Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Chętnie odpowiem na to pytanie, jeśli tylko wcześnie zdefiniujemy "głupotę". Czy jeśli założymy, że "głupota" to cecha nadawana osobie przez drugą osobę w celu poprawienia sobie humoru przez dowartościowanie własnego ego kosztem drugiej, bez wyraźnej przyczyny będącej przesłaniem do tego osądu? Jeśli tak to odpowiedź na pytanie brzmi "nie". Wyraz głupoty jako pozostanie w błędzie nie jest przejawem niższej wartości intelektualnej lecz tylko zniekształceniem prawdy.

Uparte trwanie przy błędzie nie jest obrazem "głupoty", tylko cechy charakteru, która w danym momencie izoluje daną osobę od prawdy. Należy ona do układu samozachowawczego będącego obroną przed kłamstwem (które w świecie niestety z reguły oznacza niebezpieczeństwo). To, że broni ona błąd, wcale nie oznacza, że funkcjonuje nieprawidłowo. Więc nie nazwałbym "głupim człowiekiem", który wbrew rzeczy jasnej wybiera inne rozwiązanie i uporczywie go broni.
Jeżeli ta osoba jednak zna prawdę, a mimo to broni kłamstwa, to jest oznaka mentalności - wynik wychowania.

Pozdrawiam serdecznie
  • Odpowiedzi 49
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


już wcześniej odrzuciliśmy taką definicję.
W tym konkretnym przypadku przymujemy że "głupie" jest postępowanie nieracjonalne i nielogiczne, wynikające prawdopodobnie z błędnego rozumienia pewnych spraw, bądź kompletnego braku wiedzy na ich temat, jednocześnie trwanie w przekonaniu, że jest się kompetentnym do wydawania sądów, bądź pełnienia danej funkcji... Natomiast pytanie moje brzmi, czy w takiej sytuacji (która nie jest wynikiem "głupoty" danej jednostki, a jedynie efektem zbiegu okoliczności i postawienia jej w obliczu sytuacji na którą nie była/był gotowy) czy jeżeli mimo to, że wyraźnie sobie nie radzi, że dostaje zewsząd sygnały o tym, że jego stanowisko jest błędnę nieracjonalne i szkodliwe, czy jeżeli dalej trwa w błędzie, to jest to wina tylko i wyłącznie Ego, które nie chce przyznać się do błędu, czy może już nareszcie możemy powiedzieć, że jest to osoba po prostu głupia, skoro nie widzi tak oczywistych spraw, nie potrafi obserwować, analizować i wyciągać logicznych wniosków? a w dodatku jest przekonany, że ma rację i na wszelkie słowa już nie tylko krytyki ale chęci pomocy, reaguje agresją a wszelkie argumenty zwalcza w sposób siłowy (a więc jest świadomy braku swoich racji, a jednak nie chce się do tego przyznać)
Czy to jeszcze wina spraw losowych i cech charakteru, czy jenak możemy już powiedzieć, że dana osoba po prostu nie ma odpowiednich zdolności umysłowych (zarówno czysto biologicznych (vide wspominane fałdy na korze mózgowej) jak i odpowiedniej wiedzy w takich sprawach przydatnej) żeby pojąć swój błąd i z niego się wydobyć
Opublikowano

No tak, ale z planów coś wynika, z niektórych dyskusji coś wynika, a z tej nie bardzo.

Nie chodzi o to, że pytanie nie ma odpowiedzi. Dla mnie wręcz przeciwnie, odpowiedź jest tak banalnie prosta i oczywista, że rozważanie jej to takie monotonne przeżuwanie...

A dyskusja w ogóle się toczy tylko i wyłącznie dzięki temu, że pytanie zostało skonstruowane w kontrowersyjny sposób, bo insynuuje, że każdy z nas jest debilem, tylko o tym nie wie. Taki chwyt...

