Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

... zakładam fundację pomoc młodym zdolnym itp
jak poprowadzić pierwsze warsztaty z pisania np. wierszy ?
jakieś zabawy ze słowem, jakieś ćwiczenia na wprawną rękę lub budujące wyobraźnię?
dziękuję za pomoc i pomysły ...

Opublikowano

Przede wszystkim nie należy prezentować i analizować wierszy znanych, wybitnych poetów. Jeśli warsztaty mają na celu rozwinięcie ich własnych umiejętności, radziłbym zadbać o to, by ci młodzi wyrobili sobie swój własny, unikalny styl. A jak wiadomo najlepszym ku temu sposobem jest pisanie. Polecam spotkania przy kawie/herbacie (bądź piwie, dla dorosłych uzdolnionych;) podczas których każdy, kto w danym momencie ma przy sobie jakiś tekst może go przeczytać (kto nie ma, nie czyta ;), posiadanie tekstu nie może być obowiązkiem). Ważne jest to, by nauczyć młodych słuchania innych poetów. Dlatego radzę prowokować dyskusje na temat wierszy kolegów/koleżanek. Dajmy na to jedna strona ma na celu pochwałę wiersza/ druga jego krytykę (takie zadania uczą dostrzegać błędy w własnej poezji). Błędem jest zadawanie pytania: komu się podobał, komu nie? Powinno się uczyć umiejętności sprawnego formułowania wypowiedzi. Poprzez komentowanie utworów kolegów dzieci nabierają szacunku do poezji innej niż swoja (w młodym wieku łatwo o skupianie się tylko na sobie… chociaż nie- jak często można zauważyć, dalej jest jeszcze łatwiej ;).
Ah no i dobrze, żeby każdy miał możliwość wydrukowania/skserowania swoich tekstów w kilku kopiach, tak, aby każdy miał tekst przed oczami (autor tak czy siak powinien odczytać tekst przynajmniej dwukrotnie).
Ciastka, muzyczka w tle bardzo mile widziane. Niech młodzi poeci przychodzą na takie spotkania z nieukrywaną przyjemnością.

Pozdrawiam, mam nadzieję, że się przydałem

Fei

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...