Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Michał Pawica

Michał Pawica

I.

To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,

Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —

Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 

Wody od sardeli kipią i makreli.

 

Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło,

Wszystko stworzenie - trwa w tej doczesności;

W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło

Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

 

II.

Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach

Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 

W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana

Im bardziej jej szata doczesna wytarta. 

 

O tej śpiewu szkole piano już peany -

Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;

Tak więc przemierzyłem morza, oceany,

By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

 

III.

O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 

W wirze złocistymi cieknącym wzorami -

Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 

I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

 

Niech do cna szczeźnie serce me - na chuć chore,

I w konającego zwierzęcia okowach,

Czym jest, samo nie wie - więc mnie boskim wzorem

Ku artefaktom wieczności poprowadź.

 

IV.

Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę

Kształtu, który noszą marne ziemskie twory

- Lecz ten, który tworzył z emalii wybornej 

I złotego kruszcu alchemik nadworny,

 

By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy,

Lub z gałęzi złotej hołd składał najczystszy -

Czasom zaprzeszłym, mijającym, przyszłym.

Michał Pawica

Michał Pawica

I.

To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,

Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —

Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 

Wody od sardeli kipią i makreli.

Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło,

Wszystko stworzenie - trwa w tej doczesności;

W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło

Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

 

II.

Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach

Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 

W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana

Im bardziej jej szata doczesna wytarta. 

O tej śpiewu szkole piano już peany -

Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;

Tak więc przemierzyłem morza, oceany,

By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

 

III

O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 

W wirze złocistymi cieknącym wzorami -

Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 

I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech do cna szczeźnie serce me - na chuć chore,

I w konającego zwierzęcia okowach,

Czym jest, samo nie wie - więc mnie, Nike, skoro

Ku artefaktom wieczności poprowadź.

 

IV.

Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę

Kształtu, który noszą marne ziemskie twory

- Lecz ten, który tworzył z emalii wybornej 

I złotego kruszcu alchemik nadworny,

By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy,

Lub z gałęzi złotej łożył hołd złocisty -

Czasom zaprzeszłym, mijającym, przyszłym.

Michał Pawica

Michał Pawica

I.

To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,

Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —

Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 

Wody od sardeli kipią i makreli.

Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło,

Wszystko stworzenie - trwa w tej doczesności;

W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło

Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

 

II.

Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach

Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 

W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana

Im bardziej jej szata doczesna wytarta. 

O tej śpiewu szkole piano już peany -

Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;

Tak więc przemierzyłem morza, oceany,

By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

 

III

O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 

W wirze złocistymi cieknącym wzorami -

Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 

I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech do cna szczeźnie serce me - na chuć chore,

I w konającego zwierzęcia okowach,

Czym jest, samo nie wie - więc mnie, Nike, skoro

Ku artefaktom wieczności poprowadź.

 

IV.

Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę

Kształtu, który noszą marne ziemskie twory

- Lecz ten, który tworzył z emalii wybornej 

I złotego kruszcu alchemik nadworny,

By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy,

Lub z gałęzi złotej łożył hołd złocisty -

Czasom zaprzeszłym, mijającym, przyszłym.

Michał Pawica

Michał Pawica

I.

To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,

Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —

Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 

Wody od sardeli kipią i makreli.

Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło,

Wszystko stworzenie - trwa w tej doczesności;

W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło

Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

 

II.

Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach

Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 

W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana

Im bardziej jej szata doczesna wytarta. 

O tej śpiewu szkole piano już peany -

Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;

Tak więc przemierzyłem morza, oceany,

By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

 

III

O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 

W wirze złocistymi cieknącym wzorami -

Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 

I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech do cna szczeźnie serce me - na chuć chore,

I w konającego zwierzęcia okowach,

Czym jest, samo nie wie - więc mnie, Nike, skoro

Ku artefaktom wieczności poprowadź.

 

IV.

Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę

Kształtu, który noszą marne ziemskie twory

- Lecz ten, który tworzył z emalii wybornej 

I złotego kruszcu alchemik nadworny,

By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy,

Lub z gałęzi złotej łożył hołd złocisty -

Czasom zaprzeszłym, mijającym, przyszłym.

Michał Pawica

Michał Pawica

I.

To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,

Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —

Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 

Wody od sardeli kipią i makreli.

Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło,

Wszystko stworzenie - trwa w tej doczesności;

W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło

Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

 

II.

Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach

Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 

W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana

Im bardziej jej szata doczesna wytarta. 

O tej śpiewu szkole piano już peany -

Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;

Tak więc przemierzyłem morza, oceany,

By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

 

III

O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 

W wirze złocistymi cieknącym wzorami -

Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 

I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech do cna szczeźnie serce me - na chuć chore,

I w konającego zwierzęcia okowach,

Czym jest, samo nie wie - więc mnie, Nike, skoro

Ku artefaktom wieczności poprowadź.

 

IV.

Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę

Kształtu, który noszą marne ziemskie twory

- Lecz ten, który tworzył z emalii wybornej 

I złotego kruszcu alchemik nadworny,

By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy,

Lub z gałęzi złotej łożył hołd złocisty -

Czasom zaprzeszłym, mijającym, przyszłym.

Michał Pawica

Michał Pawica


William Butler Yeats 

I.
To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,
Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —
Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 
Wody od sardeli kipią i makreli.

Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło,
Wszystko stworzenie — trwa w tej doczesności;
W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło
Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

II
Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach
Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 
W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana
Im bardziej jej szata doczesna wytarta. 

O tej śpiewu szkole pieją już peany —
Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;
Tak więc przemierzyłem morza, oceany,
By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

III
O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 
W wirze złocistemi cieknącym wzorami -
Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 
I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech szczeźnie serce me  do cna - na chuć chore,
I w konającego zwierzęcia okowach,
Czym jest, samo nie wie — więc mnie, Nike, skoro
Ku artefaktom wieczności poprowadź.

IV
Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę
Kształtu  właściwego marnym ziemskim tworom
— Lecz ten, który tworzył z emalii wybornej 
I złotego kruszcu alchemik nadworny,
By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy,
Lub z gałęzi złotej górne głosił hymny
O czasach zaprzeszłych, mijających, przyszłych.

Michał Pawica

Michał Pawica


William Butler Yeats 

I.
To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,
Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —
Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 
Wody od sardeli kipią i makreli.

Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło,
Wszystko stworzenie — trwa w tej doczesności;
W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło
Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

II
Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach
Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 
W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana
Im bardziej jej szata doczesna wytarta. 

O tej śpiewu szkole pieją już peany —
Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;
Tak więc przemierzyłem morza, oceany,
By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

III
O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 
W wirze złocistemi cieknącym wzorami -
Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 
I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech szczeźnie serce me  do cna - na chuć chore,
I w konającego zwierzęcia okowach,
Czym jest, samo nie wie — więc mnie, Nike, skoro
Ku artefaktom wieczności poprowadź.

IV
Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę
Kształtu  właściwego marnym ziemskim tworom
— Lecz ten, który tworzył z emalii wybornej 
I złotego kruszcu alchemik nadworny,
By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy,
Lub z gałęzi złotej górne głosił hymny
O czasach zaprzeszłych, mijających, przyszłych.

Michał Pawica

Michał Pawica


William Butler Yeats 

I.
To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,
Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —
Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 
Wody od sardeli kipią i makreli.

Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło,
Wszystko stworzenie - trwa w tej doczesności;
W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło
Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

II
Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach
Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 
W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana
Im bardziej jej szata doczesna wytarta. 

O tej śpiewu szkole pieją już peany -
Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;
Tak więc przemierzyłem morza, oceany,
By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

III
O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 
W wirze złocistemi cieknącym wzorami -
Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 
I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech szczeźnie serce me  do cna - na chuć chore,
I w konającego zwierzęcia okowach,
Czym jest, samo nie wie -  więc mnie, Nike, skoro
Ku artefaktom wieczności poprowadź.

IV
Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę
Kształtu  właściwego marnym ziemskim tworom
- Lecz ten, który tworzył z emalii wybornej 
I złotego kruszcu alchemik nadworny
By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy
Lub z gałęzi złotej górne głosił hymny
O czasach zaprzeszłych, mijających, przyszłych.

Michał Pawica

Michał Pawica


William Butler Yeats 

I.
To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,
Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —
Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 
Wody od sardeli kipią i makreli.

Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło,
Wszystko stworzenie - trwa w tej doczesności;
W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło
Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

II
Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach
Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 
W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana
Im bardziej jej szata doczesna wytarta. 

O tej śpiewu szkole pieją już peany -
Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;
Tak więc przemierzyłem morza, oceany,
By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

III
O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 
W wirze złocistemi cieknącym wzorami -

Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 
I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech do cna szczeźnie serce me - na chuć chore,
I w konającego zwierzęcia okowach,
Czym jest, samo nie wie -  więc mnie, Nike, skoro
Ku artefaktom wieczności poprowadź.

IV
Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę
Kształtu  właściwego marnym ziemskim tworom
- Lecz ten, który tworzył z emalii wybornej 
I złotego kruszcu alchemik nadworny
By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy
Lub z gałęzi złotej górne głosił hymny
O czasach zaprzeszłych, mijających, przyszłych

Michał Pawica

Michał Pawica


William Butler Yeats 

I.
To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach,
Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele —
Pieśń przemijająca — a pośród ich harców 
Wody od sardeli kipią i makreli.

Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło,
Wszystko stworzenie - trwa w tej doczesności;
W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło
Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości.

II
Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach
Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta 
W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana
Im bardziej jej szata doczesna wytarta. 

O tej śpiewu szkole pieją już peany -
Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem;
Tak więc przemierzyłem morza, oceany,
By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem.

III
O mędrcy, niosący wieczny boski ogień 
W wirze złocistemi cieknącym wzorami -

Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień 
I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami.

Niech do cna szczeźnie serce me - na chuć chore,
I w konającego zwierzęcia okowach,
Czym jest, samo nie wie -  więc mnie, Nike,  skoro
Ku artefaktom wieczności poprowadź.

IV
Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę
Kształtu  właściwego marnym ziemskim tworom
- Lecz ten, który ukuł z emalii wybornej 
I złotego kruszcu alchemik nadworny
By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy
Lub z gałęzi złotej górne głosił hymny
O czasach zaprzeszłych, mijających, przyszłych



×
×
  • Dodaj nową pozycję...