Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

PE'RYŁY POLSKIEY PrOeZYJI
Per margaritae ad porch'é... P'O'świca
Ałtor: Z... Napolski?
AD 1879

"znalaztt i balassst są
Pa'nowié Wie:szcz'øwie
stosujom ne'kvapil nazgrubszo
na 'strepanNy/słom'jawdovy)

głę)dź(zboko Maryjo-Pa'trio-
r'chalnie niehumanitarita-
ry-stycznY z'wał'czają fetysz;o:
tymże mąszczy'zna tuni'ko'bita

è'Viva Cósz'imA Vive!Va Wje!de)se(ñ
zaprace trzy hura zapłaĆzUÅ as$Da
laćz wszystk'jak jedÆnn
W/mąż i'je)bać(som'siada

(T'szyją IMtrzę'się Senek'Õkur'witza!!!
Ó'Pa'nuff Wie:szcz'uff,
na'wet fffktUrych odbytnic'ach
grom'ko grzMI grom'nicÁ!("
Em Pa!WiTTc'я, 1925


Kot Wlazł, jak z Obory Châm
Grając Se na Organkach
Anonim / B. Leśmian / J. Tuwim / np. Cummings + Eliot

"Il gatto del fienile
suonava una conchiglia,
sotto il braccio;
io non potevo cantare altro che
"Dee dee fiddle!
La talpa sposò il gatto."
Il gatto suona la cornamusa
Topolino balla; ci sposeremo
nella nostra bella casa."
— Dante, Canto DCLXVI [⁵·⁹]

Ze stodoły, przez jej stodołostawę z'nud-zony... Wy'lazł Kot mlasskkott, GRAjąc se na Or'gankacH
Zag/lą'dał w dziÓry w NIEgospoGDZIE,
KOŃsumując seRn O bezwłOdDZIE
Kot, miauczyKOT OhmykGott podnies'tępNIE
AlicZju poMniaU dud'y w bEMbnie.

A ty, o KotSSie, ty mruczaKU stodołu rock,
A ty, Sto-dołU, kottJA strzel'by krØ'Tk!

DuśzZa istnie)bezZA(jąca, ME'loadя
„Skrzypchce! Muy d'om ciępo\ślubił, ty bęben=ku!”

Köñjetz! Za/pląta'ni w t'angOch!
PrZecz od cieBIE! Koł:drę drę!Się
Phlett, zaczarow'grany, asch będzieMY bybyliśmy
Ffleckt, ty, gram'y, cy'raneczka, jes\teź'my martKwi.
— Jan-Ian Leświm, 1609 [⁶·⁰]
───


[Bez....]

"dwadzieścia cztery lata
przeżyłem,
poprowadzony na rzeź.
[...]
jak zwierzę,
widziałem:
wozy pełne poćwiartowanych."

T. RÓŻE-WIENC:NIELASY, oCIELEn'i, 2354

Dey, ót  p'obrusZa, a ti poC'z,Ciwai
Ano'nim, Ksień'gra hen'rykow'iska, 1224
──

B'ogród-ród'dzits'Я

"JaMMillion(a pół)! - bo za tyle
Cierpię. Kat)I(usz.E."
A Nick-Lew'itzsch, 2026/05/27

Ich głoffy napełny milliy'on czlozvije'czcej  modlijtvui .
Anno'nym', B'ogród-ród'dzic'a K'dzie'witz'a, Anno' Don'imy ...
───

Abby jęzsyk giñętki..

"Czas-to dziw-n'y/jego'gość;
więc,ej da/je n'iż
za'biera(awszystko
z'abbiEra ), a/żaden cu'd
niezna\Iduje"
2. e. cummings, 1963

I niech wszy'd'ostaznie wiedz'om Wna!rody,
rze Polaki nje szaürogęsi, majom sfujj
jenzykłody!"
M. Panta-Rei, 1492
───


w'Tręnt KXIL

"Um Schlag
Platz;)t(: czy'M jest
nazwa:Człowiek:zwierz
Mił\ość-inieMAnawiść, Przyjaciel
-wróg, ciemność
/Światło.Człowiek zabija
człowieka
jak zwierzę,widziałEM:"

Stworzyłaś wielką pustkę w moim domu,
Moya droga: Orszulo, odejszłaś p'o kryj'ómu;
Jest nas tak viellu, a jakby njikogo, taktu'szę:
Tagk wjielu zniknę'ło zje'dną m'ałą dusZą.

