Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
starmosił ślinę w ustach ... poczuł nieświeży smak obiadu ... splunął między róże.

raz - nie potrzebne wielokropki, nie zatrzymują uwagi na poszczególnych zdaniach, ale wręcz utrudniają czytanie.
dwa - wiersze o miłości zazwyczaj powinny być odkrywaniem czegoś nowgo. a tutaj operujesz bądź co bądź schematami.
trzy - kiepski opis inicjacji, erotyk bardzo przyziemnych lotów (zaledwie jedna tysięczna milimetra nad ziemią).

pozdrawiam
Opublikowano

dla mnie totalnie zle
A) nie lubie takiej "szerokiej" formy
B) jak wyzej: zalosne wielokropki
C) nie zgodze sie z opinia poprzednia tylko w jednym: kiedy czytal ostatnio wiersz o milosci ktory cos odkrywal nowego? ale moze ja mam tylko pecha trafiac na banaly...
D) opis jest conajmniej smieszny a chyba mial byc tragiczny

Opublikowano

droga autorko, tak to jest że jak nie ma się odpowiednich środków to zanurzanie w zbanalizowanej scenerii zamienia wierszyk z tragedii w komedię. cały tekścik wywal, a jeśli ma on jakąś wartość (osobistą, bo literacko jest żaden) zamknij w szufladzie na klucz, klucz schowaj do sejfu, a sejf schowaj i zapomnij gdzie go zostawiłaś. serdeczności

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



moze zle sie wyrazilem, bardziej by pasowalo moze wtornosc podana w smacznej formie - ot taki literacki obiadek. nie sadze, zeby mial Pan pecha, po prostu trzeba szukac.

pozdrawiam serdecznie.
Opublikowano

coś próbujesz, dobrze, jeśli się chce wyrazić emocje, to slowa pisane są dobrą formą...

właśnie FORMA, zwróć na nią uwagę.
Twój poprzedni tekst był zapisany podobnie, ale to nie pamiętnik, to Forum poetyckie, czytaj dużo wierszy i zwróć uwagę na zapis, to może pomóc.

Po drugiej szukaj metafor na oddanie swoich myśli bo inaczej nic z tego nie wyjdzie.

widzę że już Ci skopali tyłek, bardzo dobrze, mam nadzieje że coś z tego wyciągniesz....

powodzenia/ a

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




zadnego tylka nie dotykalem ;p ani nie kopalem. sam musialem z mozolem pisac i pisac, zeby do czegos dojsc i wiem jaka to ciezka droga i nielatwy chleb. i nawet dzis zdarza mi sie zachlysnac banalem, bo to takie naturalne, szczegolnie dla ludzi mlodych.



z pewnoscia czytanie duzej ilosci wierszy wspomaga edukacje poety. jesli zaczynasz przygode z poezja, to zacznij ja od wierszy rymowanych - bedzie Ci z pewnoscia latwiej, oczywiscie rymy nie musza byc wyszukane, pozniej mozesz sie przerzucic na wiersze biale (sadze, ze to nie bylaby zla decyzja, bo zalazki widac wyzej. oczywiscie sa to powijaki, ale kazdy z nas zaczynal od zera). krytyke przyjmij bo takowa pokazuje czego uniknac w kontaktach z czytelnikiem, ktory jest najlepszym krytykiem, niz ktos kto patrzy na wiersz tylko z perspektywy odpowiedniego rozlozenia akcentow, wyszukanych metafor itd. czytelnik szuka w poezji czegos w rodzaju "katharsis" od codziennosci.



metafory to trudna sprawa, ale zawsze mozesz korzystac z tych, ktore dawno bryluja w poezji, bo sa znane. nikt na poczatkujacego sie nie obrazi, kiedy znajdzie metafore, poddana kosmetycznej obrobce pod stalowka piora poety; gorzej jak takowa znajdzie u poety doswiadczonego.

pozdrawiam!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zgadzam się w zupełności. ja też caly czas pracuję i uczę się pracować nad tekstem, ale to trwa:) już się nie tłumacz, debiutanci zawsze dostają " po tyłku " ale to pomaga najbardziej, prawda?



nie wiem czy lepiej zaczynać od wierszy rymowanych, w przypadku początkujących, raczkujących wręcz poetów, często wychodzi z tego częstochowa, a autor słyszy żeby koniecznie przestał rymować, bo żeby to czynić trzeba posiadać już jakiś warsztat.



