Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



cholera, Klaudiusz, jak nie masz pojęcie o temacie, to nie osłabiaj takimi wypowiedziami
weź sobie podręcznik metodologii badań czegokolwiek i znajdziesz tam wiele metod
studium przypadku przydaje się głównie w związku z dostarczeniem danych klinicznych, które mogą pomóc w leczeniu, nie natomiast do wyciągania wniosków na temat ogółu
wspomniana przez ciebie introspekcja jest ułomna nie tylko ze względu na nieobiektywność badacza przy ocenie danych, które w ten sposób zbiera, ale również z powodu wyżej przeze mnie wspomnianego
zresztą co to jest, kurs korespondencyjny??
  • Odpowiedzi 129
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nieprawda, jak dla mnie

dlaczego zakładamy w tej sytuacji, że boks jest męski?
sport jak każdy inny

nie będę tu wnikał w atrybuty boksu jako (nie)sportu... ale jak to ktoś zauważył w wątku poprzednim - kobiety mają subtelniejsze sposoby zaltwiania własnych interesów niż lanie po mordach :)
w każdym razie mam dizwne wrazenie, ze gdyby boks nie był uznwany za meski sport, kobiety by sie nim nie interesowały (a tym samym, jak jużbedizemy mieli "pełną tolerancję" boks kobiecy będą upadnie)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie ocenie, a zbieraniu danych - zachowanie dewiacyjnie każdy oceni jako dewiacje, ale nikt tego zachowania u siebie nie zauważy - to apropo introspekcji

a apropo przypadków i ogółu - toż to ty chyba mówiłeś że nie można oceniać zachowania społeczeństwa całościowo... chyba mylisz pojęcia - mozemy gadać o zachowaniach grupowych czy stadnych ale tu była mowa o psychice jednostki, a tej się raczej nie da badać obserwując "ogół"
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


okej ja się zgadzam - tylko jedna sprawa - pokaż mi chociaż jednego w pełni zdrowego człowieka (a nawet jeśli znajdziesz, to z racji swojej unikalności będize on najiększym dewiantem jakiego widział świat :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


okej ja się zgadzam - tylko jedna sprawa - pokaż mi chociaż jednego w pełni zdrowego człowieka (a nawet jeśli znajdziesz, to z racji swojej unikalności będize on najiększym dewiantem jakiego widział świat :)

Słuchaj, każdy jest oryginałem, ale choroba psychiczna to już poważna sprawa, nawet zaburzenia nie trafiają się od tak sobie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mylisz się, istnieją oczywiście mechanizmy obronne, które blokują pewne spostrzeżenia, lecz nie u ludzi, którzy trudnią się introspekcją, natomiast interpretacja danych „na własnej osobie” bywa tendencyjna do bólu, jest wiele przykładów, nie chce mi się pisać



psychologia nie zajmuje się społeczeństwem — to domena socjologów
nie pamiętam tej wypowiedzi, zwłaszcza do wyjętej z kontekstu trudno mi się odnieść
odsyłam ponownie do metodologii badań, współczesna psychologia nie akceptuje danych nie potwierdzonych statystycznie
tworzenie teorii zachowania nie polega na obserwacji indywidualnych przypadków — takowa może jedynie stać się bodźcem do jakichś przemyśleń, które po głebokich studiach teoretycznych mogą przyjąć postać hipotezy
jednakowoż ta hipoteza nie stanie się teorią obowiązującą dopóty, dopóki nie zostanie potwierdzona w badaniach na odpowiednio dobranej i licznej próbie, na potrzeby takiej hipotezy tworzy się najczęściej unikatowe narzędzia, zebrane wyniki poddaje się analizie statystycznej, narzędzia również poddaje się weryfikacji co do trafności, rzetelności itp
lecz nawet to nie wystarczy, bo inny badacz musi to badanie powtórzyć, aby pokazać, że autor teorii nie pominął ważnych szczegółów w trosce, aby jego teoria się potwierdziła
Opublikowano

jeśli ktokolwiek sądzi, że psychologia polega na poszukiwaniu dewiacji, to grubo się myli
psychopatologia to zupełnie inny temat, to czy coś jest dewiacją, czy nie, jest objęte standardami i kryteriami wytworzonymi przez ponad sto lat tradycji i wiedzy psychologicznej
psychologia zajmuje się wyciąganiem ogólnych wniosków na temat człowieka, to są rzeczy, które powtarzają do znudzenia na każdym wstępnym kursie
czyli o znajdowanie mechanizmów, które można odnieść do każdego przypadku indywidualnego