Mówi'łaś zza wszyjstkich, byłś w każdy'm kątsie,
Za'wszy przechodziłAś o'bok, nie poz'walając b'y młlUodźweńczy trąd'bzik,
twoje'mu dziel'ñemu ojtcu, a)ni p)i(ędzi nye 'urwa!ł ot,uszę -
Zasnmucił m'oye sedrce jakby nyje pa'trzeć, start'cze.
Łaska'wie obiej'mu'jąc toto, â totam to,
I rad'ując wsze'ch swy'm ra'dotsnym tramt á dranto
Terraz wszy'stko milcz'y, p'ustka nah plazzu zabaff,
C'isz gr'a, jusż sz tobął nye porost'mawiam
Zskarzde'go k'onta smótekkk, schron'jenia n'y tc'jenia,
Å s'Hertze n'a p'różno schukka po'cjeszenia.
— Janko Muzyk-Chan'oskły,1580 [⁶·¹]
──

Na'paDl'mnę:

"Ciągle urządzamy imprezy,
Robimy dżemy, piszemy w pamiętnikach,
aż ktoś nagle wyważy drzwi,
I wchodzą – wszyscy ubrani na biało,
Łatwopalni, nieuzbrojeni, święci,
Biorą nas za ręce i prowadzą w mróz..."
G. RoAm, Jed'wabMnIe

Lecz to my goreli'śmy,
Zgł'ośnych westchnieñ w jękach,
To my'śmy squa'sił'iśmy
Ten ręñkaw,
I od tego mo'nu_mentu to się stało,
I nie przez żaden czyn,by, azaliż by'ciało:
Ręka'w sżkołnierza miast upo'muminkiem
Nasztych serzz jesst - komi'n'kiem.
A. zMürscht-Ein, 1772
──

Popiół I: wieprze!

"Как сладко отчизну ненавидеть
Как сладко отчиzну ненавидеть
И в разрушении отчизны видеть
Всемирную денницу возрожденья."
— Б. К. Печерин, «Как амерэ» [⁵·⁴]

Z Twego ciała – tego smoły odłamka, dymem czarnym kadząc,
Kłęby tumanu gryzącego rozlatują się tłumnie.
Płonąc, sam już nie wiesz, czy Płomień ten cię wyswabadza,
Czy wszystko, co twoje, stracone zostanie bezumnie?

Czy pozostanie po tobie tylko ten popiół smętny,
W burzy iskier w otchłań bezdenną zstępujący?
Czy może ugór popiołów zakwitnie przeczystym dyjamentem,
Nowego Świtu zwycięstwa płonącym!!?

Życzę Ci wiary niezłomnej, olimpijskiej iskry,
Bo przecież po to trwasz na tym łez padole:
Niech się na koniec w tej otchłani, tyglu ognia-popiołu
Wreszcie, ostatecznie, czysty dyjament ziści!! -
Świt zwycięstwa, płomień, który masz ochronić
Dla przyszłych pokoleń. Po to właśnie jesteś!

Więc rękę na sercu połóż, i, marny człeku,
Oczy rozwrzyj szeroko i wkrocz w płomienie!
Powiedz: „Teraz albo nigdy!”,
A nie: „Niech dzieje się...”

