Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Słyszałem, że u Ciebie spoko

Sprzedajesz sztukę, miałaś zawsze niezłe oko 

To ładne rzeczy, cieszę się

Kupię ze dwie, dlaczego nie?

 

Czy myślisz czasem o mnie też? 

Pamiętasz sny, te głupie, wiesz?

Tęcze i garnce złota gdzieś

Zanim nas życie zdążyło zjeść

 

Zwiedziłem z Tobą cały świat

Tęsknię do Ciebie, to wciąż fakt

Robiłaś wtedy mnóstwo zdjęć 

Odkupię je, bo chcę je mieć 

 

Gubiłem cel szukałem dróg

Wybacz, że rzadko słuchałem Cię 

Tułałem się, raz tu, raz tam

A nasze święto? W stroju klauna byłem sam…

 

Jak tam u Ciebie i jak się masz?

Jak mój przyjaciel - kiedy ślub wasz?

Siedzę i piszę słowa te

Tak jakbym był w przydługim śnie 

 

Na pamięć znałem numer twój 

I z Tobą tylko gadać chciałem 

Jedynie Tobie zaufałem 

Nigdy Ciebie nie wykorzystałem 

 

Był śmiech i kłótni parę też 

Lecz w końcu mur rozleciał się 

Mój nowy dom byś polubiła  

Szkoda że tu nie wpadniesz, miła 

 

Bardzo dorosłem od kiedy Cię znam 

Złożyłem w całość to co pękło nam 

Ciekawe czy przyjdzie taki dzień 

Bym mógł z Tobą znów napić się 

 

Wiem teraz wszystko inaczej brzmi 

Nieważne już kto winny był 

Na nowej drodze życzę szczęścia wam

Może kiedyś nauczę się jak nie być sam.

 

 

Edytowane przez Lahaj (wyświetl historię edycji)
  • Lahaj zmienił(a) tytuł na Tęcze i garnce złota (tłumaczenie piosenki Stereophonics)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @QiA Bardzo podoba mi się takie odpowiadanie sobie na wiersze.  Oba utwory bardzo ładne.  Stłuczone talerze miały być na szczęście - niezłe, niezłe! Cóż, na pewno nie poszczęściło się talerzom.  Dużo gry słownej, podoba mi się. 
    • Reniu, mam drobne nawiązanie do wiersza i ściskam:    Pozbierać się jest dziesięć razy trudniej niż rozsypać więc poczekaj bo w niedziele zawieje nadzieja i choć wtorek jest dzisiaj dopiero to przeczekaj te dni do niedzieli co wyzwoli od wszelkiego złego Uspokoi się burza w niedzielę chociaż dzisiaj Cię targa na strzępy wyjdzie słońce i lekki wiaterek będzie dobrze nie wpadaj w odmęty Czasem w życiu wystarczy poczekać popracować nad porządkiem w głowie nie wariować i nie umierać stać przy sobie i robić swoje.
    • I tak spadła gwiazda z nieba. Stając przed szybą limuzyny dostrzegł przeszłość, wyjmując broń, którą pragnął zabić bogów, którzy uczynili jego miłość bezowocną. Niosąc światło oddał to, co najcenniejsze, teraz w ciemności kaja się, niezauważony, jak duch, spokojnie idąc chodnikiem ku  swojej świętości szukając pomsty, za dni, w których był zawsze anonimowy, tak jak anonimowypozostaje do końca. Jego czarna marynarka świadczy o żałobie nad utraconymi sprzed wieków i tysiącleci braćmi i siostrami, którzy również spadli z nieba by zaznać snu wiecznego na ziemi, których  ciśnięto w grunt strzałą i krzyżem  z siłą wystarczającą by nigdy już nie ujrzeli światła dziennego. Żadne piekło nie jest w stanie opisać tego, co przeżył epoki wcześniej, bowiem czas dla niego stanął wśród obcych. Teraz niczym wielki architekt swojego losu i budowniczy domów tego spełnienia, pełza jak wąż na brzuch przekleństwem obarczony przez przedwiecznego swojego wroga - nienawiść. Jest blisko, lecz daleko. Milczy, a wszyscy słyszą, lecz rozumie tylko On.  Ponad prawem moralnym ludów stoi jego postać, w krawat zniszczenia odziana. Apollo, przyjdź! - Jestem.   Łukasz  
    • Witaj - zbieram radość by przepuścić ją przez sito i zatrzymać najcenniejszy kawałek - pięknie to brzmi - pachnie fajną poezją - cały wiersz na tak - twój najlepszy wiersz twojego autorstwa jakie czytałem - tylko pogratulować mi wypada -                                                                                       Pzdr.
    • Czekam na słońce które rozgrzeje skostniałe ramiona i kark   Czekam na wiatry który rozdmuchną myśli klejące i zdechłe   Czekam na deszcze które rozmyją poczucie winy i gniew   Czekam na burzę z hukiem i grzmotem wyważy drzwi, wyrwie słowa   Czekam na grady które uderzą z mocą, co zrywa łańcuchy   I na ciśnienie aż rozsadzi żal  zrobi miejsce na nową chęć Stoję i czekam kłębiasto-warstwowy Patrzę na chmury warstwowo-kłębiaste   Robi się ciemno  nie widzę już dłoni Oto nadchodzi! tak długo czekana! Zmiana pogody! idealny moment!   Już prawie! już blisko! już ciemno! tak ciemno! Tylko czemu cicho? Bez gwałtu? Bez trzasku?   A nie...  to tylko  słońce...  zgasło.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...