Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dla j.renaty w podziękowaniu


Idę do następnej sali Pałacu Ujazdowskiego.
Wchodzę w przestrzeń współczesnego absurdu, która zewsząd uderza swą gwałtownością, dźwiękiem, obrazem. Burzy mój spokój, wydobywają z podświadomości ukryte lęki, niepewność.
Sztuka współczesna to sztuka umiejętnego operowania mediami, kieruje uwagę zwiedzającego bardziej na działanie niż na sam proces tworzenia niż na końcowy efekt.
Za kotarą oglądam kontrowersyjny w swej wymowie film video„Berek”. Dla twórcy filmu nagość nie jest przedmiotem uwielbienia czy erotyzmu, lecz szokuje swą niedoskonałością.
Jak zahipnotyzowana stoję przed dziełem Ewy Parum. Na hologramie oglądam twarz artystki, głowa ze zdeformowanym okiem czyni ją estetycznie nieatrakcyjną. Usta wymawiają niezmiennie tą samą kwestię: „Oto dramat...” i w ten sposób artystka tworzy poezję wizualną. Powstawanie efemerycznej sztuki dzieje się na oczach widza. To naprawdę szokuje!
W Zachęcie proces tworzenia sztandaru Cai Guo-Qiang jest przedstawiony na filmie video, bez którego sam obraz były nieczytelny. Rysunek wykonany jest metodą wypalenia za pomocą małych eksplozji prochu strzelniczego, który trudno nazwać materiałem plastycznym.
Performance, będąc swoistą krzyżówką rozmaitych form artystycznej wypowiedzi, z jednej strony jest zjawiskiem historycznym, zdefiniowanym, zamkniętym, z drugiej - współcześnie, nieprecyzyjnym, otwartym. „To termin kluczowy dla sztuki drugiej połowy XX w. i mocno wpisany w jej kontekst.”(biuletyn). Czy taka forma przekazu może się podobać każdemu? Tego nie wiem. Wszystko wokoło jest takie irracjonalne Wystarczy wyłączyć światło a część wystawy znika.

Zieleń i kwiaty stanowią też istotną część Warszawy. Wraz z j.renatą i Tomkiem udaję się do Łazienek, do największego, ale nie jedynego obszaru parkowego miasta. Pod pomnikiem Fryderyka Chopina odznaczającym się malarską ekspresją, koimy zmęczone oczy z nadmiaru wrażeń. Wokoło zieleń, przede mną piękny kobierzec utkany z czerwonych róż. Cisza, spokój.

Czas na dalsze zwiedzanie.
W galeriach Napiórkowskiej obrazy emanują kobiecością. Nie są antytezą kobiecości jak oglądana wcześnie wystawa w Pałacu Ujazdowskim.
A więc to coś dla mnie!
Szyk, elegancja, subtelność utkana z pastelowych kolorów. Sunąc od obrazu do obrazu zanurzam się w cudowny, zmysłowy świat kobiet, w którym niezmiennie dominuje uroda i powab. W obrazach siła wyrazu tkwi w umiejętnym pociągnięciu pędzlem, w nasyceniu kolorów, w fakturze. Portrety pełne spokoju, cichych szeptów, intymnych rozmów, wyrażają to co w nas jest tajemnicze i zmysłowe. Kobiety na obrazach afirmują, łączą nadwrażliwość z intuicją, akceptują to, co czasem nieuświadomione drzemie, dojrzewa. Tchnie z nich spokój i przebija tajemniczy uśmiech Giocondy.

Traktem Królewskim idę w kierunku Starego Miasta wpisanego na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO. Romantyczne zaułki, mury obronne, schodzące ku Wiśle uliczki Starówki zapraszają do spacerów. Po drodze napotykam surowy wzrok A.Mickiewicza, który wręcz zmusza mnie abym przystanęła, zastanowiła się co dla mnie ważne jest w tym pielgrzymowaniu.
W Warszawie rzeźby i pomniki mają znaczenie większe niż tylko artystyczne. Są symbolami naszej kultury i historii.
Przede mną wznosi się Archikatedra św. Jana. Tu koronowano królów i zaprzysiężono Konstytucję 3 Maja. Cichutko wchodzę w sakralną przestrzeń.
Obdarowana błogosławieństwem kapłana regeneruję nadwątlone siły włóczeniem się po uliczkach i zakamarkach miasta.

