Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju.

W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści,

pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.

 

I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne

i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.

 

Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją.

Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie.

Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia.

Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…

 

Dręczy mnie ta struna.

Zaciska się

coraz ciaśniej.

 

W bolesnym

skowycie

powolnego rozpadu.

 

W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka.

Szkielet obsypany piórami.

I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka,

lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.

 

I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci.

Tej samej, która naznaczyła spojrzenia

mojej matki i ojca,

kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi.

Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.

 

A więc rozbił się

przed wiekami

ten ptak, nie-ptak.

 

Roztrzaskał w koszącym locie.

W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.

 

(Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)

 

 

 

Edytowane przez Arsis (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@violetta

 

i też masz rację 

bo to zarazem

wiersz 

i proza poetycka

 

a że piszą tak 

wielcy- nie da się 

tego zignorować :

Sosnowski, Dycki,

Afeltowicz- lista

jest długa

 

nowoczesna 

literatura

często jest

gatunkowo eklektyczna

 

wersy pokrywają się 

z naturalnymi pauzami

stanowiąc całości 

treściowe 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena Od razu powiem że nie czytałem o mężu bo dziś pierwszy raz odpaliłem poezję. Twój wiersz i zachwyt nad impresjonistami francuskimi (mężczyznami) w komentarzach; może nie do końca Twój, ale mnie jako osobie która wychodzi z założenia cudze chwalicie swego nie znacie skojarzyło się z ostatnio przeczytaną książką Polki na Montparnassie. Tylko się zastanów piszesz wiersz o niej a zachwycacie się facetami. Dlaczego zachwyt dotyczy w tym wypadku mężczyzn a nie malujących kobiet. Nasze panie tak jak i artystki francuskie równo zbierały cięgi od życia a przede wszystkim od swoich partnerów. To niestety nie zmieniło się do teraz. Wystarczy poczytać o kobietach w związkach np relacja artysta geniusz i jego muza/żona, która poświęca karierę dla męża. Przykład Alicja Halicka i Louis Marcoussis. Halicka, utalentowana kubistka, często była spychana na drugi plan przez męża, który uważał, że "jeden kubista w rodzinie wystarczy". Wiele artystek Ecole de Paris, mimo własnego talentu, stawało się opiekunkami swoich często autodestrukcyjnych mężów. To one zarządzały domem, zdobywały pieniądze, gdy mąż nie sprzedawał obrazów. Wspólne pracownie, osobne (lub żadne) kariery. Toksyczne relacje. Wiele kobiet w tym kręgu było obiektem, a nie podmiotem sztuki. Przykład Meli Muter która wywalczyła w końcu swoją pozycję, choć skończyła w ubóstwie. Żydowskie pochodzenie artystek z Europy Wschodniej wzmacniało tylko izolację. Były pionierkami bo świat uznawał tylko mężczyzn. Nie wspomnę już że nie jedna miała dziecko zdarzały się też związki z kobietami. To wszystko odkrywam w twoim wierszu. A przede wszystkim widzę ich walkę aż do wyrzygania często razem ze swoim nieprzetrawionym partnerem w zlew rozpaczy. O ilu teraz pamiętamy? Cały wiersz jest doskonały ale wyróżnię jeden fragment:  „jej ciało pamięta więcej niż on ma w jelitach   każde beknięcie każdy zapach niemytych nóg zostaje w niej jak rdza na rurach której nie idzie odszorować nawet przy użyciu siły wyższej   jakby była instalacją do przechowywania jego życia”   tak wydaje się że siła wyższa je opuściła a instalacja jest jak najbardziej na miejscu! Czuję twój wiersz jaki świetny komentarz do książki.      PS „kończy się dławiącym kaszle” Może chciałeś napisać kaszlem?
    • @violetta   jeśli krótkie pauzy... może być, że to i strach jest się przecież czego bać   a jeśli długie?  
    • @Łukasz Jurczyk bardzo dziękuję!
    • @hollow man   na moment się zawahałam - czy mówi tu lekarz, mechanik czy poeta a może wszyscy naraz :)   Serdeczności :)
    • Czytam przestrzeń rozbijam wszystkie maski w drobny mak
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...