Ja nie wierzę w żadne prawdy obiektywne i uważam, że jeśli człowiek ma mocne podstawy ideologiczne dla przedsięwzięcia pewnych działań i podejmuje je z jakimś sukcesem, to nie jest głupi i nie jest debilem, cokolwiek sądzą o tym ludzie wokoło. "Dobro" tych przedsięwzięć to oczywiście osobna sprawa. pozdrowienia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


a jednak wzięła pani udział w tej dyskusji, skąd zatem potrzeba poinformowania mnie (i zapewne jeszcze kilku osób) że odpowiedź nie istnieje (albo jest banalna) a dyskusja jest miałka? cośtu jednak nie jest takie proste jak pani twierdzi (sama pani mówiła że robienie rzeczy bezużytecznych i bezsensownych nie leży w naturze człowieka... i bynajmniej nie łapię pani za słówka, a tylko sugeruję, że może nie wszystko jest takie proste jakbyśmy chcieli, czy nawet, jak uważamy że jest)


zwierzę również ma podstawy do podejmownia wszelkich działań, a jednak zgodnie z definicją inteligencji - nie posiada jej, a wiec jest głupie... samo posiadanie motywacji nie czyni ani dobrym, ani inteligentnym, tak samo czynów nie można odrywać od człowieka ich dokonującecgo...
Ale prawdy obiektywne istnieją i funkcjonują, (grała pani w kółko i krzyżyk?? obowiązuje tam "strategia" która sprawia że nie można przegrać - taka sama strategia istnieje też w szachach, ale jak dotąd nikt jej nie "policzył" ani nie zanosi się żeby kiedykolwiek się to udało - co nie zmienia faktu ze ona istnieje... to samo z innymi "prawdami obiektywnymi" - to że nie można ich ustalić, nie oznacza że nie istnieją, fakt próbowania osiągniecia czegoś niemożliwego wydaje się bezsensowny, ale niekoniecznie taki musi być (tak samo jak opracowywanie "pośrednich" strategii gry w szachy)

ps.(offtopic) jeżeli to nie ma sensu to co ma sens?? (pytanie na serio, skoro wygłosiła pani zdanie o tym co jest "bez sensu" to zakłądam ze wie pani co ten "sens" ma... ja nie wiem a chetnie bym się dowiedział

pozdrawiam
Opublikowano

ech... męczące to. za dużo pan nadinterpretuje, żeby chciało mi się teraz wszystko sprostować. moje wypowiedzi zawierają mniej treści niż pan by chciał, żeby zawierały. (i na przyszłość - można do mnie na "ty", nawet wskazane :))

a to nawet dosyć ciekawe, jak na podstawie kółka i krzyżyka, albo szachów pan chce zdefiniować ludzkie prawdy obietywne i określić mechanizmy ich wytyczania (co jest obiektywnie dobre, a co obiektywnie złe?)? jaka ja jestem wg prawd obiektywnych? (bo skoro tak pan ich broni, to zakładam, że je pan zna?) głupia jestem, czy mądra? (na podstawie tego, co piszę, bo można to wywnioskować).

z tym sensem... proszę pamiętać, że ja nie uznaję prawd obiektywnych, jeśli ja nie znajduję sensu w tej dyskusji, to nie musi oznaczać, że pan go nie znajdzie, albo ktoś inny. aczkolwiek, logicznie rzecz biorąc, co z niej wynika?

pozdrawiam.

Opublikowano

a teraz to już projekcja:
przypisujesz mi nadinterpretacje, podczas gdy sama sie jej dopuściłaś: ja od pocżatku tylko i wyłącznie pytam, owszem, zakładam istnienie prawdy obiektywnej (a moze nawet obiektywnej głupoty) ale nigdzie nie podawałem własnej definicji, co wiecej kilka razy zaznaczełem ze jej nie posiadam (i raczej nie posiądę)
Natomiast Twoje wypowiedzi wnoszą kolejny ciekawy wątek do dyskusji: uznałaś że w pierwszej wypowiedzi sugeruję że każdy jest debilem (a więc zę rónież i Ty) (jest to wniosek błędny, chociaż jak ktoś już zauważył - pożądany)... a uznając że wątek w jakiś sposób sugeruje że jesteś głupia automatycznie odnosisz siędo niego (i do mnie) niechętnie, co prowadzi do dalszych błedów w interpretacji i do kompletnego niezrozumienia...
a więc wniosek pierwszy: osobiste podchodzenie do jakiegoś zagadnienia, kierowanie się emocjami osłabia ogląd sytuacji obiektywizm i logiczne działanie - czyli powoduje że człowiek działa poniżej swoich intelektualnych możliwości

