Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

No właśnie - sądzicię, że jest coś takiego? Pytanie kieruję głównie do kobiet, chociaż jak znam życie, to rozjaśni nam to Vacker.

Nie wiem czy to nie będzie nadużycie (wątek został już raz usunięty przez moderację), ale zamieszczam go jeszcze raz.
Wyjaśniam, że istnieje taka psychologiczna teoria, o ile się nie mylę sięgająca czasów Freuda, która bywa popierana i kwestionaowana, jestem zwyczajnie ciekaw opinii, gdzyż prowadziłęm dziś konwersację na ten temat i liczyłem na jakieś wyjaśnienia. Liczę na pana Vackera, bo on podobno studiuje psychologię, czy coś w podobie.
A żeby nie było,to zupełnie poważnie powiem, że oczekuję powagi od ludzi i jakiejś naukowej dyskusji.

  • Odpowiedzi 129
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

proponuje zeby pierwszy wypowiedział się moderator - dlaczego uznał ze wątek do usunięcia (tzn. ja też uważam, że to ma z poezją niewiele wspólnego, ale interesuje mnie dlaczego akurat ten usunął, skoro tyle innych zostawił - ot czysta ciekawość)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bo moderator chciał, aby Klaudiusz zapytał dlaczego moderator usunął akurat ten wątek. Jednocześnie zaznacza, że nie będzie tłumaczył swojej decyzji.
Albo nie. Załóżmy, że pechowo kliknął myszką i tak wyszło.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bo moderator chciał, aby Klaudiusz zapytał dlaczego moderator usunął akurat ten wątek. Jednocześnie zaznacza, że nie będzie tłumaczył swojej decyzji.
Albo nie. Załóżmy, że pechowo kliknął myszką i tak wyszło.
nie no ja się zgadzam, że do wywalenia, tylko że takich wątków tu całe stada, i chciałem wiedziec, dlaczego akurat na ten padło (osobiście to wywaliłabym wszystkie bezsensowne dyskusje, tyle tylko, że wtedy odeszłoby 90% użytkowników (a jak rok temu móiwłem że tak się skończy to dostałem bana za dizalanie na szkode serwisu ;)
a prawda jest taka, że teraz ten serwis to forum dyskusyjne (czyli miejsce do pogadania dla zabicia czasu) dla osób wierszolubnych (albo nie lubiących onetu), i z poezją to to ma niewiele wspólnego - tyle tylko że tak jużjest i nie widzę powodów żeby z tym walczyć...
pozdr
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



temat jest debilny, pytanie jest debilne
to nie jest teoria psychologiczna, ale jakiś zlepek uprzedzeń i pseudopsychoanalizy
jest taka lektura podstawowa jeśli chodzi o psychologię „Psychologia i życie” autorstwa Philipa Zimbardo, jest napisana przystępnym językiem, czyli nie trzeba kursu wstępnego, stamtąd można się dowiedzieć o historii, teoriach przeterminowanych i obowiązujących, a nade wszystko złapać orientację, na ile własna wiedza ma poparcie w nauce, a na ile w stereotypach
z tego, co pamiętam o Freudzie, to wysnuł on faktycznie niegdyś teorię o tym, że dziewczynki w pewnych stadiach rozwoju psychoseksualnego bardzo identyfikują się z ojcem ze względu właśnie na to, że posiada on penisa, natomiast dziewczynka owa nie posiada i czuje się wobec tego „wybrakowana”, upośledzona, czy coś w podobie, używając nomenklatury narzuconej
przypominam, że teorie Freuda miały to do siebie, że powstawały na studiach przypadków, poza tym sam badacz dość dowolnie podchodził do kwestii istotności i zasadności własnych wniosków, co ma niejakie odbicie w rozwoju psychoanalizy, czy też teorii psychodynamicznych, jak to się określa fachowo, mianowicie, w tej chwili z Freuda pozostało tyle, że nikt nie kwestionuje pozaświadomego podłoża niektórych zachowań i motywacji
oczywiście poza behawiorystami
oczywiście w psychologii nie ma tak, żeby coś było powszechnie niekwestionowane
pozdr
Opublikowano

