Nad Bełdanami, w mieścinie Kamień,
pewien adwokat wciąż kości łamie.
Choć to dobrego nic nie wróży,
ten wciąż tu wraca, aż się kurzy,
bo polną drogę zna na pamięć.
Nad Bełdanami, w mieścinie Kamień,
pewien adwokat wciąż kości łamie.
Choć to dobrego nic nie wróży,
ten wciąż tu wraca, aż się kurzy,
bo polną drogę zna na pamięć.
Nad Bełdanami, w mieścinie Kamień,
pewien adwokat wciąż kości łamie.
I choć dobrego nic nie wróży,
ten wciąż tu wraca, aż się kurzy,
bo polną drogę zna na pamięć.
Choć znałem już drogę,
znów skręciłem w złą stronę.
Zagubiony
patrzę w Twoje oczy
i tonę.
Zachłyśnięty zapachem
czuję Twój dotyk,
nurkuję w bezdechu,
błądząc powoli
po bezkresach ciała.
Wznoszę się i opadam,
a szept Twojego oddechu
mami moje uszy.
Miłości,
co błogością mnie odmieniasz
i słodkim smakiem
porywasz na manowce -
pozwól mi zbłądzić i
znów zmylić drogę.