przeszłość była różowa,
wszystko tętniło życiem
i wydaje się, że zapach lip
był latem oszałamiający,
a lemoniada orzeźwiała
w upalne dni.
sięgam w złote wspomnienia,
gdzie wspólna praca
przynosiła nam radość,
i pieśni niosły się
echem po zmierzchu.
te same cele i dążenia
zataczały kręgi.
bezcenne były ludzkie więzy.
dziś świat zwariował
na własnym punkcie.
powoli nikną wartości,
pozostają słodkie marzenia
w zamkniętych walizkach,
bo gdzieś tam, przy końcu drogi,
zaskoczyła nas śmierć.
selfie i ten sztuczny uśmiech
na fejsie źle wygląda.
zerkając w lustro,
nadymane ego wzrosło,
ale pustka w sercu pozostała.
stale rosną podziały,
codzienna gonitwa
za tym, co ulotne.
próżność wyrwała czułość serca.
kręcimy się wokół siebie,
tak bez przerwy i mocno,
a życie upływa na lajkach.
co z tego, że pięknie śpiewa ptak,
że cudne wschody i zachody
codziennie wyglądają inaczej,
kiedy my sami nosimy
nos zwieszony na kwintę.
czy świat stanął na głowie…?
stajemy na rzęsach,
aby dobrze wypaść w ludzkich oczach.
pokonujemy morza i oceany,
lecz nie potrafimy w sobie pokonać dumy,
aby być w szczerej relacji
z drugim człowiekiem.
pogrzebane przyjaźnie
muszą otrzymać nowe skrzydła.
dopiero wtedy powróci
obrazek z tęsknych dni…