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jak chcesz otworzę zaraz freuda i na podstawie samych tylko wierszy dowolnie wybranego debiutanta opiszę ci jego dewiacje i fiksacje (zresztą to ty chyba pisałeś o wskazywaniu ich u bohaterów literackich)
pojęcie choroby psychicznej ma bardzo negatywne konotacje, ale prawda jest taka, że gdybyśmy wszyscy byli "normalni" bylibyśmi jak "dzieci kukurydzy" (dobrze kojarze ten film - takie blond-włose biegające klony?? )
Opublikowano

vacker co do introspekcji, nie ma co gadać, obaj sięzgadzamy ze to niedoskonałe narzędzie, reszta jest nieważna...
a co do reszty - mamy na ten temat odmienne poglądy - pożyjemy zobaczymy który z nas ma rację - jak zauwazyłeś na początku - współczesna psychologia dysponuje bardzo ograniczoną liczbą aksjomatów

idę spać

Opublikowano

no i byłbym zapomniał: pewne rzeczy można zmierzyć, tylko niech każdy podejdzie uczciwie, zbadamy wydolność umysłową pań i panów :))

Jest 5 domów, każdy winnym kolorze. W każdym mieszka człowiek o innej narodowości.
Każdy pije coś innego, pali coś innego, trzyma inne zwierze domowe.
Pytanie: kto ma rybę?

Pomoc:
- Anglik mieszka w czerwonym domu,
- Szwed ma psa,
- Duńczyk pije herbatę,
- Zielony dom stoi po lewej stronie białego domu.
- Posiadacz zielonego domu pije kawę,
- Palacz Pall-Mall hoduje ptaszka,
- Człowiek mieszkający w środkowym domu pije mleko,
- Posiadacz żółtego domu pali Dunhille
- Norweg mieszka w pierwszym domu
- Palacz Malrboro mieszka obok człowieka, który posiada kota,
- Człowiek który hoduje konia mieszka obok palacza Dunhilli,
- Palacz papierosów LM pije piwo,
- Norweg mieszka obok niebieskiego domu,
- Niemiec pali Rothmansy
- Palacz Malrboro ma sąsiada, który chętnie pije wodę.

podać odpowiedź wzgl. czas jej uzyskania (no chba że jużjąwszyscy znają a ja się podniecam :/ ; )

Opublikowano

co do reszty — to tak wygląda (mniej więcej) proces tworzenia teorii psychologicznych, nie wiem, z czym tu dyskutować i nie wiem, jaką wartość naukową miałyby obserwacje indywidualnych osób, co daje wiedza, że np Jan Kowalski skłonny jest częściej łączyć swoje sukcesy ze swoimi cechami (czyli względnie stałymi dyspozycjami do określonego zachowania), a porażki z sytuacją; wartość ma stwierdzenie, że w znakomitej większości przypadków tego rodzaju atrybucje mają miejsce
dobrej nocy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zdajesz sobie sprawę, że ta (podobno einsteinowska) zagadka jest tak popularna, że nawet znalezienie rowiązania w necie nie sprawi nikomu problemu (pierwszy hit na google). I tak podniecasz się :) Kiedyś to rozwiązełem (jakoś w liceum), ale po pierwsze nie podałeś dokładnej treści i z zagadki, która napisałeś wcale nie wynika, że ktokolwiek ma chodować rybki.

Dodam jeszcze, że co do mierzenia inteligencji, to dzielie się ona na kilka rodzajów (analityczna, matematyczna, językowa, muzyczna i co tam jeszcze wymiślili) i żaden test (a w każdym razie wiekszość z nich) nie jest wymierny.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja nie wiem, ja spotkałem sie rok temu i od tatej pory nie widywałem... zresztą dlatego apelowałem o uczciwośc (na necie można sprawdzic wszystko :/) /żeby wzmóc motywacje, powiem ze ja rozwiązalem bez żadych internetowych pomocy ;)) , a więc ci których korci zeby sprawdzić, stracą jedyną okazje, udowodnienia że einstein się mylił (bo mówił że to 2% populacji rozwiąze - chyba ze bral też pod uwagę pasterzy owiec z nikaragui :D )

vacker: czyli sam przyznaleś trzeba wziąć pod uwagę przypadki :D i od badania przypadków wszystko się zaczyna... generalizacje następują póżniej, ale jako że to watek o tolerancji wszelkim generalizacjom i stereotypom mówimy (oficjalnie) nie!