Dobra. Proponuję pisać na temat.
No wiec tak: nie wiem jak to jest.
Generalnie, to za objawy syndromu zazdrości o penisa jakos symbolu męskości uznaje sie nadambicję u kobiet, chęć pokazania, że są lepsze od facetów, albo potrafią być rónie "męskie".
Znam jednak kobiety, które są ambitne (nawet za bardzo), ale w stosunku do innych kobiet, zarazem szczycą się swoją kobiecością. Moja była kobieta powiedziała mi natomiast, że syndrom to męski wymysł, który ma na calu wyszydzenie kobiet, które mają jakieś aspiracje. No więc kobiety, jak to z wami jest?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



temat jest debilny, pytanie jest debilne
to nie jest teoria psychologiczna, ale jakiś zlepek uprzedzeń i pseudopsychoanalizy
jest taka lektura podstawowa jeśli chodzi o psychologię „Psychologia i życie” autorstwa Philipa Zimbardo, jest napisana przystępnym językiem, czyli nie trzeba kursu wstępnego, stamtąd można się dowiedzieć o historii, teoriach przeterminowanych i obowiązujących, a nade wszystko złapać orientację, na ile własna wiedza ma poparcie w nauce, a na ile w stereotypach
z tego, co pamiętam o Freudzie, to wysnuł on faktycznie niegdyś teorię o tym, że dziewczynki w pewnych stadiach rozwoju psychoseksualnego bardzo identyfikują się z ojcem ze względu właśnie na to, że posiada on penisa, natomiast dziewczynka owa nie posiada i czuje się wobec tego „wybrakowana”, upośledzona, czy coś w podobie, używając nomenklatury narzuconej
przypominam, że teorie Freuda miały to do siebie, że powstawały na studiach przypadków, poza tym sam badacz dość dowolnie podchodził do kwestii istotności i zasadności własnych wniosków, co ma niejakie odbicie w rozwoju psychoanalizy, czy też teorii psychodynamicznych, jak to się określa fachowo, mianowicie, w tej chwili z Freuda pozostało tyle, że nikt nie kwestionuje pozaświadomego podłoża niektórych zachowań i motywacji
oczywiście poza behawiorystami
oczywiście w psychologii nie ma tak, żeby coś było powszechnie niekwestionowane
pozdr

Zgodzę się, z tym co pieszesz, temat nie jest chyba aż tak debilny - po prostu chcę poznać jakieś teorie, dowody, argumenty. Czytałem Zimbardo (choć pobieżnie), wiem o tym, że Freud popełnił ten błąd, że wszytskie swoje teorie wysnuł na podstawie przypadków ludzi chorych.
Jeżeli chodzi o Freuda, to jest on niestety popularny na filologii wśród wykładowców ze względu na tkzw podejście freudyjskie do krytyki literackiej, które zakłada analize utworów pod kątem doszukiwania się u bohaterów różnych problemów osobowościowych. Tak więc Hamlet miał kompleks Edypa, a Makbet był impotentem :P o syndrom zazdrości o penisa oskarża się Antygonę - ja się w tym nie łapię, bo na psychologii u nas poruszano głównie koncepcję JA i wpływui na nią różnych czynników.
Syndrom zazdrości jest podobno bardzo kontrowersyjny, zwłaszcza w kontekście feminizmu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



obawiam się, że Twoja mama ma rację, Jasiu.
ambicja i męskość idące w parze to chyba neandertalski wymysł jaskinowca, który zazdrości kobietom, że ogą osiągnąć o wiele wiecej niż on sam

a kobiecośc jest cudowna
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



obawiam się, że Twoja mama ma rację, Jasiu.
ambicja i męskość idące w parze to chyba neandertalski wymysł jaskinowca, który zazdrości kobietom, że ogą osiągnąć o wiele wiecej niż on sam

