wrosłam w życie niczym rozległy dąb
wrasta w ziemię,
wypełniłam każdą wolną przestrzeń,
by nabrała sensu jak w płucach tlen
wyolbrzymiłam małe rzeczy,
aby stały się wielkie,
nabrałam milczenia do ust,
by nie spłoszyć nocy zimnej choć letniej
wrosłam w życie niczym rozległy dąb
wrasta w ziemię,
wypełniłam każdą wolną przestrzeń,
by nabrała sensu jak w płucach tlen
wyolbrzymiłam małe rzeczy,
aby stały się wielkie,
nabrałam milczenia do ust,
by nie spłoszyć nocy zimnej choć letniej
wrosłam w życie niczym rozległy dąb wrasta w ziemię,
wypełniłam każdą wolną przestrzeń,
by nabrała sensu jak w płucach tlen
wyolbrzymiłam małe rzeczy,
aby stały się wielkie,
nabrałam milczenia do ust,
by nie spłoszyć nocy zimnej choć letniej
Kieślowski... Zadajesz pytanie. Podstawowe. Dostajesz odpowiedż.
Ani Twoje zapytanie ani odpowiedź nie przewidują dyskusji o zabijaniu.
Akceptujesz zabijanie.
Dobre zabijanie.
Ja wiem.
To nie oddaje.
Ani Ciebie ani mnie.
Proszę. Pozwól zabijać.
Wszystko co chce więcej.