradem kul . Polacy dobrze strzelali i już w pierwszej chwili padło kilku napastników. Następnie wyskoczyli z zarośli i ruszyli do walki wręcz. Co chwile, któryś z walczących padał przeszyty bagnetem, lub kulą . Niemcy bronili się niezwykle zaciekle lecz nie mieli szans.
„Młody” od początku brał czynny udział w potyczce. Nagle ujrzał jak jeden z przeciwników pochyla się nad rannym bojownikiem. Ruszył w jego stronę. Silnym uderzeniem kolby strzaskał Niemcowi czaszkę. Niestety za późno zauważył zachodzącego go z boku wroga. W ostatniej chwili zdołał się uchylić przed ostrzem noża. Następny cios trafił go w lewe ramie. Ostatkiem sił chwycił atakującego w przegubie dłoni. Wykręcił mu rękę i próbował rozbroić. Wtem usłyszał za sobą huk wystrzału. Poczuł piekący ból w plecach. Zawirowało mu przed oczami i runął na ziemie. Próbował się poruszyć, lecz po chwili powieki opadły mu na zawsze. Jeszcze gdzie niegdzie zmagali się ze sobą pojedynczy ludzie, walka powoli wygasała. Partyzanci odnieśli swój największy sukces jednak stracili kilku ludzi. Polegli „Sulima” i „Korab”, który próbował go osłonić.

Opublikowano

Dochodziła północ przez gęste leśne poszycie przedzierało się dwóch mężczyzn - raczej tak chyba... Dochodziła północ. Przez gęste, leśne poszycie przedzierało się dwóch mężczyzn

Zapadał zmierzch partyzanci już dawno ukryli się i zajęli wyznaczone pozycje. - Zapadał zmierzch. Partyzanci już dawno ukryli się i zajęli wyznaczone pozycje.

Niestety nie zauważył zachodzącego go z boku wroga. W ostatniej chwili zdołał się uchylić przed ostrzem noża. - nie zauważył i się uchylił? ;)

spacje przed znakami interpunkcyjnymi przeszkadzają.

a tu:
- Nie...,ale zaraz chyba jednak - wielokropek, a po wielokropku przecinek?

don Pedro, Twoja historia oparta jest na ciekawych wydarzeniach, ale mam wrażenie, że tekst pisany był dość dawno. Wypisałem kilka błędów, chociaż było więcej no i zdania jakieś niedopracowane...

pozdr.

Opublikowano

Przy samym końcu przez głowę przemknął mi szept: gloria victis. To oznacza, że według mnie udało Ci się stworzyć właściwy klimat. Ciekawa akcja- czytałam z zainteresowaniem. Do analizy błędów Jay-a dołączę:
(...) kiedy Niemcy będą już w środku, jeden z nas wystrzeli płonącą strzałę i podpali stos.- brakowało przecinka.

Pozdr.

Opublikowano

DZięki za komentarze i wskazówki. Zaraz poprawie wszystko co wyśledze.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Skąd wiedziałeś ?? Istotnie napisałem je już ze 2 lat temu temu, ale kilka dni temu wziąłem ja na warsztat i zmieniłem tak gruntownie, że prawie nie przypominało pierwowzoru. Mogę kiedyś wrzucić tę starą wesje to się pośmiejmy.



To nie przeszłość, to terazniejszosć. Zaraz wrzucam Opowiadanie KAnadyjskie II "W Forcie Liard", narazie tylko początek. A potem może jeszcze coś jeszcze.




DZięki za miłe słowo.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszczym Myślę, że coś w tym jest. Kiedy tworzysz, stajesz się odpowiedzialny za swój mały świat - nadajesz mu kształt, sens, istnienie. Może dlatego pojawia się to porównanie do „boga w miniaturze” — nie z pychy, tylko z samego aktu tworzenia. Dziękuję za ten trop :)  Serdeczki.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Powinna być jak gwóźdź, bo zazwyczaj puentę się pamięta.   Pozdrawiam serdecznie :)
    • Wielkie wzgórze nad starym miasteczkiem wisiało Z urwiskiem, gdzie kończyła się główna ulica; Lesiste, zielone, mrocznie w dół spoglądało  Na zakręt szosy, gdzie stała stara dzwonnica.   Od dwustu z górą lat słyszano doniesienia O tym, co się na tych bezludnych stokach dzieje - Dziwnie okaleczonych ptakach czy jeleniach I chłopcach, których krewni stracili nadzieję.   Pewnego dnia listonosz nie znalazł miasteczka, Nikt więcej nie widział domów ani ludności; Ciekawskich z Aylesbury przybyła wycieczka - Listonoszowi rzekli, że bez wątpliwości Oszalał mówiąc, że zobaczył poprzez chaszcze Wzgórza żarłoczne oczy i rozwartą paszczę.   I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VII): The great hill hung close over the old town, A precipice against the main street’s end; Green, tall, and wooded, looking darkly down Upon the steeple at the highway bend.   Two hundred years the whispers had been heard About what happened on the man-shunned slope— Tales of an oddly mangled deer or bird, Or of lost boys whose kin had ceased to hope.   One day the mail-man found no village there, Nor were its folk or houses seen again; People came out from Aylesbury to stare— Yet they all told the mail-man it was plain That he was mad for saying he had spied The great hill’s gluttonous eyes, and jaws stretched wide.
    • @Proszalny czego nie zrozumiałeś?
    • @Poet Ka   Przyznam się, że nie rozumiem połowy rzeczy, które do mnie mówisz. Ostatnie zdanie traktuję, jako dobrą monetę. Biorę ją w zęby - złoto. Czuję się bogatszy. Dziękuję.
    • @Proszalny wiesz? wynika to z moich preferencji literackich, widzę że gdzie więcej dystansu do świata i siebie, gdzie wszystko przetrawione, przetworzone przez pamięć, tam teksty są piękniejsze. Może i jesteś emocjonalny, ale twórczy dystans to sine qua non dobrej literatury i nie myślę, że Ci tego brakuje.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...