a kobiecośc jest cudowna

Zwłaszcza ta namacalna.
W czym ma rację moja mama? Nie rozmawialem z nią o tym. Mało mnie obchodzi, czy koniety są zazdrosne czy nie, z mojej strony to czysto teoretyczna dyskusja.
Opublikowano

sorry samo zło że ci siew komepetencje wżynam, ale uwielbiam vackera!! :)
temat jest debilny ale się wypowie, jasiu gada głupty ale w sumie to ma racje, a tak w ogóle to nie widomo co jest racją... super :))

ps. "że teorie Freuda miały to do siebie, że powstawały na studiach przypadków" - to są w ogóle jakieś inne metody?? chociaż w sumie racja, najleiej wysnuć teorię na temat ludzikiej psychiki bez udziału człowieka - który tylko wprowadza niestabiloność i nieprzewidywalność :D
a tak w ogóle to freud podobno te swoje teorie oparł na studiach przypadku własnego

a wracając do pań - czy kobieta bokser to przypadkiem nie aż za dobry przykład komplesów w tej kategorii (nie mówiąc o agacie wróbel)
inna rzecz, że mam mase znajomych kolesi, którzy wydaje się są powowdowani dokładnie tymi samymi kompleksami ładując sobie "mietki" i inny koks... czyli wygąda na to ze ten syndrom to nie tylko u pań występuje

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nieprawda, jak dla mnie

dlaczego zakładamy w tej sytuacji, że boks jest męski?
sport jak każdy inny


że ten syndrom to wymysł zazdrosnych meżczyzn
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


posiedź jeszcze chwile nad tym (albo zrobimy test: ile kobiet a ile facetó rozumie/nierozumie co powyższe zdanie znaczy?? - problem zdolności analitycznych kobiet rozwiąze się sam :D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


1) Freud nie stosował metod naukowych i nie trzymał się podstawowych zasad wnioskowania — przyklad Małego Hansa, słynny zresztą, chłopiec (5letni bodajże) przewrócił konia na biegunach, co Freud zinterpretował jako akt symboliczny, czyli obalenie ojca—rywala
2) powtarzam, że błąd tkwił przede wszystkim w wyciąganiu wniosku nie na podstawie badań grup, ale na podstawie studiów przypadków, które przyczyniają się oczywiście do poszerzenia wiedzy, ale do tworzenia hipotez ogólnych nie nadają się kompletnie

Freud zrobił karierę jako zjawisko, symbol wspomnianego przeze mnie nurtu psychodynamicznego, u którego podstaw leży przekonanie o ułomności człowieka, oraz paradygmat ścierania się popędów i instynktów — założę się, że wśród tych wykładowców pojawiają się dane pochodzące od różnych przedstawicieli psychoanalizy, tzw radosne podejście, czyli luźne podejście do faktów, które zdarza się filologom
kontrowersyjne to jest wtedy, jeśli patrzy się na relacje damsko-męskie przez pryzmat rywalizacji, moim zdaniem jest to reakcja niektórych panów na to, że panie zaczęły mieć większe ambicje niż tylko gary i dzieciory, a z drugiej strony przez ześwirowane baby, które często są bardziej męskie od statystycznego mężczyzny (to o feministkach)
ja nie rozumiem, co miałaby ta ew zazdrość powodować — pęd do kariery? bunt wobec tradycyjnego podziału ról społecznych? ja myślę, że zazdrość była i jest, ale wiąże się z tym, że facetowi wolno było dużo więcej w wielu sferach życia i nadal tak jest — np przekonanie o tym, że facet, który się puszcza, jest kurwiarzem, a dziewczyna, która się puszcza, jest kurwą
Opublikowano

Błąd Freuda polegał na tym, że przypisywał pewne zachowania wszystkim ludziom, a studiował tylko przypadki, które miały problem. Niech mnie ktoś poprawi jeżeli się mylę, ale wspólczesna psychologia zakłada raczej, że zeby badać psychikę człowieka i więdzę tą stosować w praktyce, nie należy się ograniczać tylko do ludzi chorych, bo oni nie stanowią ogółu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...