Metronom
Dzwoniły łzy niebios jak dzwonki na łące,
a teraz miarowe, choć mocno drążące.
O deszczu Staffowskim nie miały pamiętać,
w falowcach naporem ulewy wzbierały,
na dachy blaszane nerwowo spadały.
I coś się z tym deszczem dziwnego zadziało,
w poezji współczesnej nierówno zagrało.
Tu dudni, tam drąży nie czekać umiaru,
współczesny poeta nie żąda zegarów.
Melodiom nie wierzy, akcentów nie liczy.
Jeżeliś na czasie, pożegnaj metronom.*
*Wiersz jest napisany amfibrachem czterostopowym; to 12-zgłoskowiec
ze średniówką po szóstej sylabie.