Idę dalej. Oglądam ceglane fasady kamienic wypełnione nieregularnie rozmieszczonymi ostrołukowymi, otworami zdobionymi często tynkowanymi blendami. Szczyty budynków mają najczęściej formę trójkątną lub schodkową. Kamienice zapełnione są restauracjami i kawiarniami.
Na Rynku Starego Miasta jestem zdziwiona, tym że jest tak mały.
Rozglądam się z zainteresowaniem. Rynek zewsząd otoczony jest kamieniczkami w stylu hanzeatyckim, w jednej z nich stylowa kawiarnia i "Dom Restauracyjny Gesler", w innej winiarnia u Fukierów. Wystrój przed kawiarenkami; kosze z owocami, niby od niechcenia rozłożone na parapecie firanki, wystawione pelargonie i geranium nie jest dziełem przypadku. Odtwarzają niepowtarzalny klimat jak w dworku z „Pana Tadeusza”.
Rynek jest miejscem, gdzie artyści prezentują swoje obrazy. Mała Syrenka stoi w centrum zamknięta w kręgu fontanny, tuż obok zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz, zaczarowany, rączy koń zachęcają, aby udać się na przejażdżkę wybrukowanymi ulicami Starówki.

Wracam do centrum, to moje ostatnie spojrzenia na Warszawę, rozciągniętą między przeszłością a przyszłością.
Unoszące się wieżowce z plastiku i szkła nadają stolicy nowoczesny, na miarę XXI wieku wygląd. Na tle nieba ściany budynków doskonale odbijają jego barwy, dlatego wydają się mieć błękitny kolor. Warszawa pretenduje do miana nowoczesnej, europejskiej stolicy i ma do tego pełne prawo. Tu znajdują się centra finansowe i kulturalne. Słynny byk (symbol potęgi finansowej Ameryki) sprzed siedziby Woll Street jest znakiem rozpoznawczym stolicy. Byki widać na tramwajach, przy biurowcach, na skwerach. Są kolorowe, wesołe, jakby przed chwilą skończyły zabawę i zatrzymuję na nich roześmiane oczy.

Przemierzając niezliczoną ilość uliczek, nie czułam się samotna ani zagubiona.
Doświadczałam obecności twórców sztuki, poprzez przebywanie w otoczeniu ich dzieł. „Po owocach poznacie ich”- a więc poznałam ludzi sztuki: malarzy, rzeźbiarzy, architektów. Nie wiem jakim kosztem zostały okupione ich zdolnosci, jaką cenę zapłacili za swój talent. Lecz jedno wiem na pewno, poznałam ich sposób spostrzegania i interpretacji zastanej rzeczywistości.
Odczuwałam ich pasję tworzenia i przeżywania świata w niepowtarzalny sposób.
Moja przygoda z Warszawą dobiega końca.

Opublikowano

jestem jednak za wspolnym zwiedzaniem ..poniewaz Twoje opowiadanie i spojrzenie jest bardziej interesujace od samotnego spaceru ..wymiana spostrzezen bylaby bardzo interesujaca ....pozdrawiam i dziekuje za opis

Opublikowano

Zbyszek
Wszystko się może zdarzyć/ Gdy głowa pełna marzeń
Gdy tylko czegoś pragniesz /Gdy bardzo chcesz

wszytsko się może zdarzyć /gdy serce pełne wiary
gdy tylko czegoś pragniesz, / gdy bardzo chcesz
wszytsko może zdarzyć się

to słowa piosenki anety lipnickiej
pozdrawiam i dzięki za koment!

