Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Raz w roku, przez kilkanaście dni, kwitnie duma matki. Kwiat, który kochała bardziej, niż własne dzieci. Kwiat, do którego nie mogliśmy podchodzić, ani bawić się w pobliżu. Każde łamanie zakazów skutkowało bolesnymi konsekwencjami.
 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


 
Siedzimy na werandzie, jemy lody, pijemy wino i patrzymy na nasze bawiące się dzieci. W pewnym momencie kolorowa piłka uderzyła w krzew.
Zamarliśmy...
Równocześnie wstrzymaliśmy oddech, czekając na histeryczny krzyk, na ostrą dłoń przy twarzy, ale w pobliżu śpiewał tylko trznadel.
 
Wieczorem wykopałam peonię przeklęty kwiat matki i spaliłam. Stałam nad dymiącymi resztkami rośliny, ocierając łzy.
Następnego dnia rano zadzwoniłam do rodzeństwa. Śmialiśmy się skradzionym, dziecięcym śmiechem.

 

 


Opublikowano

@piąteprzezdziesiąte

 

Bardzo mocny tekst. Peonia jako centrum emocjonalnego terroru to trafna metafora domu podporządkowanego czyjejś obsesji. Scena z piłką i wstrzymanym oddechem świetnie oddaje, jak ciało wciąż pamięta strach, nawet gdy zagrożenia już nie ma.

Genialna końcówka - spalenie kwiatu to ulga, a "skradziony, dziecięcy śmiech" to jak odzyskanie wolności. Świetna, gęsta i poruszająca proza.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...