Na kanwie melodycznej:
"Paranoid"→ƁƖɑϲƙ Տɑҍҍɑեհ
konwenanse chrapią słodko
hulaj dusza to mi gra
jak cytrynkę życie trzymam
z niej wyciskam co się da
wytryskuje soczek mokry
nie poślizgnę się ja wiem
jestem panem swego życia
żółtym królem w mojej grze
powędruję gdzie poniesie mnie... o tak
ostrym wzrokiem drzewo ścinam
but glancuję brzaskiem dnia
słońce kocha dziś nierówno
krzywy sufit ma ten las
lecę z dachu z termoforem
bulgoczący słyszę płacz
dzięcioł spełnił moją prośbę
wygryzł dziurki wolność dał
tutaj z przodu ster złapałem
z tyłu silnik odrzut ma
znowu jestem samolotem
po sam czubek odlot mam