Słyszałem, że u Ciebie spoko
Sprzedajesz sztukę, miałaś zawsze niezłe oko
To ładne rzeczy, cieszę się
Kupię ze dwie, dlaczego nie?
Czy myślisz czasem o mnie też?
Pamiętasz sny, te głupie, wiesz?
Tęcze i garnce złota gdzieś
Zanim nas życie zdążyło zjeść
Zwiedziłem z Tobą cały świat
Tęsknię do Ciebie, to wciąż fakt
Robiłaś wtedy mnóstwo zdjęć
Odkupię je, bo chcę je mieć
Gubiłem cel szukałem dróg
Wybacz, że rzadko słuchałem Cię
Tułałem się, raz tu, raz tam
A nasze święto? W stroju klauna byłem sam…
Jak tam u Ciebie i jak się masz?
Jak mój przyjaciel - kiedy ślub wasz?
Siedzę i piszę słowa te
Tak jakbym był w przydługim śnie
Na pamięć znałem numer twój
I z Tobą tylko gadać chciałem
Jedynie Tobie zaufałem
Nigdy Ciebie nie wykorzystałem
Był śmiech i kłótni parę też
Lecz w końcu mur rozleciał się
Mój nowy dom byś polubiła
Szkoda że tu nie wpadniesz, miła
Bardzo dorosłem od kiedy Cię znam
Złożyłem w całość to co pękło nam
Ciekawe czy przyjdzie taki dzień
Bym mógł z Tobą znów napić się
Wiem teraz wszystko inaczej brzmi
Nieważne już kto winny był
Na nowej drodze życzę szczęścia wam
Może kiedyś nauczę się jak nie być sam.