Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Wiechu J. K.

Wiechu J. K.

Raczej nie przypominało to ciszy,

niemrawy szelest bezlistnego podłoża.

Początek lata, zieleń na wszystkie strony

okruchami nadziei wznosi marzenia ku błękitowi.

 

Zapomniane powracają echem przypomnienia:

jedno się kończy, aby coś innego początkiem zaświtało.

Z początku nieśmiało, delikatne jak dotyk rączki niemowlęcia,

a potem spadają, przypominając ulęgałki w dojrzałym posmaku przemijalności. 

 

 

 

*********************

Wiechu J. K.

Wiechu J. K.

Raczej nie przypominało to ciszy,

niemrawy szelest bezlistnego podłoża.

Początek lata, zieleń na wszystkie strony

okruchami nadziei wznosi marzenia ku błękitowi.

Zapomniane powracają echem przypomnienia:

jedno się kończy, aby coś innego początkiem zaświtało.

Z początku nieśmiało, delikatne jak dotyk rączki niemowlęcia,

a potem spadają, przypominając ulęgałki w dojrzałym posmaku przemijalności. 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...