@Berenika97 to się w głowie nie mieści jak dobry wiersz spłodziłaś tak nie przesadzam mnie zamurowało świetne metafory lekko napisane w tej ponurej scenerii nocy twego miasta. Mocna dojrzała poezja oszczędna w słowa a jednak niosąca ze sobą przejmujący dynamizm:
„Okna ryglowane ciszą.
W dusznej bliskości mebli
świat urywa się na progu.
Noc - woda bez brzegu.”
Czyż tylko ta zwrotka nie daje pełni twojego przekazu?
sam tytuł jest dramatyczny Próg jest to słowo wielowątkowe. Doskonałe do filozoficznych rozważań jak przejście w świat intymny lub pozostanie w tajemnicy.
Ty nas wpuszczasz dajesz nam swoje ego:
„Wyżyma zmęczenie z koszuli.
Liczy, ile ciepła dzień
zabrał tym razem.”
po czym kończysz rezygnacją:
„Może wreszcie zatonąć.”
Ale czy napewno o te jednoznaczne zatonięcie chodzi?
czy nie puszczasz do nas oka i czytelnik tonie ale w swoich myślach bo po cóż by było:
„On przynosi w kieszeniach cudzy wzrok
i lepki kurz - nalot na spojrzeniu.
W czterech ścianach zdejmuje twarz.
Ostrożnie.
By nie przerwać siebie."
ostrożnie przenosić swoje spostrzeżenia by zdejmując z siebie maskę uważać by nie obsypać codziennym kurzem wnętrza swojej intymności. To daje nadzieję na nowy dzień.
wiersz oniryczny a jednak do bólu realny z jego zapalnym migotaniem:
„Latarnia miga trzeci dzień.
Ktoś przestał zgłaszać.
Miasto pulsuje jak stan zapalny.”
i z nigdy nie zasypiającymi ulicami.
No no koleżanko
chapeau bas