Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

spróchniałym słowom dodaję
delikatności motyla

przebiegłe myśli
płaczą niewysłuchane

znów zwątpiłam

zanim zapukam do drzwi
widzę obłęd swojego istnienia -
wszak to nie grzech zjeść jabłko

zwężyłam granicę
nieprzenikalności
- co dzień chcę zdeptać głowę
pełzającemu



- pamiętaj
pycha to najpotężniejsza
z sióstr Kaina

Opublikowano

witaj Kallino:)

podoba mi się przekaz, trafił w sam środek...
brakuje mi tu jednak prostoty szczególnie w zapisie, może to już znudzenie myślnikami i innymi zabiegami powoduje że szukam innych rozwiązań, jeśli pozwolisz, oto jak jak bym to widziała :

"spróchniałym słowom
dodaję delikatności motyla

przebiegłe myśli
płaczą niewysłuchane

znów zwątpiłam

zanim zapukam do drzwi
widzę obłęd swojego istnienia -
wszak to nie grzech zjeść jabłko

zwężyłam granicę nieprzenikalności
- co dzień chcę zdeptać głowę
pełzającemu


- pamiętaj
pycha to najpotężniejsza
z sióstr Kaina"

zostawiłam myślniki, choć zastanawiam się czy są niezbędne, nawiązuje się jakby dialog, to na pewno ciekawe. Jak już napiała Stasia- wiersz jest mądry, dlatego zabieram jego przesłania

pozdrawiam Cię serdecznie/ a

Opublikowano

witaj Agnieszko :-)
bardzo mi miło, iż do mnie zajrzałaś :-) racja, było momentami zbyt przekombinowane w zapisie. wedle twoich wskazówek zmieniłam parę wersów - mam nadzieję, że wygląda lepiej. prze-biegłe też zostało pozbawione myślnika. miło, że doceniasz sens utworu - autor czuje się pocieszony :-)

pozdrawiam
Kalina

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • W głębokim borze, gdzie księżyc drży, Stoi ołtarz, a na nim sny. Pierwsze z luster — Prawdy blask, Odsłania rany, co krył twój czas. Gdy w jego taflę spojrzysz w noc, Zobaczysz winy, co niosą moc.   Drugie z luster — Wiedzy cień, Szepcze zaklęcia, prowadzi w sen. Pokaże prawdy, których świat strzegł, Lecz zabierze serce, odbierze bieg. Kto w nim mądrości szuka do dna, Ten własną duszę za wiedzę da.   Trzecie lustro jak zimny szlak, Pokaże przyszłość, pokaże strach. Zobaczysz drogi, których nie zmienisz, Choć serce krzyczy, choć ból się mieni. Kto los odczyta w milczących szkłach, Ten już na zawsze zostanie w snach.   Czwartym lustrem jest próżny blask, Co złudnym światłem otula nas. Pokaże piękno, co nie jest twoje, Obieca władzę, marzenia swoje. Lecz kto mu uległ, przepadł na dnie — Bo próżność więzi, trzyma we mgle.   Piąte lustro to magii śpiew, Wciąga jak otchłań, pochłania krew. W jego odbiciu krążą czary, Stare demony, zaklęte mary. Kto magią władać zapragnie sam, Ten staje się cieniem na tysiąc lat.   Pięć luster mocy strzeże stary świat, Jedno da siłę, inne wciągnie w mrok i jad. Prawda, Wiedza, Los i próżny blask, A Magia kusi, zabiera czas. Wędrowcze — uważaj, gdy wzrok w nie ślesz, Bo w lustrach zobaczysz to, czego chcesz.     To mroczna, epicka opowieść inspirowana słowiańską mitologią i gotycką estetyką.    
    • @Berenika97 Dziękuję, Bereniko. Naprawdę ciekawe rzeczy zaczynają być widoczne, gdy ustawić kamerę z innej perspektywy niż ta umieszczona tylko we własnej głowie.
    • Dziękowała mu nieustannie za to, że po prostu jest. On tymczasem myślał, jak pięknie wyglądałyby kobiety z jej nieśmiałych wierszy, w organzach mgły o piątej rano. Szukał śladu najmniejszego ruchu wśród ufnie uśmiechniętych wrzosów, mijanych codziennie po spacerze uzdrowiskowymi uliczkami. Nie wiedział jeszcze, że to ona stanie się językiem, w którym wybuchnie i będzie trwał jego świat. Długie godziny dnia nurkowały w fioletowym upale. Wtedy na nieskazitelnym niebie wypatrywał choćby jednej drobnej chmurki, obietnicy zmian sięgających głębiej w przestrzeń niż twarze wymyślane bez końca. A ona, wśród setek rozproszeń, czasem gniewna, czasem rozmarzona, czekała na słowa, jak na deszcz i zmoknięte ptaki.   sierpień 2025 r.
    • @Leszczym   Dobra ironia i trafna metafora relacji jako „transakcji”, z ciekawym odwróceniem w finale. Pozdrawiam
    • @Rafael Marius ulubiona nasza piosenka :) tańczymy :)  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...