Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wyjąłem sobie serce z piersi

zastanawiające

sądzisz że nosimy w środku
małe czarne motyle
zamiast stalowej sztaby
z pokrętłem jak przy dziadkowej unitrze

myślę

wyrzucić je już
czy dopiero jak wrócisz
do domu

zastanawiam się
co byłoby lepsze
bierzcie i jedzcie
czy idźcie w pokoju

uwielbiałem wierzyć że pójdziesz ze mną
do pokoju na spokojnie i bez tłumaczeń
więc nosiłem ten pokój w sobie
później był nekrolog -

zginął tragicznie w bitwie pod Verdun


albo
że najem się kiedyś do syta
uwielbiałem to proste sztuczki
dzięki którym wyszywałaś haftem richelieu
mój sztuczny uśmiech

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



szkoda ze taki humor ma więkrszość może większość lub mniejszość tutaj zgormadzonych co do swoich wierszy...których niepotrafią zmieniać bo szkoda grafomani(też niekiedy jestem grafomanem)ale staram się być bardzo niekiedy...czasami też trzeba być grafomanem ale nie przyjąć tego za styl...

co do wiersza...chaotyczny jakiś dziwnie rozlatany...ja tego motylka widziałbym tak


wyjąłem serce z piersi
-zastanawiające

już je wyrzucić
czy jak wrócisz
do domu

co byłoby lepsze
bierzcie i jedzcie
czy idźcie w pokoju


uwielbiałem wierzyć
że pójdziesz ze mną
do pokoju bez obaw

nosiłem ten pokój w sobie
później był nekrolog:
zginął w bitwie...po prostu

dlaczego wszystko
wyciągnęłem
lewa strona taka pusta
Opublikowano

wyjąłem sobie serce z piersi
taki skurwysyńsko mały motyl
a nie serce! łopocze skrzydełkami
rozbija się w przestrzeni między
dłońmi.

zastanawiające
sądzisz że nosimy w środku
małe czarne motyle
zamiast stalowej sztaby
z pokrętłem jak przy dziadkowej unitrze

kontempluje czy
wyrzucić je już
czy dopiero jak wrócisz
do domu

jak myślisz co byłoby lepsze
"bierzcie i jedzcie"
czy "idźcie w pokoju"
uwielbiałem wierzyć że pójdziesz ze mną
bez obaw i bez tłumaczeń
więc nosiłem ten pokój w sobie
później nekrolog -

"zginął tragicznie w bitwie pod Verdun"

albo że najem się kiedyś do syta
uwielbiałem to proste sztuczki
dzięki którym wyszywałaś haftem richelieu
mój sztuczny uśmiech

i ty i ja byliśmy zadowoleni
czasem życie zmuszało cię do walki
prostej zabawy w wojnę
gdzie ironia kończyła się na języku
a zaczynała w główce tego
motyla -
skurwysyn ten motyl.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @hollow man piękna dusza z ciebie:)
    • @LessLove jestem za pokojem na całym świecie. Gdybyś był w niewoli Amerykanów czy Iranu, gdzie chciałbyś być? :)
    • @Annie inspirującego gotowania:) 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Nigdy nie miałem talentu. To nie kwestia genów  czy dobrego wychowania. Pamiętam jak ganiono mnie za to, że do niczego się nie nadaję  i z pewnością niczego nie osiągnę. A teraz, słowa zachwytu i zaskoczenia. Bo jaki to cudowny facet. Tajemniczy, elokwentny, lekko bezczelny  i obłędnie szczery i wyniosły. A jego wiersze. Wyrwane z ciągu zdarzeń, minionych epok. Ociekają brutalnym spojrzeniem  na naturę człowieka. Są duszami powstałymi z mogił. Nie straszą a ostrzegają. Każdy chciałby widzieć mnie  na piedestałach wydawnictw. Pisać jak ja. Czuć jak ja. Być jak ja. Ale mnie to zupełnie nie interesuję. Ja nie jestem pozą. Nie jestem schematem. Modą na vintage. Ja jestem żywą tkanką awangardy. Prawdziwym mrokiem,  ugoszczonym z honorami w pokoju pijackich melin. Nie jestem tym co patrzy wstecz,  ani daleko naprzód. Ja wbijam wzrok w buty  i krzywy, pełen zdeptanych niedopałków bruk. Bo ślepnę gdy patrzę na ten świat. Chcę wyrwać sobie oczy. Wolę patrzeć na gnilne,  cuchnące jeszcze lodowatym tchnieniem zimy uliczne, przedwiosenne błoto, niż gdyby mój wzrok padł na lica mi tak obce. Ludzkie. Gardzę światem, który mnie powołał. Dlatego żyję w świecie stworzonym. Ja nie mam talentu. To przekleństwo tworzenia. Mówią przez moje serce i rozum. Duchy dawnych autorów. Widzicie ich również. W konceptach utworów. W atmosferze dusznej grozy. Krążą w krwi rozlanej na planie akcji. Czasami pytają mnie, kiedy wystawię się na sprzedaż. Duchów nie sposób sprzedać. Kiedy klątwa minie. Oddacie mnie do widmowego muzeum sztuki. Wypchacie mnie. Trocinami, igliwiem i szmatkami. Będę strachem. Na młode, nieopierzone, poetyckie wróble. Co chodzą od lat po moim polu  i wydziobują ziarna sławy. Robią to za dnia, gdy śpię. Nocą jednak to ja gram pierwsze skrzypce w symfonii funeralnej poetyki. Gdy przyjdzie dzień, że Wam się już znudzę. Weźcie mą kukłę na długą wycieczkę. Zabierzcie mnie nad rzekę, szemrzącą cichutko pod ceglanym mostkiem. Niech dzieci nowego pokolenia  odrą mnie z resztek złudzeń, zanurzą mi głowę w benzynie. Podpalą w przypływie  radosnego podniecenia,  wiwatując przy tym dziko. Zostaną ze mnie tlące się resztki. Wrzucą je wraz z obelgami  i szyderczym, psychopatycznie zimnym śmiechem w nurt. Opadnę na dno. Gdzie miejsce dla takich jak ja. Nigdy nie miałem szczęścia i talentu. Dlatego moja poezja, spoczywa na dnie wraz ze mną.    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ale tak się dzieje że w życiu tak nie jest
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...