nie zaczęło się od słowa
słowo byłoby za późne
za czyste
za ludzkie
to było drżenie
drżenie
drżenie
w powietrzu
pod powietrzem
między oddechem a oddechem
jak przecięta cisza
jak żyła która nie chce się zamknąć
i cieknie
cieknie
cieknie
do
środka
nagle jesteś
jesteś
jesteś
nie imię
nie twarz
nacisk
NACISK
palec
nie z zewnątrz
w środku
już w środku
w czaszce która przestaje być moja
mówisz
mówisz
mówisz
ale to nie język
nie język
NIE
to rdzeń
to impuls który się nie kończy
wbity pod paznokcie świadomości
pod
pod
pod
świadomość nie nadąża
gubi się
gubi mnie
gubi
śmiejemy się
za głośno
za długo
za bardzo
śmiech
pęka
PĘKA
PĘKA
i leci z niego coś czerwonego
coś
co nie było śmiechem
już nie wiadomo
czy to radość
czy awaria
czy już nie ma różnicy
twoje ręce
nie dotykają
przejmują
przejmują
przejmują
skóra była drzwiami
drzwiami
drzwiami
otwartymi
za długo
jesteś dalej niż wewnątrz
głębiej niż „ja”
głębiej niż cokolwiek co miało granicę
ja
ja
ja
nie protestuję
bo kto
kto
kto
tu jeszcze jest
żeby
żeby
żeby powiedzieć nie
coś mówi twoim głosem
ale głos
nie ma już właściciela
rozlał się
miłość
(- nie - )
to zjada
nazwy
granice
mnie
zjada
zjada
zjada
zjada
śpimy mniej
mniej
mniej
sen nie nadąża
pęka zanim się zacznie
miasto
odpada
płatami
jak martwa powłoka
która udawała świat
ludzie są cieniem
cień jest bardziej prawdziwy
bo nie udaje środka
my
nie jesteśmy my
NIE
jesteśmy środkiem
czegoś
czego nie da się nazwać
bo nazwa zostałaby zjedzona
co się pali
bez ognia
co rośnie
bez ciała
nie wiem gdzie kończę się ja
to zdanie
nie ma końca
NIE MA
kiedy krzyczysz
gardło robi się wspólne
jedno gardło
jeden ból
kiedy milkniesz
powietrze znika
wszędzie
naraz
to nie jest bliskość
to zakażenie
piękne
bo nie zostawia wyboru
już w krwi
już w języku
już w tym co myśli za mnie
jeśli to jest obłęd
to jest po czasie
za późno
za głęboko
zdrowie byłoby amputacją
ale
ale
ale
nie ma już czego odcinać
nie ma miejsca
które byłoby tylko moje
i nie pamiętam
nie pamiętam
nie
czy kiedykolwiek
byłem
był
by
ł