Opublikowano

w drugiej części Warszawa zdaje się być już tylko tłem,
podobraziem, na którym Malujesz portret własny
"W galeriach Napiórkowskiej obrazy emanują kobiecością. Nie są antytezą kobiecości jak oglądana wcześnie wystawa w Pałacu Ujazdowskim.
A więc to coś dla mnie!
Szyk, elegancja, subtelność utkana z pastelowych kolorów"
snujesz swoją opowieść niczym sieć, rozpościerasz krajobraz odczuć z Twojej własnej palety

czytanie tego tekstu...odczytywanie Ciebie staje się bardzo przyjemnym doznaniem

pozdrawiam ciepło

Opublikowano

wydobywają- zabrakło "c"
ukryte lęki, niepewność- przecinek zastąbiłbym "i"
współczesna to - przecinek
na działanie niż na sam proces tworzenia niż na końcowy efekt- interpunkcja
Pod pomnikiem Fryderyka Chopina odznaczającym się malarską ekspresją- dlaczego malarską, skoro to jest rzeźba
w kierunku Starego Miasta wpisanego na Światową Listę - przecinek by się zdał
zaczarowana dorożka, zaczarowany dorożkarz, zaczarowany, rączy koń - wypraszam sobie- to są atrybuty Krakowa
wieżowce z plastiku i szkła - stali, betonu i szkła (plastik, to tylko niezbyt mocno wyeksponowany dodatek)
Woll Street - Wall Street
Może i da się lubić, ale ja zasiedziały wieśniak ie lubię dużych miast. :-(

Opublikowano

Leszek dzieki za komentarz i fachowe rady !! a ja też zdecydowanie lubie małomiasteczkowość, jak rzut kamieniem do lasu, nad jezioro, nad morze!
pozdrawiam

adam
jak widzisz czasem udaję sie coś fajnego napisać. ciesze się.
pozdrawiam i do poczytania