pewne metafory się powtarzają, cóż, nie kazdy z nas jest szczególnie oryginalny i odkrywczy, jednak każdy musi poszukiwać własnego, poetyckiego języka. Jechanie na tzw. obróbkach daleko nie zaprowadzi. Przecież kazdy z nas (chyba) dużo czyta, znamy to co powtarzalne i już nas nie zachwyca

pozdrawiam również
miło było podyskutować
buźka/a

ps. poczekajmy na autorkę
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zgadzam się w zupełności. ja też caly czas pracuję i uczę się pracować nad tekstem, ale to trwa:) już się nie tłumacz, debiutanci zawsze dostają " po tyłku " ale to pomaga najbardziej, prawda?






nie wiem czy lepiej zaczynać od wierszy rymowanych, w przypadku początkujących, raczkujących wręcz poetów, często wychodzi z tego częstochowa, a autor słyszy żeby koniecznie przestał rymować, bo żeby to czynić trzeba posiadać już jakiś warsztat.



pewne metafory się powtarzają, cóż, nie kazdy z nas jest szczególnie oryginalny i odkrywczy, jednak każdy musi poszukiwać własnego, poetyckiego języka. Jechanie na tzw. obróbkach daleko nie zaprowadzi. Przecież kazdy z nas (chyba) dużo czyta, znamy to co powtarzalne i już nas nie zachwyca

pozdrawiam również
miło było podyskutować
buźka/a

ps. poczekajmy na autorkę



jasne ze dostawanie po tylku zmusza do czegos, bo to w sumie czesc edukacji - nigdy to raczej nikomu nie zaszkodzilo, wiec i nie powinno byc inaczej i w tym przypadku. co do aluzji o wierszach rymowanych - czestochowa zawsze i wszedzie wychodzila na poczatku kazdemu, ale dajmy mozliwosc autorce sprobowania sil. bycmoze to diamencik, ktory trzeba oszlifowac, ale trzeba znalezc odpowiednia szlifierke i wzor w jaki moze sie wpasowac. ja tez zaczynalem od wierszy rymowanych, tylko pozniej wzielo mnie na biale i tak sie zaczelo, ze teraz rymowane wiersze mnie nie ruszaja - wieksza magie maja dla mnie wiersze biale. a co do samych metafor - powiedzialas co wystarczy na poczatek dla autorki.

rowniez serdecznie dziekuje za wymiane zdan.
pozdrawiam!

ps. racja, poczekajmy na zdanie autorki, bo poki co to my sie za nia wypowiadamy poniekad.
Opublikowano

ja się nie wypowiem :)
może jedynie do tych kropek ... zawsze je robię to jest taka forma odstępu cos jak pauza w muzyce
głupio mi zostawiać zdanie bez znaku interpunkcyjnego na koncu, po prostu

dzięki za wasze słowa, naprawde :):):)
fajnie jest czytać jak się cytujecie i sprzeczacie ze sobą ... załóżcie forum :):)

pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



pani Agnieszko istnieja rowniez inne mozliwosci jak to Pani okreslila konczenia zdania. niekoniecznie musza byc te kropki (to na prawde denerwujace). muzyka muzyką, ale od poety wymaga się więcej czułości i dokladnosci niz od muzyka. muzyka to czasem furia, poezja zas to wyciszenie.
my sie nie ponadto nie klocimy, tylko polemizujemy ;)

pozdrawiam serdecznie i zycze sukcesów w przyszlosci!
Opublikowano

ou... ale zdanie zostawia sie zawsze ze znakiem interpunkcyjnym na końcu, i wiesz, ten znak nazywa sie kropka, niech ci nie będzie głupio jej stawiać. co do wierszyka marny ale jak zakładam to debiut. ja zawsze odradzam publikowania na forum pierwszego wiersza bo to bardzo bolesne. to co napisałaś jest pretensjonalne, świadczą o tym wielokropki, ogólnie forma, temat, wykonanie, zwroty, sformuowania jak 'aksamitna róża' itd. zachęcam do dalszych prób, odradzam tematu miłości, tylko sie skompromitujesz. jeśli uważasz że jesteś na to gotowa, zacznij pisać. najpierw czytaj, potem pisz. nic trudnego tylko wymaga samodyscypliny i samokrytyki. pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no to zaraz się pokłócimy:)
nie zgadzam się że od poety wymaga się więcej dokładności i czułości...sama jestem "muzykiem" i wiem ile pracy, czułości, dokładności, cierpliwości a przede wszystkim siebie trzeba włożyć żeby muzka popłynęła tak jak ma płynąć. Poezja poza tym to nie tylko wyciszenie, może być także wyrazem frustracji, furii, złosci itd, należy tylko znaleźć odpowiednie słowa żeby jakiś hip-hop z tego nie wyszedł :)