A ponad wszystko, nie czekaj,
Aż głód ukoi twe cierpienie!
Nie, już nigdy więcej!
Nie! Idź! Nie czekaj!
— CzeKa Nór-Widz!, 1848 [⁵·⁵]

───

KORDCYJAN

"(P'taki wpół-wrotne umie'rają
w ssszarych pomaga'rańczach
naroz:droż!ach)"
K.k. Bacz!czyń'szki, 1939

Otto jestemEm, jak drżewo spa'lone wino"grona'mi k'iści,
Zsto pra'gnień weźmnie mjeszka,
szto u'czuć, stó zwię'dłych li-ści;
K'dy siłmniejszy wyjatrrrc zzawieje, tłómm m'nię nie o'mieszka...

Tselll uczóć – wię/dnąć;
Guossss ó'czuć – sze-leśń-cić.
Bezsss harm'onnii wyrazotreści

Nyetch mnie mynie pio)r(łun Schlagnie!
Nie,ch za'pali ja'kąś m'yśl wielKong po/śród mnustfffa myś)l(i…
Borże mujjj! U'ssssuń z m'ego ser'dca ód:rękę, kturrra  par/aliż'uje,mnie
Daj życie duszy i objaw jej przeznaczenie.

„Zapal wielką myśl, Niech płonie rzżarem,
A ja stanę'się Tzy'ferblatem, dzegarem tey myś'li.
Zdrad'zę jąó w'skazzzówką, p'orÓszę megO bitchiem sch'erzza
S'praw/ję, że za/brzmi słofff'wa'mi i na'pełnię ją po,żogi porŻarem
Y. Pra'wie-Czestki, 1848

───

KWIATKI ZAD-POLSKIEJ, G.. WSIO R'ÓWNO!

„Jam jest posąg człowieka na posągu świata!”[⁵·¹] — lecz cokołem mi dzisiaj nie kryształ Lodowca, ale góra elektro-śmieci, zgliszcza i manna z betonu!"
— J-23 Słowa'ckLi, 1839 [⁵·²]

Rozpal chmury nad nami, Kolego!
Uderz w nasze serca – czysty Diament,
Otwórz nam usta, jak gromem z jasnego
Ótworzyłeś w muszli wodzie Kamień.
Daj nam język sympatyczny. Jak atrament:
Z naszych popiołów i czy'stych ruin,
Jak gdybyś w naszych grzechów zamęt,
Wpuścił czysty oddech świętej T'Rui.

W nasz dom, z gruzów na nowo wzniesiony,
Kiedy wreszcie, podźwignięty z zgliszczy
Będzie: niech pod:wodny i – niezanieczy'szczony.
Daj wodę, aby ludzie czyści
Mogli szafo'wać swoim domem o'wy'm,
I żeby ze swej zziemskiej unik'skości,
Nie zawaha-li się rzułcić ci꯿kim słoweMM!

Daj ludziom, co praczują, trzos obfity,
Bankierów rozpędź – i zgaś im światło,
Uczyń tak, Panie, roz'sądzają'c kwity,
By nikomu już nigdy okowity nie zabrakło.

AŁtorów u'bierz w dzWONki dzwońce,
A nieCZYTATych - w ton od wielkiego dzwonu.
Naucz nas, że pod wciąż tym samym słońcem
Wszyscy Greków udajemy – i wszyscy my: rege iudeorum.

A na'dętym, n'udnym professsorkom
Nałóż na głowy kroonę czeksiego bęłdu,
Zaś dzwoniącemu rządcy-brzdący
Połóż na biurko czaszkę Hallera vel Hamleta.

Niech wszyst3k będą w tej łac)i(nie'biegli
By wiedzieli, że Ów'idiusz, pany!
A księża na księżyc! Niech się nau/czą Ew'angelii,
A politycy Kuństytucji Samej....

Niech dobro:sąsiedztwo kwitnie i ról podział,
Które się rodziły w biedabiodrach Rzezi,
Przywróć nam  zdrowy) sens(, co się jakby gdzieś zapodział,
Przywróć nam czoła z polskiej miedzi!

A przede wszystkim – naszej mowiĘ
Zaplątanej szkaradŁanie przez oszust'ów,
Melodię przy/wróć Słow)N(ikową:
Niech w lewo zawsze znaczy w prawo,
Niech sprawie'dliwość – spłuczki spustu!

