Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wypatrzyłem ją
przez pomarańczowy prześwit

Od filigranowych stóp
wiedziałem że będzie
Złotowłosa

Błysk odkrytych ramion
pierwszym gongiem
walka
aż do nokautu

Strzegłem
by na nic nie było za późno

Zachmurzyliśmy się
czas okradł nas ze ścieżek
pogubił sens

Opublikowano

Strzegłem
by na nic nie było za puźno

Zachmurzyliśmy się
czas okradł

Wszystko było pięknie do tego fragmentu, jest dla mnie niezrozumiały, ciężko się domyślić, dlaczego się zachmurzyliście dlaczego was czas okradł, brak jak dla mnie jakiejś przyczyny,
na początkujest zauroczenie walka do nokautu, strzegłem i w pewnym momencie bach lewy prosty i czas nas okradł, tak mi się wydaje że brak spójności...

Takie moje spostrzeżenia, może dlatego że nie skumałem czaczy, pozdr. i ocieram pot z czoła

Opublikowano

ten ciągły, świetnie utrzymany błysk na porcelanie wiersza od pierwszej strofy do ostatniej - to najbardziej :)

Duże litery darowałbym sobie, ale nie aż tak uparcie. "Czas" mógłby może "wytrącić ze ścieżek", ale to nie brzmi równie dobrze. Natomiast podmiot "pogubienia sensu" już bym zdecydowaniej zmienił.

Coolt, co się ostatnio dzieje, chyba zostanę Twoim czytelnikiem, a kiedyś pomyślałem, że ta kraina zupełnie nie do mnie - nie dla mnie!

Pozdrawiam.

Opublikowano

Dziękuje za komentarze :)

Widzisz Maćku, zaczynam się uczyć stosować niedopowiedzenia, przemilczenia... właśnie takie urywanie, żeby moje wiersze nie były napiasne 'zbyt okrągłymi zdaniami', co mi często zarzucano. Może tym razem nie zrobiłem tego dość umiejętnie, przemyślę czy nie wprowadzić naprowadzającej strofy ;)

Witoldzie Marku: coś się dzieje? Dojrzewam :) Zarówno jako człowiek jak i poeta. Wziąłem sobie do serca rady Bezeta i innych, wywalam wszelką możliwą dosłowność, dążę do kondensacji treści. Skracam wiersze. Cieszę się, że odbierasz te zmiany jako pozytywne.
Będę też zaszczycony jeśli zostaniesz moim Czytelnikiem :)

Pozdrawiam serdecznie
Coolt

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w rodzinie była ostatnią na którą spojrzeli święci pojawiła się w 1999 roku jako chora psychicznie dwunastolatka pisząca pamiętnik kiedy miała szesnaście lat filmowałem jak wyciąga gumę z majtek i zbiera sobie przed lustrem włosy w długi emocjonalny kitek w hotelu miracle wyciąga ze ściany suszarkę i uruchamia ekspres do kawy potem wychodzi do lekarza wyciąga ołówek i pisze na drzwiach closed wyraźnie mówi do portiera że nie wróci już na noc bo lekarz ma edytor tekstu na tym kończy się scena w budynku karolina przechodzi przed napisem don't walk uśmiecha się macha ręką w kadrze widać też psa i smutnego mężczyznę który patrzy na bose łapy psa karolina powoli przechodzi coś mówi do mężczyzny który wyciąga rękę próbując złapać ją za śmieszny kitek wtedy powietrze pęka jak grafit w źle zatemperowanym ołówku
    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być - w tym kwestia istotna: Czy szlachetniejszą ideą jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić  przeciw smutków morzu, I, stając w szranki, im kres położyć?  Umrzeć – śnić; Nic więcej: Snem swym światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które dziedziczy ciało: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić  nawet może...– Lecz drąży niepewność: W tym śnie zatraty, sny jakie nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Muszą nam dać czas na namysł – to szacunek, Co czyni z bytu długiego  - nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy,  ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie  spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod  życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie -  Nieznanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca - to spina zamysł, I sprawia, że nam dorzeczniej znosić takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wagi wiekopomnej Zmieniają koryto pod tym  naporem I zrzekają się prawa do miana - Działania.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...