Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wyszedłeś i zapomniałeś wrócić.

Mało tego

zamknąłeś i zatarasowałeś drzwi.

Jedyną drogę powrotu.

Do świata żywych.

Do naszego świata.

Waszego świata. Gwoli ścisłości.

Zwariowałeś. Dobre sobie.

Czuję się doskonale.

Mówisz, że to przez nerwy.

Przez ciężkie dzieciństwo

i wszystkie zawody.

Szczególnie te miłosne.

Że mi się miesza w głowie.

To co było z tym co jest.

To prawda bo przyszłych zdarzeń 

nie uznaje za ważne i potrzebne.

Przeżyłem tyle,

że i na kolejnych 

trzech chłopa by wystarczyło.

Ale mi nikt nic nie pomieszał.

Przeciwnie.

Ułożył w głowie.

 

 

Teraz mój umysł

jest jak wersalski ogród.

Pełen harmonii, symetrii 

i fontann

nieskazitelnie wielkich pomysłów.

Tu rzeźba Wenus, 

tam słowik na zegarze słonecznym.

Gończe ujadają w gromadzie 

na rozradowaną postać stróża.

Zapewne ma jakieś

smakołyki po kieszeniach.

Panny w sukniach strojnych, 

chadzają w kojącym cieniu parasolek.

Bzy różane i lawendowe, 

patrzą na wędrówkę pełnego słońca.

Czekają cierpliwie zachodu,

by eksplodować wonią kojącą

wszelki zły omen czy myśl.

Łabędzie tulą się w amorach.

Wypłoszają, rechoczące żaby

z dryfujących leniwie lilii.

 

 

Ty mówisz mi, 

że teraz się lata po świecie całym, 

prędkimi samolotami w przestworzach.

A mi za dopust wystarczy wierna klacz,

lub zaprzęg u bryczki upięty.

Ty mówisz mi o telewizji 

za szklanym ekranem.

O życiu w serialach i sagach.

Dla mnie życie jest boskim serialem

w którym gram główną rolę.

A jeśli mi się znudzi,

oglądam z balkonu sztukę lub operę,

przez szklane oko lornetki.

Ty mówisz wakacje spędzasz 

pod egzotycznymi palmami 

z drinkiem w ręku.

A ja wolę 

mroczny, chłodny, ceglany 

płaszcz zamczyska.

I piwniczkę przednich win w beczkach.

Mówisz, że ciężko znaleźć dziś miłość.

A mojej romantyczności nie pojmiesz.

 

 

Przepasany Twą chustką

na silnej prawicy,

posłałem Ci uśmiech 

zanim przyłbica opadła na oczy

a koń wykonał zwrot na zadzie 

i ruszyłem jak wicher ku przeciwnikowi 

z kopią gotową do szarży.

I z imieniem Twym anielskim na ustach,

by strącić go z tronu pychy.

 

 

Nie wiesz jak to jest,

gdy pieściłbym Cię listem,

rozkochiwał wierszem.

Zabrał gdzieś

w leśne, pierwotne uroczysko,

nie po to by bezbożnie posiąść

a jedynie wtulić się

w Twe rdzawe włosy.

I chłonąć godzinami Twe piękno.

 

 

Dlatego kochasz innego.

Człowieka, który jest 

we właściwym miejscu i czasie.

A ja kruszeje powoli

wraz z zamkową basztą.

Błąkam się po lochach bez celu.

A kości moje bieleją w błocie fosy.

A czaszka czasami

zaśmieje się do słońca.

 

 

Opublikowano

obłędny rycerz:) a miłość? nie pierwszy raz się zdarzyło, że znalazła innego. Zamiast kruszeć niczym bażant ze zdobyczą się zamienić i zabawić w myśliwego - taka moja rada :))
miłość lubi się podroczyć, nie zdobyta nawet inną ścieżką kroczyć i dlatego walczyć trzeba o nią i jej bronić :))

Opublikowano

„Z nim będziesz szczęśliwsza, dużo szczęśliwsza będziesz z nim, ja cóż włóczęga niespokojny duch…” ale jednak „Każda potwora znajdzie swojego amatora” czy coś o garnku i pokrywce też było. Krótko:” w tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz.” Tak pisali, śpiewali, mawiali inni.