branoc
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja nie wiem, ja spotkałem sie rok temu i od tatej pory nie widywałem... zresztą dlatego apelowałem o uczciwośc (na necie można sprawdzic wszystko :/) /żeby wzmóc motywacje, powiem ze ja rozwiązalem bez żadych internetowych pomocy ;)) , a więc ci których korci zeby sprawdzić, stracą jedyną okazje, udowodnienia że einstein się mylił (bo mówił że to 2% populacji rozwiąze - chyba ze bral też pod uwagę pasterzy owiec z nikaragui :D )

vacker: czyli sam przyznaleś trzeba wziąć pod uwagę przypadki :D i od badania przypadków wszystko się zaczyna... generalizacje następują póżniej, ale jako że to watek o tolerancji wszelkim generalizacjom i stereotypom mówimy (oficjalnie) nie!

branoc

Stary, nie wiadomo, nawet na pewno, czy to był Einstein. Tak samo "13 księgę" podobno napisał Fredro, chociaż chyba udowodnione, że jakiś koleś w dwudziestoleciu. Ta zagadka ma to do siebie, że zniechęca, ja już raz się w to bawiłem i teraz mi się nie chce nawet. Problem polega na tym, że należy przyjąć założenie, że ktoś ma te rybki. Sposób jest banalny, bo wystarczy to sobie rozpisać na kartce i rozwiązanie wychodzi samo drogą eliminacji.
Opublikowano

Hmmm,
wydaje mi sie, że teoria "syndromu zazdrości o penisa" wynika z błędnych założeń. Nikt jakoś nie bierze pod uwagę, że kobieta od wieków stała o wiele niżej w hierarchii społecznej niż meżczyzna. Uwazano, że jest gorsza od mężczyzn zarówno pod względem fizycznym ("słaba płeć") jak i umysłowym ("nie myśl, kochanie, bo cię ta śliczna główka rozboli"). Konkurowanie z mężczyznami nie polega na tym, że ktokolwiek im zazdrości, tylko na próbach udowodnienia swojej równości. Wystarczy zapytać np. wspomnianą Agate Wróbel, czy gdyby miałą taką możliwość zamieniłaby się w faceta. Myślę, że żadna kobieta nie odpowie:"tak" (wykluczam transseksualistów). Tak więc nie istnieje coś takiego jak "syndrom zazdrości o penisa", za to jest walka z panującymi stereotypami.
Jeśli chodzi o Freuda - większosć z jego teorii jest raczej nieaktualna - wygląda na to, że facet był z lekka sfiksowany na punkcie seksu i przyczyn wszystkiego dopatrywał sie w sferze seksualnej. W jego epoce bylo to o tyle normalne, że nastąpiły wówczas rewolucyjne wręcz zmiany w podejściu do seksu - zaczął sie pojawiać w literaturze, w sztuce (nie mówie o nagości, tylko o seksie), przestał być tabu (vide - epoka wiktoriańska i rozkwit pornografii).
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

Epoka wiktoriańska była okresem wielkiej hipokryzji. O sferze seksualnej nie mówiło się wcale ("Opowieści Cantenberyjskie" Chaucera zostały tak ocenzurowane przez Wiktorię, że do obiegu były chyba tylko 2 dopuszczone), natomiast chodzenie do domu publicznego było powszechną praktyką, samych brotheli w Londynie było wtedy trzykrotnie więcej niż obecnie.
Freud koncentrował się na popędzie seksualnym, jako na najśliniejszym popędzie człowieka (trudno z tym polemizować - silniejsza jest chyba tylko chęć przetrwania). No i nie był Brytyjczykiem :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mówiło się, mówiło, i pisało... Do dziś można znaleźć pornograficzne zdjecia, obrazki, powstało mnóstwo ksiażek pornograficznych. Strasznie śmieszne zresztą, mające tyle wspólnego z rzeczywistością, co kot napłakał. Oczywiście, nie było to w obiegu oficjalnym, ale było.
Mówiac o epoce wiktoriańskiej miałam bardziej na myśli czas, nie miejsce.
Popęd seksualny jest silny, owszem, ale stwierdzenie, że dziewczynka, której śni sie ogórek, jest niewyżyta seksualnie to lekkie nadużycie, nie uważasz?...
Pozdrawiam, j.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...