Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

z każdym dniem naznaczonym
pod kreską
nadgryzają swój medal
samotnych w tłumie

otwierają przeżute usta
cienką linią nierówności

błądzą we wspomnieniach
równie dobrze jak po ścieżkach dziś
długą nadzieją poprzedzając
krótkie oczekiwanie

czas kochania minął
a im sie zdaje że nic dotąd się nie wydarzyło
( z tego raju nikt nie wygoni)

ich świat stanął w miejscu
i dobrze że tak jest
nie cierpią rozumiejąc

Opublikowano

Stasiu prawie nie mam zastrzeżeń...ale jednak coś...

dni pod znaczone
kreską

nadgryzają medal
samotnych w tłumie

przeżute usta
otwierają
cienką linią nierówności

we wspomnieniach
zagubieni
jak po ścieżkach
dziś długą
nadzieją poprzedzając
krótkie oczekiwanie

czas minął
kochania
a im się zdaje że nic
dotąd się nie wydarzyło
(taki raj sam się wygnał)

świat stanął w miejscu;
dobrze że tak jest
nie cierpią rozumiejąc

Opublikowano

Stanisławo - smutny, refleksyjny wiersz zmieniłabym może jedynie

błądzą we wspomnieniach
równie dobrze jak po ścieżkach dziś - /słowo dziś na codzienności/ - z tym słowem lżej się go czyta
długą nadzieją poprzedzając
krótkie oczekiwanie


pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ciemność zapada bardzo szybko. Nagle jestem gdzie indziej. Zdążyłem uciec, lub raczej to coś mi pozwoliło. Widzę znowu ten sam cień. Jego źródło zostawiłem na zamglonym horyzoncie. Skrawki mroku krążą między drzewami, by po chwili zniknąć   Co za ładny sad, rześkie powietrze, nasycone zapachem słodkich owoców, pomarańcz, śliwek i jabłek.    Nieopodal wirują dźwięcznie, tancerki na łąkowej scenie. Upleciona z porannej mgły, gdzie krople rosy, niczym kryształowe latarnie, migoczą cicho szeptane lśnienia.   Oświetlona poświatą w kształcie pięciolinii oraz dźwięcznych nut, sama w sobie jest dziełem sztuki.    Pszczoły w kolorowych sukienkach, nakładają łyżeczkami wyrzeźbionymi z wosku, odrobinki miodu do maleńkich kubeczków, wyżłobionych w mroźnych sopelkach.   Strumyk przezroczysty tak bardzo, że widać przez niego myśli ryb, unosi wilgotną ożywczą wstęgę ukośnie do zielonej falującej trawy. Srebrzysty wąż pląsa na wszystkie strony, opłukuje drzewa i mnie, z cuchnącego brudu.    Jestem wewnątrz, lecz mogę oddychać. Nawet lepiej niż powietrzem. Słyszę skowronka. Siedzi na fali wznoszącej. Dosięga śpiewem daleki brzeg. Klucz wiolinowy z armią nut, drąży tunel do błękitnego brzmienia muzyki. Kapią stamtąd, odrobinki słodkiego, do nieprzytomności piołunu.   Po drugiej stronie horyzontu widzę następny. Muszę sprawdzić, co jest za nim. Pod sklepieniem umysłu szybują niewiadome. Obijają niewidoczne ścianki, niczym fruwające ćmy. Żeby tylko nie przylgnęły wygodnie do światła, zgłębiając złudną istotę sensu    
    • @wiedźma   ja Ciebie też pozdrawiam i bardzo serdecznie dziękuję:)   wszystkiego dobrego:)    
    • @Poet Ka marzą się krągłości co owiną:)
    • @Charismafilos bardzo udane akrobacje:)
    • @Wochen karuzela uczuć i emocji przeplata się w wersach.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...