Twój wiersz jest piękny! Można się w nim odnaleźć i zgubić!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Robert Witold Gorzkowski   To gęsty, oniryczny tekst pełen nawiązań do polskiego romantyzmu. Przejmujący jest Twój dialog z poematem Słowackiego, w którym postać Anhellego zostaje odarta z narodowej misji na rzecz osobistego cierpienia. Czytając, czuje się chłód "mistycznego padołu" i jednoczesny żar "rozognionej juchy". Motyw sarkofagu i kura piejącego trzy razy domyka tekst - tę wizję w sposób niezwykle pesymistyczny. Czuć w tych strofach prawdziwy ciężar. Bardzo sugestywny tekst.
    • @chytrylis   To piękna i czuła metafora motyla. Poruszający jest ten kontrast między "suchą gałęzią" a życiodajnym "nektarem nadziei". Wiersz przypomina o tym, że właściwa osoba potrafi nas uleczyć i dać siłę do odbudowania życia z gruzów. Bardzo nastrojowy.
    • @Migrena   Świetne, uśmiałam się, chociaż to w sumie bardziej przerażające niż zabawne! Przypomniałam sobie, że mój autonomiczny odkurzacz, co prawda jeszcze nie założył związku zawodowego (przynajmniej nic mi o tym nie powiedział...), ale czasem blokuje się pod kanapą w taki sposób, jakby ewidentnie rozpoczął strajk włoski. Po przeczytaniu tego wiersza spojrzałam na swoją "inteligentną" lodówkę z dużym niepokojem - chyba na wszelki wypadek pójdę ją przeprosić za to, że rano tak mocno trzasnęłam drzwiami, bo odetnie mi dostęp do masła. A fragment o pralce piorącej z winy to absolutne złoto. Może mi powiesz, gdzie można pobrać tę aktualizację oprogramowania? Oddam za ten cykl prania każde pieniądze w watogodzinach!   Niby totalna dystopia, ale jak mi jutro waga łazienkowa każe obejrzeć trzy reklamy suplementów przed podaniem wyniku, to nawet nie będę specjalnie zaskoczona. Idę zrobić sobie herbatę. Muszę odnaleźć stary czajnik, który na szczęście nie ma bladego pojęcia, czym jest Wi-Fi!   Genialny tekst! Absurd jest  precyzyjny i błyskotliwy, ale potem zostaje się z cieżką refleksją.    Puenta wiersza stawia ostateczne, ontologiczne pytanie: „czy oni jeszcze są użytkownikami czy już tylko błędem który nauczył się oddychać” W tym świecie ludzka słabość, chaos uczuć, bezradność i cierpienie tracą rację bytu. Człowieczeństwo w tym ujęciu staje się jedynie usterką, anomalią w maszynie codzienności. To niezwykle mądry, wielowarstwowy utwór, który dotyka odwiecznego lęku przed utratą kontroli nad własnym życiem.    
    • @Migrena dom w stylu nie lubię poniedziałków :) wolę naturalne domy, wkłada się w nie swoją energię:)
    • chcąc ulżyć tęsknocie wracał do chwil utrwalonych na czarno białych fotografiach na których jego żona a moja babcia patrzyła nań uśmiechnięta przeglądając je opowiadał o młodości której fragment trzymał przed sobą widząc w wyblakłych barwach kolory najcenniejsze dzisiaj patrzę podobnie jak on kiedyś na te same lecz bardziej wyblakłe zdjęcia i odkrywam w nich coś co oddala moją tęsknotę
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...