Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Umoczyć skrzydła białe, ociężałe
Wiotkie
Balustrady chłodne stopnie, marmur blady pod stopą topnie 
Nieprzytomnym ostrym okiem 
Ujrzeć - to trup, zabity orzeł 
Tłumok zdechł samotnie
Leży wygodnie
Pośród porośniętej świetlnej trawy 
Pośród jakiś strzępów, ruin ludzkiej sprawy 
Niedokończonych marzeń, ambicyj 
Przepadniętych planów, zmordowanej 
Iskry! Więc tak zagra
 
Kręć, kręć skrzydła białe, stopy białe wiotkie, nagie 
Przebrnęły kółko po zimnym betonie szarym 
Przemknęły przez schody - cóż widzę, sale? 
Sale puste, zapomniane… 
Jeden człowiek stoi 
I mówi, wciąż plącze słowa, dumnie się wystroi 
Jakby mu się udało zatrzymać 
Nagły zryw zaciśniętych ogromnych sal 
Wyjrzyj tam - puste sale wielkich fal 
Fale się odbiły, w gładkiej sali na fali
Fale….. i wciąż ogrom fal
Niedokończonych marzeń, ambicyj 
Przepadniętych planów, zmordowanej 
Iskry!
Gnają! Będą wbijać na pal, wrogów na pal! 
Pali się serce, w głowie sto myśli gna
Czy to czystość tych zapałów, czy to brud
Tej piekielnej broni odzew, krew bratnia się przelała! Nie ostatnia się przeleje…. 
Jakiś szmer, dygotanie serca zmienia się 
W bas! Wali! Wali! Każdy strzał
Basem wali każdy szmer 
Urwał się sali sen
Zerwał pajęczej nadziei sen, powstańca 
Wymazali państwo - zostawili wygnańca 
Jak psa! Lecz znów…. 
Jakiś szmer, pali się serce, sto myśli gna
Serce się palić nie chciało… lecz zimne 
I prosto! 
I uporem! 
I pragmatycznie! 
I nie zachwiało! 
Zerwało sukno obcej ręki wrzask i trzask, kłódka zerwana! 
A druga się zamknęła, 
Acz o niej mówić nie będą, zbyt mocno schowana

 

Pod stopami czysta trawa 
Trwa zabawa pełnego lata
Zabrali broń, czysta jest już skroń 
Słońce jednak ciepły puch zabrało
Skryte w zimnym błękicie szarym, smęt 
Będą nam zwłoki innych zwierząt pod stopami stać! 
Zauważywszy głowę trać! 
W nogę dać! 

 

Skrzydeł nie było, ciężkich czy lekkich 
Tych bujnych, majętnych, przepychem wypchanych
Nie było skrzydeł białych, tych mętnych 
Ledwie zarysowanych, smętnych 

Nie było nawet zimnej balustrady…. 
Był ryk i grom! I spadły żagary 
I nic poza tym…. przepadły zamiary
Bo kłódka zamknięta, ta mała schowana
Na dnie mego serca rozgorączkowanego wybrzmiała 
Jako wielka skrzynia złota, tajemna 
Klucz do niej mam, czuj duch! 
Duchem opamiętam braci wszystkich serca

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...