Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

stoisz ze swoim 

 

plakatem „No War!!!” -  

 

usprawiedliwieniem tego, czego

 

uniknąć się już nie da.

 

wojnie nie można postawić tamy: 

 

jak jaskrawa krew cieknąca z tętnicy rozerwanej - 

 

płynie wartko, pozbawia

sił i życia, 

 

wkracza do naszych miast

 

zbrojnymi grupami,

 

które rozprasza po ogródkach ogień wroga,

 

jak zabójcze kulki rtęci, których już nie można 

 

pozbierać ani zwrócić, tylko 

 

zlokalizować i zneutralizować,

 

jak tych cywili: menedżerów, urzędników, informatyków, studentów, których 

 

nic nie przygotowało do walk miejskich; ale wojna uczy

 

na gorąco, na boleśnie

 

znajomym terenie: najpierw 

 

do WOT idą ci z wojskowym przeszkoleniem, potem nawet

 

ci, którzy bili się tylko w Hearts of Iron czy World of Tanks, a na koniec

 

krótki kurs przygotowywania wybuchowych koktajli 

 

prowadzony przez zaprzyjaźnionego barmana.
w klubie obok

 

śpią dzieci, dzieci płaczą, rodzą się dzieci, w świecie

 

chwilowo niezdatnym do spożycia, 

 

na podwórku, placu zabaw

 

gotują przeciwpancerne jeże i

 

nalewają zabójcze „koktajle”
według starej rodzinnej receptury

 

całe rodziny, które na nowo odkryły uroki

 

rodzinnej rozmowy i

skoordynowanej pracy zbiorowej –

 

wojna skraca dystans - między

 

jednym człowiekiem a drugim, narodzinami i śmiercią, 

 

tym, czego nigdy nie chcieliśmy – i tym,

 

do czego okazaliśmy się 

zdolni –

 

 

mamo, odbierz – prosi

 

dziewczyna, o drugiej w nocy,

 

w piwnicy wieżowca, 

 

uparcie i głucho, wciąż nie chcąc uwierzyć, że
 
mama jest poza zasięgiem, w dzielnicy, gdzie wielka płyta

 

złożyła się jak domek z kart
po zmasowanych nalotach, 

 

gdzie dopiero wczoraj

telekomunikacyjne wieże

 

przestały się komunikować, 
gdzie świat się rozdarł

 

na przed wojną i po.

 

 

wzdłuż nierównych krawędzi
twojego plakatu 

 

krzyczącego „No War!!!”, 
który 

 

zaraz wyrzucisz do
  
kosza na śmieci, 

 

w drodze do 

 

domu z protestu, rosyjski poeto:

 

wojna zabija rękami obojętnych,

 

a nawet 

 

letnich zwolenników.

Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka     Poe.   Twoje rozróżnienie dobrze dotyka dwóch kierunków w których ten fantom się rozsuwa . ale w samym tekście nie zatrzymuje się on wystarczająco dlugo , żeby stać się ani formą, ani rozproszeniem.     raczej przechodzi między tymi stanami zanim zdążą sie nazwać i może dlatego nie chodzi o dwa typy fantomu  tylko o brak miejsca, w którym mógłby się na chwilę zdefiniować.   co o tym myślisz?      
    • @Migrena   1.fantom, który ma formę   2.fantom rozproszony, rozpuszczony, odbity   -w pierwszym przypadku nieistnienie materializuje się przez pragnienie   -w drugim fantom to rozproszenie   *raz w pamięci po poprzednich "wcieleniach- wersjach"   *dwa w wyniku braku możliwości zlokalizowania i zwizualizowania prawdziwego obiektu 
    • @Alicja_Wysocka   Alu.   zgadzam się z Tobą oczywiście.   fantomowi drapieżnicy.   ludzie którzy udają innych ludzi.   prężą muskuły których nie mają.   ale jest maj.   trochę nie taki.   za bardzo nie taki.   ale to maj.   to ja dla Ciebie słoneczka majowego.......   i tych zapachów majowych......   wszystkiego dużo:)       @Poet Ka   jak najbardziej 
    • @Migrena inny fantom...
    • @Poet Ka   Poe.   czytam ten głos (Twój przecież gdy mówisz Leśmianem)  jak echo po murze, ktory nie był zbudowany z kamienia, tylko z potrzeby widzenia .   i może dlatego zawsze zostaje tylko to, co po drugiej stronie nie zdazyło się stać trescią.   u Leśmiana nawet pustka ma jeszcze scenę i narrację u mnie nie ma już ani muru, ani jego zburzenia jest tylko to  co nie zdążyło się rozróżnić.   i jesli coś tu jeszcze drży  to nie dlatego, że ktoś woła tylko dlatego, że nie ma już kto powiedzieć, że to był głos    cudownie mnie zadziwia że znalazłaś tekst, który tak precyzyjnie rezonuje z "fantomem” i   dopowiada mu własną, równoległą odpowiedź.   intelektualnie podniecające.   dzięki:)    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...