Niech imię Twoje bardziej w tej edycji
Pośród dni naszych rozbłyśnie niż-li w księgah.
Odbierz głupcom dar erudyKcji,
A mądry po słowie niech marzeń sięga.
— Jod Tuwim, 1925 [⁵·³]

───

TRAKT'TAK PO'É'TYli'CKLI


"a potem kraju runęło niebo. tłumy obdarte[⁴.¹]
—— jak w łachmanach na wróble strach,
——— nie w huku ale — skamlaniu."[⁴.²]
———— umrzeć, zasnąć. Swym snem światu..."[⁴.³]
K k. Ba!czyńskwi,
P. S. El'iote X2
N. N.

niech mowa moja ojczysta
będzie „biedna, lecz czysta”
— od " bladego śmierci nalotu",
by każdy, kto usłyszy jej dźwięk,
czytał:
„drogę niewybraną”
— na piaszczystym MAZOWSZ-u;
„wierną rzekę”
— NAD NIEMNEM;
„TRUMNY Z POLSKIEJ SOSNY”
— co krok; jak

czyta się w „niebie' otwartym, "jak
piorunem”
— w dzień jasny.

a przecież jej słowa
nie mogą być tylko "promieniem
słońca na roztrzaskanej kolumnie"
— Doliny Cienia
i niczym więcej.

od dawna ją przywoływały:
RYM
— "z głową na karabinie"[³.¹],
„niemożliwy sen”
— O WOLNOŚCI,
"zakazana melodia"
— BEZ SŁÓW.

i rzucały, bezbronną,
na skraju "drogi
— niewybranej"
w świat
— oschły i obojętny.

do dziś jeszcze, wciąż wielu,
"nie licząc szkół, gdzie się[³.²] musi,
i samych poetów,"
— od siedmiu
boleści, zadaje sobie " — oto
jest": ...

"pytanie!" co oznacza ten wstyd, który od/czuwamy
czytając zbiór poe/zyj?
jakby autor się z'wracał
do „nie/szlachetnej czczę,'ści”
— ciała/siebie
"gromadę błaznów wokół siebie mając, na pomieszanie” — czystej
my'śli.

a/przecież,
wciąż może być "jak z'bawienna poręć”[³.³]: przy odrob'innie
hu/moru, błazen:nady, "o:błąk'aństwa"
— Hamleta,
Jej Eks:celencja
jest wciąż, jak "grajek[³.⁴]", co "od biedy
się nada, by popchnąć akcję,
lub rozpocząć scenę"
: świata.

tu ciągle "być może" "królową
Sytuacji"
— o'statecznych!

lecz te bit/Wy, w których
staw'ką jest "ten kapitel ciała:
głowa”[³.⁵],
— życi'e
są roz/grywane "mówiąc prozą"
— Molière'a.

nie: "powód nie był od czasów wszech ten".
— a wsiom

taki żał „niewysłowion sławiony
niewysłasłowiony"
— żał...

" — i romanse"
— i trakt'a'ty
„ne manent;volent”[³.⁶]. — vela.

bo jedNA strof'a wię'k:szą wagę MA
niż set:ki s'tron „mieszczuCHA”[³.⁷].
— Bourdain'a
— Czy. Miłosz? 1947 [⁵·⁶]

───

Ocialony

„Żebyśmy pisali wielkimi literami
prawda i sprawiedliwość, małymi literami „слова на літеру «ₚ»:
ₚосія
ₚосійський
ₚосіяни”
Cz. Miłosz [treatat teologiczny]


[...]
ma dwadzieścia cztery lata
przeżył/
doprowadził do rzezi.

nazwy puste i
jednoznaczne:człowiek:
zwierzę,miłość-i-
nienawiść,wróg-
przyjaciel,ciemność
/światło.Człowiek zabija
człowieka
jak zwierzę,

widziałem:wagony pełne) poćwiartowanych (
Ludzi,którzy nie zostali
zbawieni.