  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta   Nie wiem czy na żywo mogę, bo jak sama pisałaś gustujesz w takich Kornelach, a ja nie chcę Cię prowokować, bo po co.   @KOBIETA   Tak, masz rację.   @violetta trochę mnie poniosło, przepraszam. Jeszcze raz: wesołych Świąt.
    • My, którzy tym miastem jesteśmy dręczeni, ciągniemy liny naszych sił. My wszyscy jesteśmy ledwo rozróżnialni, ale czy Moskwa jest rozróżnialna? ¹ I będę mówić, lub nie będę, ale w trzech pierścieniach ² mi się skostnieję. I kiedy uderzę głową w asfalt: to znaczy, że “umiem żyć”. Z zawrotami głowy, od mauzoleum do Nikolskiej³ odwieczne prawo naszego kraju mówi — musisz spróbować polskiej smarowidła ⁴ , wchodzą jak gość, i usiąść na zagraconym stołku, i rozmawiać o tym, o tamtym prostymi słowami — o niczym.   I długim słoncem schodząją, schodzam do wnętrza metra, w wagonie usiędam mi daleko, do nieznanej Obrażenki. I spij, póki sny nie przyjdą nigdy więcej, ogłądająć przez okno w pięćdziesiątym⁵ w jakiej odległości zdecydował się huśtać tramwaj z cichym tętnem. Trzy stacje kolejowe ⁶: Masakra! Znowu tutaj. Uzależnienie od czasu świetnie spełniło swoją rolę.   W tej stolicy, w tym centrum, w tym punkcie setki, jak mówi się w centrum druku, wycieki są coraz większe. Były pływy wszelkiego rodzaju – pływy na czole, muza z lirami, gdzie zasnęliśmy w wagonie pod tym, co słuchają pasażerowie ⁷.   Spójrzysz do kielicha – jest wypita. Tak, kielich namiętności jest wypity. Miłość i strach są teraz nic dla mnie. Prawda pozostaje tylko w ustach. Tylko czyj los to domino, szczęście którego jest sto na sto, jak się mówi, los [jak tylko spróbujesz go] oddzielić — zobaczysz pustkę. Zobaczysz, że wszystko jest rozróżnialne — pudełka nowych, zniszczonych budynków. Okazuje się, że świat jest taki sam we wszystkim z obszarów różnicowania odpadów. Zrozumiesz, że świat to kino w którym jesteśmy znanymi aktorami ⁸, a którego celem jest sacralizować montażystów.   Piszę swój wiersz, gdzie wystarczająco słow to liczba „wiele”, nie możesz ich odjąć, ale znajdziesz temat, którego nie znajdziesz, powiem… ale konieczny, gdy patrzysz przez wizjer nieznajomego. Tak przyszedł z pomysłów pod rymy wersów, które napisałem. Piszę dla was, dla honoru tech, kto za morzem.⁹   Jestem jak złamanie — gdzie bym się nie pchał — będę kontynuacją wiersza!   Rzuć mnie, gdzie chcesz, ale wyrwę sobie całe gardło. Ty, Boże, wysłuchasz – nie zaufałbym jak nóż na kamniu!   Jak się mówi, jesteśmy krusi od słowa, ale z mojej kruchości krzyczę “Vivat”! Z czystym sumieniem na łodzi wrócę do swojej ojczystej fregaty. (10)   Błyskanie inspiracji z piór, wosk się rozlał, tak jak księżyc, grudka tego momentu w wierszu zostaje ocalałej: jestem ocalałą! Będę kontynuować tę wieczną niewidzialność w złośliwości nocnych rymów, dla tego honoru jestem niesiona z latarni do latarni... Czas przykrywa zasłony, płynie, zastąpiony półsnem. Półksiężyc jest gładki, wiatr jest bryzą. Latarnia ze swoimi światłami do ucha szepcze o sobie, ale ja, mrugając oczami, nie rozumiem jej, i nie zrozumiem. Deszcz wychodzi nagi. Zegar wciąż idzie swoją drogą, umierając. Dwie strzały leżąc, pomyślą, że noc jest głucha. Ale bije "tik" i bije "tak", jedna w nocy wierzy, że była jedyną, która stworzyła świat, i tak zegarmistrz znów zrobil swoją pracę. styczeń-czerwiec 2022   ____________________   ¹ Moskwa to jest miastem pełne sprzeczności; nawet my mieszkańcy Moskwy, nazywamy je “miastem kontrastów”. Na przestrzeni kilometra, najwyżej dwóch, możemy znaleźć Teatr Wielki, Kościół Wasilija Błogosławionego, mauzoleum Lenina, Ogród Królewski Aleksandra, ale gdy tylko oddalamy się od centrum, krajobraz — od budynków do jakość życia — zmienia się. ² Trzy pierścienie: jak rzymski “Raccordo anulare”. Trzecia Obwodnica Moskwy, znana ze swoich korków, w których czasem można utknąć nawet na cztery godziny, dlatego właśnie tan ludzie “kostnieją”. ³ Mauzoleum: słynne mauzoleum Lenina, obok niego znajduje się droga Nikolska, która jest piękną pieszą drogą i łączy z ogromny Plac Czerwony (od strony Soboru Kazańskiego) z placem Łubiańskim. ⁴ Nigdzie nie można znaleźć “polskiego smarowidła”. Nawiasem mówiąc tak nazywa je maje krewna. Jest to pasta z pokrojonego jajka i majonezu. Podawana z chlebem lub rybą.   ⁵ Pięćdziesiąty: tramwaj, trasa przebiega którego przez dzielnicy, jak Lefortowo, Basmannyj itp. ⁶ Trzy stacje kolejowe: tak nazywa się plac Komsomolska w Moskwie, gdzie znajdują się trzy stacje kolejowe: Kazańskają, Jaroslawskają i Leningradskają. ⁷ Tłumaczenie wszystkich tych stów nie będzie miało żadnego sensu, ponieważ w oryginalnym językę (rosyjskiem) słowa są: “w stolize etoj, etom zentre,/i toczke zentnera massiva,/kak govoriat v odnom press-zentre/melczajut mestnosti razliwy”, lub “ko łbu prilivy…/muzy liry…/passażiry…” zostały znalezione razem wyłącznie dla gry słow.   ⁸ Odniesienie do słynnej frazy Williama Szekspira "cały świat jest teatrem, / w którym jesteśmy aktorami”. ⁹ tech, kto za morzem: sposób (moim brzydkim zdaniem) wskazywania rosyjskich imigrantów (po stronie tech, który natomiast przebywają na terytorium Rosji).   (10) “и с чистой совестью на шлюпке/вернусь на свой родной фрегат” są wierszi z poezji słynnego rosyjskiego poety Osipowa Mandelsztamowa.    
    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
    • @Jacek_Suchowicz I żyli długo i szczęśliwie…. Na Twoje zakończenia zawsze można liczyć.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam serdecznie. I Wesołych Świąt.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...