Ktoś przede mną liczy drobne.
Za mną ktoś patrzy na zegarek.
I jeszcze ktoś poprawia koszyk,
jakby ustawienie rzeczy,
miało ostateczne znaczenie.
Wszyscy jesteśmy w kolejce,
po coś więcej niż chleb i mleko.
Ale nie mówimy tego głośno.
Bo może właśnie to milczenie,
trzyma nas jeszcze w całości.