Pojęcia tylko
dla słów:Cnota-
wada,Prawda-
kłamstwo,Piękno-
brzydota,Odwaga-
tchórzostwo.
T. RÓŻ'EW'I...Ć

───

BiednY POlakÉTĀ pa'trzy na/po

"³] M-A-Z-O-W-S-Z-E. Pjasek, Wysła i llas.
Kod genetyczny_MOJE.
Betonie twardy, z którego rośnie
zamiast bzu kiełków– śmierć i krew,
dzieci, kobiety, starcy, dorośli,
czy pieśnią ich zawsze będzie zew ów -
Tak od pokoleń sam ten wilczy zew?"
— K-K-Batrzyńkski, AD 1943 [³.¹]


Chce -sz,by moJA poez'JA wzijęła się zabaryz ży? cię'proszę bardzo:JA , z'myCHsłów od:mętów i możaatra) łez(męntu  twór,żę) jak (czu/ję:
twój zapach
pismona:Mane
T'szekel Fa Re 's
pismono
sem -
zapach:
brudnych szmat
nakilo\metr niebez-
pieczeń'stwo
krew:coś
śmierdzi
ażstrach
kłopotysukceszwycięstwo)

Myron, 773 p.n.e.

───



ra- dość)nie(pisania


"Samozwańczy. Wątpliwy. Ani zrodzeni
z ognia, ani zrodzeni z
wody, ani zrodzeni z
powietrza, ani zrodzeni
z ziemi. Nie są przywiązani do
skały ani rozpuszczeni w
kroplach deszczu."
— W. Sz'ymborska


Gdzie biegnie ten pisany jeleń przez papierowy las?
Czy by z na niby wody pić,
w które jak na kalce odciśnie się jego pysk?
Po co podnosi łeb? Czy w ogóle słyszy coś?
Wsparty na czterech nogach które z rzeczywistości wziął,
podnosi ucho w moich palców takt.

Cisza - to słowo również po papierze szepcze
i rozsuwa gałęzie, które stworzyło słowo  „las” .

Nad białą kartką czekają litery, gotowe rzucić się w skok,
czujne, w oczekiwaniu, by wreszcie
móc wpaść na własny trop,

Zdania w okrążeniu,
z którego uciec nijak nie da się.

W każdej kropli atramentu czai się myśliwych tłum,
oczy mają zamknięte,
gotowi są do biegu w dół
stromego zbocza sztyletu stalówki mej,
otaczają jelenia, ustawiają się w kolejce
gotowi na strzał.

Zapominają, że tu naprawdę nie żyje nic:
tu rządzą inne prawa, wszystko czarno-białe jest.

Dopóki zechcę, ich i mój błysk w oku
będzie trwał,
dopóki im pozwalam
dzielić ten wieczności kęs,
chrupiący of łusek schwytanych w lot.

Tak przez całą wieczność, jeśli zachowam kontrolny pakiet kart
nic się tu nie wydarzy już:
Bez mojej zgody, nie spadnie tu jeden liść,
A trawa się ani nie ugnie pod kopytkiem, co wykrzyknikiem wypadło w krzyk!

Czyżby to możliwe? Czy istnieje taki inny świat,
nad którym bez ograniczeń, bez granic panuje los?
Gdzie pęta zmysły interpunkcji łańcuchami chichoczacy czas?
Istnienie, wiecznietrwałe, na każdy rozkaz mój?

Oto radość pisania:
Zdolność uwieczniania.
Ręki śmiertelnej sztych..
Zdolność uwieczniania.
Ręki śmiertelnej decydujący sztych.



Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Michał PawicaOto kompletny, zredagowany Wstęp do Twojego tomu, napisany w duchu Twoich autorskich przekładów na „nasze”. Oryginalny, kawiarniany dandyzm i ego-futuryzm Brunona Jasieńskiego z 1921 roku został tu bezwzględnie zderzony z realiami drapieżnego kapitalizmu, giełdy i korporacyjnego żargonu.

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...