Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pojechałem ze Zdzichem do lasu,
by zabrać drewno ze ściętych jeszcze
w ubiegłym roku drzew. w pewnym momencie
dało się słyszeć płaczliwe "wołanie".

lamentowały lisiątka albo jakiś ptak
(nie znam się, choć od zawsze mieszkam na wsi).
mało istotne.

sąsiad kroił piłą drewniane trupy, a ja
pod wpływem jękliwych zawodzeń poczułem
(dosyć irracjonalną) potrzebę wywołania
z gęstwiny... chłopca, którego tam nie ma,
bo i jakimże sposobem miałby być,

kilkulatka w garniturku, kamizeleczce,
zjawki płci męskiej mającej bladą twarzyczkę,
rączkach, bielma na oczach.

– chodź – zacząłem powtarzać w myślach wiedząc,
że sam nigdy nie zostanę tak wywoływany,

chodź, pobawimy się w obdarowywanie.
biel, którą się podzielisz, będzie dla mnie
kwintesencją sztuki czarnej.

ależ rysunek powstanie na powierzchni miedzi,
którą w sobie przechowuję!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...