Pani Agnieszko ! wielokropki są niepotrzebne, wręcz denerwujące jak już zauważył mój przedmówca. Jeśli fraza wiersza zostanie dobrze poprowadzona + dobra wersyfikacja i warsztat pauzy będą naturalne, nie trzeba ich sztucznie zaznaczać. Czytelnik sam je wyłapie, przystanie aby trochę się zastanowić, pomyśleć. Poezja to taka trudna sztuka, że większość zdań trzeba czytać spomiędzy słów. Podobnie z pauzami. Zresztą w muzyce jest podobnie, kiedy ktoś gra Debussego sam musi wiele rzeczt interpretować.

chyba trochę się zapędziłam w tę polemikę
nie zaśmiecajmy wiersza:)
pozdr. ciepło
agnes
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no to zaraz się pokłócimy:)
nie zgadzam się że od poety wymaga się więcej dokładności i czułości...sama jestem "muzykiem" i wiem ile pracy, czułości, dokładności, cierpliwości a przede wszystkim siebie trzeba włożyć żeby muzka popłynęła tak jak ma płynąć. Poezja poza tym to nie tylko wyciszenie, może być także wyrazem frustracji, furii, złosci itd, należy tylko znaleźć odpowiednie słowa żeby jakiś hip-hop z tego nie wyszedł :)
(...)Zresztą w muzyce jest podobnie, kiedy ktoś gra Debussego sam musi wiele rzeczt interpretować.



klocic, zawsze sie moge byle by to klotnia byla na poziomie, a nie tepe wyrazanie swojej miejskiej laciny z podworka. a co do porownania z muzyka - sam kiedys probowalem swoich sil, niestety bez skutkow, dlatego odlozylem instrument i poswiecilem sie, troche innej "muzyce". jesli okresla Pani "hip hop" jako muzyke, to przykro mi to mowic, ale kiepskim Pani musi byc muzykiem, jesli to tylko porownanie zrozumiem a co do wymienionej przeze mnie furii, to wyjasnie, ze moje gusta muzyczne zaczynaja sie wlasnie od muzyki agresywneja koncza na wyciszeniu.
a skrzypce uwielbiam w muzyce ... tylko muzyka wymaga ciut innej interpretacji niz poezja.
pozdrawiam!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



chyba rzeczywiście się nie zrozumieliśmy, jako "hip-hop" mialam na myśli kiepski tekst, bo raczej muzyką tego nie nazywam :) i prosiłabym nie oceniać mojej osoby "jesli okresla Pani "hip hop" jako muzyke, to przykro mi to mowic, ale kiepskim Pani musi byc muzykiem" , bo raczej nie ma pan do tego podstaw, skoro nie czyta pan uważnie mojego postu, w szczególności.

gusta muzyczne nie mają tu żadnego znaczenia...przynajmniej tak mi się wydaje

interpretacja, zarówno ta muzyczna jak i poetycka zależy od czytelnika bądź muzyka dlatego trudno je porównywać, mimo wszystko funkcjonują na podobnych płaszczyznach.

pozdr. z prośbą o przeniesienie dyskusji lub jej zaprzestanie bo zaśmiecamy miejsce pod wierszem :)

agnes
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



chyba rzeczywiście się nie zrozumieliśmy, jako "hip-hop" mialam na myśli kiepski tekst, bo raczej muzyką tego nie nazywam :) i prosiłabym nie oceniać mojej osoby "jesli okresla Pani "hip hop" jako muzyke, to przykro mi to mowic, ale kiepskim Pani musi byc muzykiem" , bo raczej nie ma pan do tego podstaw, skoro nie czyta pan uważnie mojego postu, w szczególności.

gusta muzyczne nie mają tu żadnego znaczenia...przynajmniej tak mi się wydaje

interpretacja, zarówno ta muzyczna jak i poetycka zależy od czytelnika bądź muzyka dlatego trudno je porównywać, mimo wszystko funkcjonują na podobnych płaszczyznach.

pozdr. z prośbą o przeniesienie dyskusji lub jej zaprzestanie bo zaśmiecamy miejsce pod wierszem :)

agnes

ja gardze antymuzyka jaka jest wymieniony przez Pania hip hop. prosze sie wiec nie obrazic za taka a nie inna opinie, przepraszam rownie za uzycie slowa "kiepska" - zmeczenie daje sie mi we znaki, poza tym zle samopoczucie, ma wplyw. propozycje dalszych dyskusji napisalem w PW.

pozdrawiam serdecznie!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wszystkiego, co wiem, nauczyłem się od czarownic. Paracelsus
    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...   @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha    
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...