Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Idzie… strzępy przestają mieć znaczenie,

Znikają co krok, wśród katedr bez boga,

Wokół wszędzie pogrzebane istnienie,

Biały bezdźwięk, coraz większa ta trwoga.

 

Milczący nawet wobec własnych myśli, 

Przemierza prerie ostrego powietrza,

Szuka ich, bo chciał, by dawno już przyszli,

Rozszarpują się nici jego wnętrza.

 

Tętent koni naprowadza go na szlak, 

Ku ciemnej jaskini, na skarpę bytu,

Mieszka tam ta, co rozprasza każdy ślad,

Gdzie milknie echo ludzkiego zachwytu.

 

Rozpościera się skamieniałe gardło,

Wnętrze co nie zaprasza, a pożera,

Krtań zaciska się jak ciężkie imadło,

Wnętrze Ziemi napomyka ta sfera.

 

Kapanie odmierza coś nieustannie,

Koniec lub początek - to bez znaczenia,

Czas powiedzieć osobistej madonnie,

Swojej, mojej, twojej, dane życzenia.

 

Wychodzi z ciemni strażniczka końca,

Zbliżyła się - nie skracając dystansu,

Wyłania się z półcienia bez słońca,

Oczy bez dna, nabiera dysonansu.

 

Przeszywa głębię, słyszy szept bez źródła:

„Czego szukasz zagubiony młodzieńcze?”

Stanęła bliżej, rozprzestrzenia się mgła.

„Wyzwolenia.” - widzi oczy odmieńcze.

 

Dotyk zamyka linearność czasu,

Ciało bez ciepła, jednakże nie martwe,

„Zatem przystąpisz do tegoż romansu?”

Zamyka oddech i przegryza warstwę.

 

Kontakt rozpuszcza granice cielesne,

Obecność tak bliska, że znika przestrzeń,

Dając i biorąc tortury bolesne,

„Nastał już czas twoich najszczerszych zwierzeń.”

 

Kradzież tlenu dobija dostatecznie,

by paść i zamknąć powieki ciężkawe,

„Jestem tu by zamilknąć ostatecznie.

By zakopać swoje jestestwo krwawe.”

 

Muśnięcie, które nie zostawia ciepła,

„Zatem spełnię transcendentalną misję.”

Rozpad bez bólu szykuje eksmisję,

Krew w krwioobiegu natychmiast skrzepła.

 

Rozpad nie boli - bo nie ma już kogo,

Cisza nie trwa - bo nie zostało już nic,

I nawet śmierć nie pozostała sama,

Tylko brak, który nie pamięta imion.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Na liniach czasu Jakie to ładne:-) "Słoneczna noc" - pięknie. Pozdrawiam serdecznie:-)
    • @Łukasz Jurczyk @Andrzej_Wojnowski dziękuję za wpisy 
    • @Andrzej_Wojnowski Też czasem chcę by niektóre sny trwały dłużej. Piękny, płynący wiersz. Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Oleńka    Niewiele chce powiedzieć, w tej co zakochany  Jestem, bo często mówię, panna wierzy szczerze  Zaś Wam teraz wyjawię, skarb to niezrównany,  Lico gładkie, a włosy - hebanu przymierze.  Wzrok ma iście książęcy, może z Aleksandry?  Ród jej dumny, omija kłamstwa i meandry.  A ja to jest Mikołaj, za żonę ją bierze!    I powiem ja Wam teraz, jak to Pan Bóg ludzi  Wiążę mocno, przed ołtarz potem wiedzie parę.  Młodzi my, więc w nas miłość wyobraźnię budzi,  Człowiek wczoraj nieżywy, dziś dba o swą wiarę,  Mą wiarą jest ta miłość, co ci w słowie nie zginie,  I ślubuję jej stałość w wspólnej nam godzinie,  Więc zaś dumnie wypełnię obietnicy miarę.    Krew po palcach mi spływa, krew na papier kapie,  Ale przestać o niej nie potrafię, o niej opowiadać.  Aleksandra jedyna – to sen, sen na jawie,  Mój przyjaciel najlepszy, jak z chłopem pogadać,  Zaś gdy pisać przestaję, bo armaty grzmią,  Muzy wszystkie wtem milkną, choć jedna ich panią  Ona jest, ona Muz królową, działa kończą władać.    W kurzu i w pyle pałac, łzą cegły zbryzgane,  Nic więcej dać nie mogłem, panna zagościła.  A wraz z nią przyszli majstrzy, ściany zapomniane,  Lecz panna nie czekała, pędzlem zaś rządziła.  Gdy ściany blask zyskały, chciała gospodyni  Męża znaleźć, co Bogu dzięki za Nią czyni,  Bo miłość w tym pałacu, życie obudziła.    Zbudziła mnie i płacze, kresu się boimy,  Miłość ją przerażała, mnie nie - choć zmęczony.  I pocieszam mą pannę, łzy przez dotyk znikły.  Rozumiem doskonale, uczuciem dręczony  Byłem, więc całkiem szczerze, płaczemy zaś razem,  Nasz strach dobiega końca, gdy ciało tknie z ciałem.  Może to miłość trudna - człowiek jest spełniony.    Opowiadałem pannie, jak kiedyś to żyłem,  Jak dotyk zaciśnięty - w pięść - serce wydzierał.  Jak łzy zawsze spływały, gdy poniżan byłem,  Jak strach do życia zmuszał, życie mi zabierał,  Panna wojsko zwołała, łotewskich to strzelców,  By pałacu nam strzegli, po sam koniec wieków.  Znów panna zaskoczyła - z niej taki generał!    Pałac niezwyciężony, wokół niego rośnie  Ogród przepiękny, miłość Boża go otacza,  Bóg ogrodem przysługę czyni dzisiaj wiośnie.  Dowód na to jest jasny - miłości wystarcza,  By pałace wciąż wznosić, być niepokonanym,  By świat dobrze sam pojąć, pannie być dojrzałym.  Żegnajcie moi mili - spóźnień nie wybacza! 
    • @Aleksander Hoorn dziękuję za ciekawą refleksję dotyczącą mojego " wiersza". Jeśli udało mi się w tych niezbyt udanych wersach przemycić wartość sentymentalną to zamiar został osiągnięty. Natomiast jestem w pełni świadoma niedoskonałości tejże próby poetyckiej i cieszę się niezmiernie, że są na portalu takie osoby jak Ty, które w ciekawy i wnikliwy sposób wyrażają opinię. Uczę się cały czas pisania wierszy i zdecydowana większość z nich, to właśnie próby wyrażania emocji i opisania świata, który widzę w około i oczami wyobraźni. Fotografia to natomiast moja pasja i zajmuje się nią jedynie amatorsko:) Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97 akurat ten fragment też lubię,  gdzie wiatr i szept współgrają razem :) Pozdrawiam serdecznie!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...