Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@FaLcorN

 

Tak, ciało to stanowczo za mało!  

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ale połączenie synaptyczne, odbicie plamek w tęczówkach i pierwsza, wspólna planeta od słońca to już coś

@Berenika97

 

dziękuję dokładnie tak pozdrawiam serdecznie! 

@andrew

 

dziękuję, wzajemnie! A zmierzch myśli o nocy

@violetta

 

Tak! Ładnie, tak się zbliżać pozdrawiam Violetta i dziękuję! 

@Alicja_Wysocka

 

ja również nie wiem.! ale to zaledwie muśnięcie uściski Alicjo ! Dziękuję! 

Opublikowano

@.KOBIETA. Dzień jest obietnicą, a noc spełnieniem, które powinno przypominać śmierć, jeśli jest pełne.

Sama widzisz, że ja nie muszę pisać erotyków, "Siostro". Dziękuję Ci za piękny wiersz.

 

Jakiś dziennikarz, przed wojną, zapytał Tuwima, dlaczego nie pisze o sprawach poważnych, na przykład narodowych. Odpowiedział: "Od tego to ja mam Piłsudskiego". 

Opublikowano

@LessLove

 

Nie musisz, to prawda ! masz mnie od spraw niepoważnych !

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

noc ? La petite mort …

dziękuję  @LessLove !  Właściwie jak Ty masz na imię? Nie wypada - nie znać imienia brata

@violetta

 

ale ja sobie zrobię pudrowy róż! Jasnoróżowy to taki trochę…majtkowy

Opublikowano

@.KOBIETA. Nie ma spraw niepoważnych, także między nami. To Ty stosujesz na forum ten lekki ton, a ja chętnie na niego przystaję. Wyobraź sobie, że w tym, "Sister in life love" jesteśmy "identyczni", a nie podobni. Taki jestem na co dzień z najbliższymi, ale nie przestaję być poważny w sobie. Przejmuję się wszystkim i wszystkimi, ale nie widać tego po mnie. 

Exactement, petite mort, ma sœur. Akt powinien być zdarzeniem metafizycznym, między kochankami, a nie obiektami seksualnymi...

Imię? Tak za nic? Nie dałaś mi swojego, przypadkiem się dowiedziałem... 

Opublikowano

@LessLove

 

ponieważ taka jestem: otwarta, swobodna i emocjonalna! I lubię się śmiać! Ty również lubisz!

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie przychodzę tutaj „ intelektualizować”, tylko rozładować emocje- to jest moja dominująca potrzeba po ciężkim dniu pracy ( umysłowej). 
Zdarzenie metafizyczne bardzo mi się podoba!

 

Nie pytałeś o imię ! 

@violetta

 

wiem, wiem obydwie jesteśmy!

i lubimy groszki

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...