"Grzeszenie to Boga tworzenie"
Boga nosimy w sobie od pierwszego tchnienia,
nie mieszka w zimnych murach, lecz w głębi naszych dusz,
z naszych myśli i czynów, z bólu i sumienia,
powstaje jego obraz, wierny nam już.
Modlitwy zmawiamy, choć często bez słowa,
w codziennych decyzjach, pośród zwykłych spraw,
każdy własną ścieżkę pragnie zbudować,
i sam sobie wyznacza granice swoich praw.
Własne przykazania układamy po cichu,
z doświadczeń i porażek, z nadziei oraz łez,
czas uczy nas pokory, odsiewa pychę z pyłu,
odsłaniając powoli, kimś naprawdę jest.
Więcej cierpliwości i więcej zrozumienia,
mniej pochopnych osądów i zadawanych ran,
spokojniejsze spojrzenie rodzi czyste sumienia,
a dobro wróci zawsze, jak do ucha dzban.
Z biegiem lat łagodniej mierzymy ludzkie błędy,
choć bywa, że uporem znaczymy własny los,
lepiej widzimy prawdę pośród codziennej biedy,
bo przemawia doświadczeń coraz dojrzalszy głos.
Stworzyliśmy Boga, by łatwiej unieść winy,
by z pokutą powracać, gdy sumienie drży,
lecz żadne rozgrzeszenie nie cofnie złej godziny,
jeśli człowiek sobą nie odmieni swych dni.
Bo łatwo rzec: „wybaczono” i uciszyć trwogę,
łatwo zrzucić z serca ciężar swoich win,
lecz najtrudniej nie zawrócić na tę samą drogę,
w którą wczoraj prowadził — własny grzech i czyn.
Leszek Piotr Laskowski