Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Jakże pragnę być kamieniem

Turlać się wiedziony nurtem

I nie kulić się na ziemię

Bom już kulą własnym sumptem

 

Jakże łaknę gubić liście

Stanąć godnie, chociaż nago

Gdy nawiedzi mnie o świcie

Niemy drwal z siekierą rdzawą

 

Jak pożądam uwić gniazdo

Na najwyższym szczycie drzewa

Tam docenić każde ziarnko

I nie szukać dróg do nieba

 

Nie czuć strachu, ani żalu

Że mi przyszło być człowiekiem

Który może dostać laur

Że sam depcze szlak

do piekieł

 

Bo na końcu – czeka meta?

Wybacz Boże za mój nietakt

Lecz zapytam całkiem jawnie

Czy poczeka także na mnie?


 

P.S.
Jak zwykle, bardzo proszę o krytykę. Pozdrawiam!

 

Edytowane przez Adam Gabrysz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Adam Gabrysz

 

Tęsknota za nieświadomością kamienia, drzewa, ptaka jako ucieczka od ciężaru człowieczeństwa - jest tu ukazane z własnymi emocjami.

Bardzo podoba mi się druga zwrotka! A także bezpośredni zwrot do Boga - czuć w tym autentyczny, egzystencjalny niepokój.

Natomiast nie rozumiem tego wersu "Bom już kulą własnym sumptem" - dla mnie jest to niejasne.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @EsKalisia Doskonale przedstawiony autoportret kobiety zmecząnej byciem  Perfekcyjną Panią domu
    • @Konrad Koper Podsumówując, głupota materializmu.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Żadnego zaskoczenia. Piekło jest dokładnie takie, jak mówili. Autor nie próbuje go unowocześniać. 
    • Okiem ciemnym, zamglonym – mierzę granice Namiętnie lecę – zachwycony tajemnicą Lecz pocałunków w słowa nie zmienię, nie przeliczę Moja najdroższa Tęsknico   Śladem Twoim, z grzechem, z jękiem, z rozpaczą Przez westchnienia, w głąb najgłębszych czeluści Tam, gdzie tylko serca zranione zobaczą To co boli, co dusi   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny   Zawiedziony zawrócę, bo zbyt wiele, za dużo Serc ludzkich złudnie wabi mnie i nęci Choć nic, a nic w rachunku nie służą A dusza ich dotykiem w dal nie odleci   I znów muszę uciekać, rankiem obudzić I tęsknić, żale urojone w sobie studzić I czuwać poroniony w próżnym zadumaniu W blasku księżyca – w zakochaniu   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny   Rachuję więc z pogardą – kochającą Ciebie I liczę myśli w nicość próżno spadające Choć ledwo w nich widzę – zakochanego siebie To słyszę, jak serca w samotności konające   I znów muszę uciekać, rankiem obudzić I tęsknić, żale urojone w sobie studzić I czuwać poroniony w próżnym zadumaniu W blasku księżyca – w zakochaniu   Szmaragdy, brylanty, złoto, Ty To tylko marzenia, niespełnione sny
    • @karenka to taka próba pracy nad warsztatem ;) dziękuję za komentarz @Berenika97pracuję nad Echo ;) @Leszek Piotr Laskowski @Poet Ka @violetta @.KOBIETA. Dziękuję Wam!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...