Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Feministki są,sprawdź co piszą! Poetki mogą też być niziutkie,z prostymi długimi włosami,bez piegów,bez zadartego noska,z pięknymi szaro-niebieskimi oczami i takie mogą być też feministki!:) Stereotyp u Pana,goni za stereotypem!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To na jakiej planecie Ty żyjesz? Bo chyba nie na ziemi? Przykro mi,to nie jest życie,tylko stereotyp w czystej postaci.Pozdrawiam!
oj, żyję na tak zwanej Ziemi i co dziwniejsze, przypuszczalnie mocniej trzymam się gruntu niż szanowna Pani. Naprawdę.
a osoby o poglądach feministycznych, które znam, to skrajnie głupie, tłuste i brzydkie baby, które w inny sposób nie potrafią zwrócić na siebie uwagi. Przykro mi:P

Pozdrawiam również i podkreślam, że w żadnym stopniu nie jestem męskim szowinistą, w żadnym.
MZ
P.S. jesli moderator uzna że moja opinia kogos krzywdzi, to chciałem przypomnieć, że jestem murzynem i każdy ban zostanie uznany za rasizm.
kropka.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja znam masę dziewczyn,które nie są feministkami i są głupie,grube,wredne!Feministki wyglądają dokładnie tak samo jak"inne gobiety",różnią ich tylko poglądy!Tak więc nie generalizujmy!
Ja np:znam facetów,którzy zdradzają swoje żony,biją,piją,poniżąją kobiety.Czy to znaczy,że każdy facet taki jest?Oczywiśćie faceci oddzielają seks od miłości,czyli niby kocha,ale jak tylko od dziewczyny wyjdzie,to każdą napotkaną laskę by przeleciał.Oczywiście według faceta nic takiego się nie dzieje,to tylko seks,a nie miłość! Nie można uogólniać!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ja znam masę dziewczyn,które nie są feministkami i są głupie,grube,wredne!Feministki wyglądają dokładnie tak samo jak"inne gobiety",różnią ich tylko poglądy!Tak więc nie generalizujmy!
Ja np:znam facetów,którzy zdradzają swoje żony,biją,piją,poniżąją kobiety.Czy to znaczy,że każdy facet taki jest?Oczywiśćie faceci oddzielają seks od miłości,czyli niby kocha,ale jak tylko od dziewczyny wyjdzie,to każdą napotkaną laskę by przeleciał.Oczywiście według faceta nic takiego się nie dzieje,to tylko seks,a nie miłość! Nie można uogólniać!
nie można uogólniać?
można można.
naukowe podejście do problemów polega na konstruowaniu modeli z posiadanych przesłanek.
w ten to sposób na podstawie posiadanej próby feministek zbudowałem model paskudnej baby z przetłuszczonymi włosami i przestawionym umysłem.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ale się uśmiałam,aż z krzesła spadłam!Jak by mnie Pan zobaczył to by pan zmienił zdanie.Pozdrawiam:)
tak z czystej (samczej) ciekawości: zmieniłby zdanie o feministkach, czy o niefeministkach??... a poza tym nikt tu nie mówił że nie ma odstępstw od normy - zauważono jedynie, że femnistki przeważnie dlatego uważają że kobiety są dyskryminowane bo same tego doświadczyły, natomiast większość ładnych (definicja słowa "ładna" jest niemożliwa do określenia - tak zeby nie uogólniać :) ) kobiet uważa, że faceci to frajerzy, którymi można bez problemu manipulować... wnioski nasuwają się same?? czy może mój testosteron nie pozwala mi dojrzeć innych opcji?? :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...