Opublikowano

poloecam Idiote Dostojewskiego, ciekawie rozstrzygnięta kwestia idiotyzmu jakotakiego
oraz krótki cytat z jednej z książek Coehla "Bądźcie szaleni, ale zachowujcie się jak normalni ludzie. Podejmijcie ryzyko bycia odmiennymi, ale nauczcie się to robić tak,aby nie zwracać na siebie uwagi. A teraz skupcie się na tej róży i pozwólcie by objawiło się wasze prawdziwe ja. A co to jest prawdziwe ja......To, to kim jesteśmy. A nie to co z nas uczyniono"
pojęcie głupoty hmmm......Mój trener, wykładowcy, rodzice, teściowie uważają mnie za bardzo mądrego wyważonego człowieka, a koledzy za totalnego debila, więc wszystko zależy od punktu odniesienia od wizerunku jaki malujemy pędzlem zachowań w społecznościach zbiorowych. Na koniec prosta sentencja "Jak se pościelisz tak się wyśpisz"

Opublikowano

przytoczyłaś cytat z jednej z lepszych ksiązek traktujących o tym problemie...
zresztą temat nieaktualny - wspomniany debil, w międzyczasie udowodnił, że niezależnie od kontekstu, prób i wysiłków penych rzeczy pojąć w stanie nie jest - a więc istnieje debilizm uniwersalny (niezależny od biologicznej wydajności mózgu, a wystarczy tylko odpowiednie "wychowanie"
niestety

  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

Witam!
Jak dla mie debilizm czy głupota jak wolicie jest rzeczą,której nie damy rady określić. Tak naprawdę to również ludzie całkiem "normali" mogą być odebrani jako inni, często głupsi. Jest to kwestia środka krzywej gaussa (jeśli rozumiecie). Ci którzy choć trochę odstają są inni. Swoją drogą nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę,ale duża ilośc społeczeństwa ma IQ poniżej 80, co już kwalifikuje się do niepełnosprawności (stopień lekki)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • różo, ty jesteś w boskości natchniona tyś moja poskromiona jesteś w miłości urodzajna różo ty moja nadzwyczajna jesteś kwiatem z błękitnego nieba różą, co czułości nam potrzeba jesteś tajemnicą wszystkich olśnień swymi płatkami nakrywasz niczym pościel różo, jesteś wdzięcznością z swego istnienia drugiej takiej piękności nie ma jesteś ozdobą wszystkich ideałów wypełnieniem tętniących życiem parkanów różo, jesteś płonącym natchnieniem dlatego wącha się ciebie z westchnieniem jesteś wielkością samą w sobie to dlatego noszę cię ciągle w swojej głowie bo róży kwiatem jesteś ze snu pachniesz mi rajem pachniesz tu bo róży sercem jesteś wtłoczona miłością aby zawsze poskromiona bo róży godnością rodzisz swój dzień on jak kolce budzi i cień bo jesteś spłodzeniem wszelkiej nagrody różo, przy tobie zawsze czuję się młody
    • @Raihaifathum Oj, ciekawy Przypadek trafił mi się na dobranoc :) Wiersz stylizowany na dawną polszczyznę - coś między: gawędą ludową, a balladą. Na pierwszy rzut oka wygląda brutalnie, prawie jak jakaś scena przemocy wobec dziewczyny. Ale -  'z szyi kukiełeczki próchnęły trociny”  To nie jest dziewczyna - to jest lalka. Masz wyobraźnię i odwagę. Momentami aż gęsto od obrazów. Czuję tu duży potencjał, choć chwilami język tak się rozrasta, że trudno za nim nadążyć. Jesteś kimś kto:  dużo czytał  dużo pisał  i bawi się językiem świadomie.   Zapowiada się ciekawie :)    
    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...